Gdańsk podbiera Hamburgowi chińskie kontenery

Sławomir Sowula
31.08.2010 aktualizacja: 2010-08-30 20:08
A A A Drukuj
Deepwater Container Terminal Gdańsk - głębokowodny terminal w Porcie Północnym w Gdańsku Fot. Damian Kramski / Agencja Ga
  • Gdańsk, poniedziałek 4 stycznia. W terminalu DCT zacumował gigantyczny kontenerowiec Maersk Taikung, który mieści na pokładzie ponad 8 tysięcy kontenerów. To inauguracja nowego połączenia Gdańska z Szanghajem
Wielki światowy armator przewożący kontenery z Chin do Europy nie będzie już zawijał do najpoważniejszego konkurenta polskich portów - Hamburga
Maersk - jeden z największych morskich przewoźników - podjął decyzję, by w drodze z Ningbo i Szanghaju do Gdańska nie tracić czasu na przystanek w niemieckim Hamburgu oraz francuskim Le Havre. - To efekt rosnącego popytu ze strony polskiego i bałtyckiego rynku - mówi Danuta Biłat, dyrektor ds. public realtions w gdańskim terminalu kontenerowym DCT.

Le Havre i Hamburg to tzw. huby - czyli porty, w których oceaniczne kontenerowce "zostawiają" swoje ładunki, by przejęły je statki mniejsze i rozwiozły do mniej znaczących portów - jak Gdańsk czy Gdynia. Ale teraz dzięki linii Maerska także Gdańsk ma ambicję stać się hubem - przynajmniej bałtyckim.

Maersk przypływa do Gdańska raz w tygodniu - oceanicznym kontenerowcem o pojemności 8000 TEU (oznacza to, że może zabrać do 8 tys. kontenerów o długości 20 stóp). Do hubów takie statki zawijają niemal codziennie.

- Ale to i tak historyczny moment dla polskiej gospodarki - mówił jesienią ubiegłego roku prezes DCT Boris Wenzel, zapowiadając to wydarzenie. - Przez 40 lat połączenia kontenerowe między Europą a Azją kończyły się najdalej w Niemczech. I choć wielu ekspertów było sceptycznych, cały czas wierzyliśmy, że trasy kontenerowe będą wydłużone i to Gdańsk stanie się bramą dla Europy centralnej i Rosji.

A co obecna decyzja Maerska oznacza dla Gdańska, innych polskich terminali, czy firm obsługujących ładunki - przewozowych i spedycyjnych?

- Świetnie, że Maersk rezygnuje z Hamburga, bo przez lata Hamburg był nazywany największym polskim portem kontenerowym. Szło tamtędy więcej ładunków do Polski niż przez wszystkie polskie terminale kontenerowe razem wzięte. Więc jeśli teraz pieniądze nie zostają tam, a w Gdańsku, to należy się tylko cieszyć - tłumaczy pracownik gdańskiej firmy spedycyjnej. - Zarobi na tym port, spedytorzy, przewoźnicy kolejowi, samochodowi.

Każdy kontener to dla nich kilkadziesiąt euro zysku, szansa na rozwój oraz większe zatrudnienie.

Wzrost przeładunków w gdańskim porcie to również dobra wiadomość dla Gdańskiej Agencji Rozwoju Gospodarczego. Agencja właśnie szuka operatora dla Pomorskiego Centrum Logistycznego, które ma powstać w sąsiedztwie terminalu DCT. Dobre perspektywy terminalu to argument w rozmowach z takim operatorem.

Zdaniem części ekspertów branży morskiej rozwój linii Gdańsk-Daleki Wschód to nie tylko wynik działań armatora Maersk - również symptom wychodzenia ze światowego kryzysu.

- I w naszym porcie jest spore odbicie jeśli chodzi o przeładunki kontenerowe - mówi Krzysztof Gromadowski, dyrektor ds. współpracy międzynarodowej w Zarządzie Portu Gdynia SA. - W tym roku liczymy na ponad 30-procentowy wzrost.

W sumie wszystkie polskie terminale mają szansę przeładować w 2010 r. około 900 tys. TEU kontenerów. To wciąż mało w porównaniu z Hamburgiem, gdzie tylko w pierwszym kwartale wyładowano 1,8 mln TEU. Tam jednak zanotowano spadek - to 4 proc. mniej niż w analogicznym okresie 2009 r.

Podziel się

  • 10 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    13 głosów

  • Oby tylko kolej nie storpedowała tych planów. bronimir 31.08.10, 15:02

    Wszystkie podmioty tej operacji mają ceny usług takie same lub konkurencyjne wobec Niemiec. Jedynie kolej od lat dobija porty swoimi cenami. Samą A 1 nie wywiezie się wszystkich kontenerów a»