Zdaniem Sterlingowa: Doda, straż i globalne ocieplenie
19.01.2010
aktualizacja: 2010-01-19 19:43
Fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta
Walenie do drzwi wyrwało mnie sprzed telewizora. Walił sąsiad. Zazwyczaj to spokojny człowiek, tym razem w jego głosie słychać było panikę: - Straż! Straż idzie! Gdzie łopaty!?
ZOBACZ TAKŻE
- Sterlingow: Ani my tacy źli, ani oni tacy święci (10-02-10, 07:00)
- Zdaniem Górlikowskiego: Marian Kwapiński musi zostać (09-02-10, 06:00)
- Zdaniem Wąsa: Błazen robi w konia (07-02-10, 18:28)
- Zdaniem Daszczyńskiego: Miłość jest tą barierą (03-02-10, 22:03)
- Zdaniem Górlikowskiego: 26 stycznia - Tusk myśli (26-01-10, 10:50)
- Zdaniem Wąsa: Donald, polityk czy leń? (24-01-10, 17:30)
- Zdaniem Sowuli. Strefa w stoczni jak A1 (21-01-10, 08:00)
- Zdaniem Wąsa: Ujawniam agenta "krisa" (17-01-10, 21:51)
- Zdaniem Sterlingowa: 2010 - rok aniołów (13-01-10, 13:26)
- Zdaniem Górlikowskiego: Komitet, który zostanie zapomniany (11-01-10, 21:08)
- Zdaniem Wąsa: Cuda, cuda ogłaszają (10-01-10, 20:13)
- Prawo gangstera do naturalnej śmierci (08-01-10, 12:46)
- Zdaniem Krzysztofa Katki: Hel w kryzysie (07-01-10, 11:24)
- Rzuciliście setkę? Super, ale obrona do poprawy (06-01-10, 11:30)
- Zdaniem Sterlingowa. Prędzej mi serce pęknie (05-01-10, 21:00)
SERWISY
Łopaty? Zanim zrozumiałem o co mu chodzi, sąsiad był już w piwnicy. Po chwili wybiegł przed dom i rzucił się do odgarniania śniegu. Łopata była tylko jedna, ale szło mu dobrze, więc nie przeszkadzałem. Gdy kończyłem papierosa on wyczyścił już pół chodnika. Łapiąc oddech tłumaczył mi sytuację: - Wiem, z pewnego źródła, że straż miejska chodzi po osiedlu. Jak ktoś ma śnieg na chodniku, to kaplica. Dają mandaty.
Sąsiad walczył dalej, ja następnego papierosa paliłem już bez nerwów. Nawet pozwoliłem sobie na lekką krytykę strażników. - Lepiej by pilnowali czy drogi odśnieżone, a nie tu spokojnych ludzi, na uboczu męczyli.
Zmachany sąsiad już tylko kiwał głową. Zanim skończyły mi się papierosy, chodnik był odgarnięty. Może nie było idealnie, ale uznałem, że sąsiada krytykować już nie wypada. Resztę wieczoru czatowaliśmy na strażników. Ku naszemu rozczarowaniu, nie przyszli.
Mijały dni, pogoda się zmieniała, raz padało, raz topniało. Sąsiad gdzieś wyjechał. Przed domem powstała betonowo-lodowa warstwa. Nawet próbowałem ją jakoś skuć, ale nie dałem rady.
Teraz jestem w kropce. Z jednej strony chętnie bym ponarzekał na drogowców, z drugiej wiem, że zaspać każdy może, a i sił nie zawsze wystarczy. Z naturą to jeszcze nikt nie wygrał. Moim idolem został burmistrz małego miasteczka na Śląsku, o którym przeczytałem w "Gazecie". Ów samorządowiec od lat odpuszcza sobie odśnieżanie, wychodząc z założenia, że prędzej czy później śnieg i tak stopnieje. Mieszkańcy go popierają.
Podoba mi się też lodowa krucjata Dody. Na balu dziennikarzy wyściskała Lecha Kaczyńskiego. Zrobiła to ponoć na prośbę jego medialnych doradców, którzy uznali, że to to najlepszy sposób na ocieplenie wizerunku prezydenta. Trudno zgadnąć czy wyborcom stopniały od tego serca. Typuję, że do pełnego sukcesu, Doda musi go jeszcze trochę pościskać.
Aby do globalnego ocieplenia.
Sąsiad walczył dalej, ja następnego papierosa paliłem już bez nerwów. Nawet pozwoliłem sobie na lekką krytykę strażników. - Lepiej by pilnowali czy drogi odśnieżone, a nie tu spokojnych ludzi, na uboczu męczyli.
Zmachany sąsiad już tylko kiwał głową. Zanim skończyły mi się papierosy, chodnik był odgarnięty. Może nie było idealnie, ale uznałem, że sąsiada krytykować już nie wypada. Resztę wieczoru czatowaliśmy na strażników. Ku naszemu rozczarowaniu, nie przyszli.
Mijały dni, pogoda się zmieniała, raz padało, raz topniało. Sąsiad gdzieś wyjechał. Przed domem powstała betonowo-lodowa warstwa. Nawet próbowałem ją jakoś skuć, ale nie dałem rady.
Teraz jestem w kropce. Z jednej strony chętnie bym ponarzekał na drogowców, z drugiej wiem, że zaspać każdy może, a i sił nie zawsze wystarczy. Z naturą to jeszcze nikt nie wygrał. Moim idolem został burmistrz małego miasteczka na Śląsku, o którym przeczytałem w "Gazecie". Ów samorządowiec od lat odpuszcza sobie odśnieżanie, wychodząc z założenia, że prędzej czy później śnieg i tak stopnieje. Mieszkańcy go popierają.
Podoba mi się też lodowa krucjata Dody. Na balu dziennikarzy wyściskała Lecha Kaczyńskiego. Zrobiła to ponoć na prośbę jego medialnych doradców, którzy uznali, że to to najlepszy sposób na ocieplenie wizerunku prezydenta. Trudno zgadnąć czy wyborcom stopniały od tego serca. Typuję, że do pełnego sukcesu, Doda musi go jeszcze trochę pościskać.
Aby do globalnego ocieplenia.
- 7 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
27 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień




