Zdaniem Daszczyńskiego: trafił tylko w policzek
12.01.2012
aktualizacja: 2012-01-12 09:54
Fot. Renata Dąbrowska / Agencja
Jedna kula z jednego pistoletu gdzieś w Poznaniu, a huk taki, że słychać było w Trójmieście, całej Polsce i nawet dalej. Prokurator Mikołaj Przybył w poniedziałek się zastrzelił, a już we wtorek swobodnie udzielił dziennikarzom kilku wywiadów. Słowem - zmartwychwstanie. To już bywało w historii, ale dotychczasowy rekordzista potrzebował aż 3 dni na powrót do świata żywych.
ZOBACZ TAKŻE
- Zdaniem Daszczyńskiego: Diabelskie igraszki (23-02-12, 13:06)
- Zdaniem Górlikowskiego: wykończyć Wałęsę - moment doskonały (21-02-12, 10:38)
- Daszczyński: Polski przywódca nie może zginąć w wypadku (16-02-12, 11:52)
- Zdaniem Górlikowskiego: Show Słodkowskiego (14-02-12, 15:22)
- Górlikowski: Polski Marloł istnieje dzięki nam (07-02-12, 07:00)
- Felieton Romana Daszczyńskiego: Uwaga na Ruskich (06-02-12, 08:00)
- Zdaniem Daszczyńskiego: inne ACTA (02-02-12, 10:55)
- Zdaniem Daszczyńskiego: nie świnie, nie barany (26-01-12, 11:55)
- Zdaniem Górlikowskiego: Człowiek z marmuru i człowiek z pastelu (24-01-12, 10:29)
- Zdaniem Daszczyńskiego: postawić prezydenta (19-01-12, 11:25)
- Zdaniem Górlikowskiego: Polska gościnność jest przysłowiowa (17-01-12, 15:33)
- Daszczyński: w Gdańsku powiało Europą (11-09-11, 10:25)
- Roman Daszczyński: Przedwyborcza moda na sobowtóry (09-06-11, 14:00)
- Daszczyński: Kto i gdzie pocałował Wałęsę (30-03-11, 21:33)
- Roman Daszczyński: Trzymamy kciuki za panią Gosię (02-03-11, 08:00)
- Daszczyński i Sterlingow: Komendant policji powinien odejść. (28-07-10, 20:18)
- Daszczyński: AWFiS bez cudów (05-06-10, 07:00)
- Daszczyński: zapaliłem świeczkę tysiącom dzielnych ludzi (12-05-10, 21:59)
- Daszczyński: Kogo obchodzi Kościół? Mnie obchodzi (31-03-10, 21:22)
- Daszczyński: Próbuję zrozumieć prezydenta Juszczenkę (10-02-10, 19:17)
- Daszczyński. Państwo prawa chwilowo wyparowało (17-12-09, 20:35)
SERWISY
Z Przybyła łatwo dziś kpić. Lepiej więc potraktować go serio, bowiem jego przypadek mówi wiele o klimacie polskiego życia publicznego. Najpierw histeryczne komentarze, że wspaniałego prokuratora doprowadzono do samobójstwa - w związku z czym ministrowie powinni podać się do dymisji, a premier wrócić z urlopu. Następnie - rosnące rozczarowanie, że facet nie tylko żyje, ale nawet nie będzie "rośliną" w szpitalu. Jak to, nie zastrzelił się? Włożył sobie lufę w usta i... trafił tylko w policzek?
Były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro peroruje: "Jest coraz więcej wątpliwości: jak to jest, że pułkownik Mikołaj Przybył, który posługuje się bronią od wielu lat, chcąc rzekomo popełnić samobójstwo, celuje w policzek, a nie w głowę".
Poseł Jan Libicki z PO zna odpowiedź: "Wygląda to na nieudolnie wyreżyserowany spektakl, mający uratować kilkadziesiąt dobrze płatnych stanowisk - w tym stanowisko Naczelnego Prokuratora Wojskowego - przed likwidacją".
O tak, nietrudno sobie wyobrazić, że grupa prokuratorów w mundurach zbiera się, by uzgodnić szczegóły wspólnej obrony. Któryś mówi: "Najlepiej przestrzelić sobie z pistoletu policzek". Chętnych jednak brak. "To może Miki" - proponują koledzy. - Ale dlaczego właśnie ja? - protestuje nominowany. "Bo tylko ty nosisz brodę" - odpowiadają zebrani i życzliwie poklepują go po plecach.
Mimo wszystko proponuję traktować Mikołaja Przybyła serio. Jako prokurator miał sukcesy - doprowadził m.in. do skazania kilku oficerów z Gdyni, którzy na wielką skalę okradali Marynarkę Wojenną. Jako człowiek inteligentny zapewne rozumie, że widowisko, jakie z siebie zrobił, kończy jego karierę. Dlatego myślę, że naprawdę chciał popełnić samobójstwo, ale w ostatniej chwili stchórzył. Na szczęście stchórzył. Mógł nie żyć, a żyje. Wypada się z tego cieszyć, nawet jeśli bariera śmieszności została pokonana na poziomie państwowym i happy endu być już nie może.
Były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro peroruje: "Jest coraz więcej wątpliwości: jak to jest, że pułkownik Mikołaj Przybył, który posługuje się bronią od wielu lat, chcąc rzekomo popełnić samobójstwo, celuje w policzek, a nie w głowę".
Poseł Jan Libicki z PO zna odpowiedź: "Wygląda to na nieudolnie wyreżyserowany spektakl, mający uratować kilkadziesiąt dobrze płatnych stanowisk - w tym stanowisko Naczelnego Prokuratora Wojskowego - przed likwidacją".
O tak, nietrudno sobie wyobrazić, że grupa prokuratorów w mundurach zbiera się, by uzgodnić szczegóły wspólnej obrony. Któryś mówi: "Najlepiej przestrzelić sobie z pistoletu policzek". Chętnych jednak brak. "To może Miki" - proponują koledzy. - Ale dlaczego właśnie ja? - protestuje nominowany. "Bo tylko ty nosisz brodę" - odpowiadają zebrani i życzliwie poklepują go po plecach.
Mimo wszystko proponuję traktować Mikołaja Przybyła serio. Jako prokurator miał sukcesy - doprowadził m.in. do skazania kilku oficerów z Gdyni, którzy na wielką skalę okradali Marynarkę Wojenną. Jako człowiek inteligentny zapewne rozumie, że widowisko, jakie z siebie zrobił, kończy jego karierę. Dlatego myślę, że naprawdę chciał popełnić samobójstwo, ale w ostatniej chwili stchórzył. Na szczęście stchórzył. Mógł nie żyć, a żyje. Wypada się z tego cieszyć, nawet jeśli bariera śmieszności została pokonana na poziomie państwowym i happy endu być już nie może.
Polecamy - Poseł PiS o samobójczej próbie płk. Przybyły
- 2 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
8 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień




