Zdaniem Górlikowskiego: Opowieść Wigilijna z PKP
20.12.2011
aktualizacja: 2011-12-19 21:14
Fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta
I'm dreaming of a white Christmas - pierwsze zdanie najsłynniejszej świątecznej piosenki Irvinga Berlina nabiera dopiero wymiaru, gdy spojrzymy za okno. Nie ma white śniegu, jest za to deszcz i błoto, pozostaje nam więc dreaming
ZOBACZ TAKŻE
- Zdaniem Górlikowskiego: Człowiek z marmuru i człowiek z pastelu (24-01-12, 10:29)
- Zdaniem Daszczyńskiego: postawić prezydenta (19-01-12, 11:25)
- Zdaniem Górlikowskiego: Polska gościnność jest przysłowiowa (17-01-12, 15:33)
- Zdaniem Górlikowskiego: noworoczne polowanie na bociana (04-01-12, 11:26)
- Zdaniem Daszczyńskiego: O dobrych królach (21-12-11, 17:19)
Aura robi wszystko, by zrzędzić, ale nie wolno. Przekonałem się o tym niedawno, wracając z Warszawy, z pewnego konkursu. Jechałem pociągiem, dla żartu zwanym ekspresem. Siedmiogodzinna podróż miała smak słodko-kwaśny. Słodki, bo ktoś w końcu docenił moją pracę i miałem szansę na nagrodę, a kwaśny, bo dostał ją kto inny. W przedziale byłem ja oraz pewna starsza Pani. W 90 procentach rozmowy relacji Warszawa - Gdynia zaczynają się tak samo: "To skandal, że tak długo jedzie ten pociąg". Potem w zależności od poglądów następuje przerzutka na PKP, Tuska, złodziei lub Polskę ogólnie rozumianą.
Pani podniosła kwestię "zadługiejpodróżydogdańska", którą uciąłem stwierdzeniem: Tak, tak.
W Ciechanowie, wszedł siwy mężczyzna. Z miejsca (przy oknie) stwierdził: Święta w tym roku powinni odwołać, nie ma pogody. Starsza Pani się ożywiła: - Wszystko jest drogie jak nigdy - dodała. Zdaniem mężczyzny, najgorzej jest z paliwem do aut. Dostało się Tuskowi.
W Działdowie dosiadł się jowialny grubasek. Nadzieja na lepszą atmosferę prysła niczym kropla deszczu: - Święta są do dupy. Ludzie tylko żrą, wydają kasę na prezenty i tyle - rzekł. Dyskusja zeszła na Wigilie w przeszłości. Wniosek: dawniej było lepiej, bo i zima porządna i człowiek się cieszył z jednej pomarańczy. - Pan tego nie może pamiętać - to do mnie. Nie wyprowadzałem z błędu. Każdy opowiedział, jak zdobywał żywność za komuny, a teraz wszystko jest, tylko trzeba mieć pieniądze, ale oczywiście ich nie ma, ale jak mogą być gdy rząd, Tusk, Polska, wszystko, jest nie tak.
W Iławie dosiadła się młoda biznesłumen. Została natychmiast zapoznana z poglądami większości przedziału. Biznesłumen z namysłem pokiwała głową, konkludując: - Święta, święta i po świętach. Miałem dość, a tu jeszcze Malbork i Tczew. Rzeczywiście, ostatnio trochę marudzę na rzeczywistość, ale żeby aż taka kara? Poczułem się jak Ebenezer Scrooge z "Opowieści Wigilijnej" Dickensa, tyle że zamiast duchów przyszły do mnie Zrzędy! Od razu postanowiłem poprawę, ale przyjmowałem karę z pokorą, aż do samego Gdańska. Tam wysiadał Grubasek, ku mojemu zdumieniu życzył wszystkim wesołych świąt.
Pożyczyliśmy nawzajem, ja mu w myślach, żeby nie były do dupy i żeby się nie przejadł. Czego i Państwu życzę.
Pani podniosła kwestię "zadługiejpodróżydogdańska", którą uciąłem stwierdzeniem: Tak, tak.
W Ciechanowie, wszedł siwy mężczyzna. Z miejsca (przy oknie) stwierdził: Święta w tym roku powinni odwołać, nie ma pogody. Starsza Pani się ożywiła: - Wszystko jest drogie jak nigdy - dodała. Zdaniem mężczyzny, najgorzej jest z paliwem do aut. Dostało się Tuskowi.
W Działdowie dosiadł się jowialny grubasek. Nadzieja na lepszą atmosferę prysła niczym kropla deszczu: - Święta są do dupy. Ludzie tylko żrą, wydają kasę na prezenty i tyle - rzekł. Dyskusja zeszła na Wigilie w przeszłości. Wniosek: dawniej było lepiej, bo i zima porządna i człowiek się cieszył z jednej pomarańczy. - Pan tego nie może pamiętać - to do mnie. Nie wyprowadzałem z błędu. Każdy opowiedział, jak zdobywał żywność za komuny, a teraz wszystko jest, tylko trzeba mieć pieniądze, ale oczywiście ich nie ma, ale jak mogą być gdy rząd, Tusk, Polska, wszystko, jest nie tak.
W Iławie dosiadła się młoda biznesłumen. Została natychmiast zapoznana z poglądami większości przedziału. Biznesłumen z namysłem pokiwała głową, konkludując: - Święta, święta i po świętach. Miałem dość, a tu jeszcze Malbork i Tczew. Rzeczywiście, ostatnio trochę marudzę na rzeczywistość, ale żeby aż taka kara? Poczułem się jak Ebenezer Scrooge z "Opowieści Wigilijnej" Dickensa, tyle że zamiast duchów przyszły do mnie Zrzędy! Od razu postanowiłem poprawę, ale przyjmowałem karę z pokorą, aż do samego Gdańska. Tam wysiadał Grubasek, ku mojemu zdumieniu życzył wszystkim wesołych świąt.
Pożyczyliśmy nawzajem, ja mu w myślach, żeby nie były do dupy i żeby się nie przejadł. Czego i Państwu życzę.
- 2 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
12 głosów
-
Zdaniem Górlikowskiego: Opowieść Wigilijna z PKP
pablobodek
21.12.11, 18:57
"Strzeż się malkontentów" !»
Najczęściej czytane24 htydzień




