Zdaniem Górlikowskiego: wykończyć Wałęsę - moment doskonały

Marek Górlikowski
21.02.2012 aktualizacja: 2012-02-21 11:00
A A A Drukuj
Marek Górlikowski Fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta
Wczorajsze "Uważam Rze", uważa, że dotarło do tajnych protokołów komisji Jerzego Ciemieniewskiego, z której ma wynikać, że w kancelarii tajnej Sejmu mogły zachować się kopie donosów TW "Bolka". Atak na Lecha Wałęsę przypuściło jednocześnie pięciu autorów. Obrzucanie na nowo starym g... byłego prezydenta zajmuje w sumie 14 stron i okładkę.
Jeśli mają Państwo temperament badaczy szaleństwa, to można ten tygodnik kupić. Jeśli nie, to w dużym skrócie wygląda to tak: Cezary Gmyz pisze o notatkach nieżyjącego już posła UPR Lecha Próchno-Wróblewskiego, który miał przepisywać i skopiować stenogramy z donosów TW "Bolek", Sławomir Cenckiewicz - napisał właściwie skrót swojej i kolegi książki "SB, a Lech Wałęsa" i wieszczy, że jeżeli notatki się znajdą, to będzie to zasadniczy przełom w sprawie TW "Bolek", bracia Karnowsy robią wywiad z Krzysztofem Wyszkowskim, który powtarza to, za co mimo wyroku najwyższej instancji sądu nie chce Wałęsy przeprosić, a Piotr Semka recenzuje książkę Roberta Krasowskiego "Po południu - upadek elit solidarnościowych po zdobyciu władzy", która jest zła, bo zdaniem dziennikarza to pean na cześć byłego prezydenta. Żaden z pięciu sprawiedliwych oczywiście nie próbował nawet rozmawiać z Lechem Wałęsą, bo po co gadać ze skazańcem. Oczywiście nie ma znaczenia, że dwaj członkowie Komisji Ciemieniewskiego - Janusz Zemke i Zbigniew Siemiątkowski, którzy widzieli dokumenty, twierdzą, że nie ma tam nic o działalności agenturalnej Wałęsy. Ważne, że udało się wrzucić g... w wentylator.

Czyli stara płyta i ci sami wykonawcy. Pytania brzmią: dlaczego znowu i dlaczego akurat teraz?

Oczywiście, autorzy będą się upierać, że to dla odkrycia prawdy, ale znamy tych autorów i prawdę jakiej szukają w kopiach, kopii esbeckich akt. To nie to, bo i tak wiedzą, że TW "Bolek" to Wałęsa, fakty i wątpliwości nie mają znaczenia. A może autorytet byłego prezydenta z taką pasją obrzucany błotem od lat, ostatnio niebezpiecznie wzrósł m.in. przez film kręcony przez Andrzeja Wajdę, albo powodem jest wyjątkowo dobry czas na atak, bo wszystko, co dotyczy Wałęsy, dotyczy też Platformy, a już dawno ta partia nie miała tak niskich notowań? To też doskonały moment na "wykończenie" noblisty z powodów osobistych (wypadek syna i krytyczna książka Danuty Wałęsy o mężu). Chyba, że informacja o sprzedaży "Uważam Rze" nie jest do końca plotką i trzeba sobie przygotować jakiś przyszły powód zwolnienia przez nowego właściciela, najlepiej jako ofiara cenzury III RP. Prawda leży gdzieś pewnie pośrodku, tak jak prawda o Lechu Wałęsie. Mogę z tym żyć i bardzo go szanować, ale jak się do tego zmusić w przypadku tych żałosnych opluwaczy?

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 39 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    35 głosów