Zdaniem Górlikowskiego: Polska gościnność jest przysłowiowa

Marek Górlikowski
17.01.2012 aktualizacja: 2012-01-17 15:34
A A A Drukuj
Marek Górlikowski Fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta
"Nigdy jeszcze w naszym kraju nie było sytuacji, aby zwykła sąsiedzka solidarność mogła być sposobem na zarobienie pieniędzy! ( )" - to nie jest zdanie z filmu Barei. Mniejsza z tym, że uważam, że jest akurat odwrotnie. Ważne, że to i wiele podobnych w swej szczerości zdań umieszczono na stronie internetowej Stowarzyszenia "Sąsiedzi na Mecze 2012". Zorganizowało je małżeństwo z Gdańska i ma członków w całej Polsce.
Idea, jaka połączyła tych ludzi, to projekt wyprowadzania się na czas Euro 2012 z własnych mieszkań, by w tym czasie z ich łóżek, wanny, kubków, talerzy i toalet korzystali kibice mistrzostw. Cena za jedną noc w pokoju waha się od 68 do 100 zł od kibica, za noc w domu z ogródkiem to nawet 200 zł. Od siebie dodam, że to nie Włochy czy Hiszpania, można więc zawsze próbować wmówić kibicowi, że u nas ogródek to doniczka albo klomb. A gdzie się wynieść z domu na czas mistrzostw? Stowarzyszenie ma pomysł: jedziemy na działkę lub do rodziny. Tyle że nie każdy ma działkę, nie każdy ma rodzinę, która zrozumie taki sposób zarobku, ale każdy ma sąsiada. Dlatego Stowarzyszenie najbardziej propaguje spanie u sąsiadów, a potem dzielenie się zyskiem z wynajmu. Nic tak nie łączy jak piłka nożna. Z tym dzieleniem kasy może być mały problem, no ale w końcu mistrzostwa są w czerwcu, a wtedy noce są ciepłe i krótkie, jakoś się człowiek nawet pod mostem przemęczy.

Zdolność przewidywania pewnych sytuacji w czasie Euro 2012 jest w Stowarzyszeniu imponująca. „Wyobraźmy sobie, że chcielibyśmy przekazać naszym gościom, kibicom z Hiszpanii informacje, że jeśli chcą, to możemy ich poczęstować obiadem” - czytamy na stronie internetowej. Stowarzyszenie zapewnia w takich sytuacjach tłumaczy. Tylko po co pisać „gościom” i „poczęstować”. Co znaczy „jeśli chcą”? Mamy zarobić. Największa przebitka jest na żurku i schabowym. Proponuję, żeby od razu przy wejściu do mieszkania napisać takie zdania na kartce np. w Gdańsku po angielsku: Dear Supporter, please feel invited for dinner. Today we serve żurek and schabowy with boiled potatoes with accompanying drink kompot oraz po hiszpańsku: !Estimado Fan! Te invitamos cordialmente a cenar. Hoy servimos żurek y schabowy con patatas cocidas y para beber el kompot.

To kolejny sposób na zysk, a jak się człowiek zastanowi, co mogą polubić kibice - mężczyźni w Polsce najbardziej, to aż strach pisać, jakie jeszcze stowarzyszenia mogą powstać.

Pewne jest, że jeśli idea "Sąsiedzi na Mecze 2012" się ziści, działki rekreacyjne zapełnią się letnikami, kempingi namiotami, szpitale i sanatoria lekko chorymi. Pogodzą się skłócone latami rodziny. Padną jakieś rekordy Guinessa w liczbie osób śpiących na jednym materacu u sąsiadów. Ale warto. Bo nawet jak nie będziemy najlepsi na Euro 2012, to na pewno zostaniemy mistrzami Europy w innej dyscyplinie. Nie będzie to może przysłowiowa polska gościnność, ale polskie cwaniactwo też przecież jest przysłowiowe.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 1 komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy