Imię hali: opóźnienie. Prawie straciliśmy Brazylię

Michał Tusk
01.08.2010 aktualizacja: 2010-08-01 21:30
A A A Drukuj
Niewiele brakowało a planowany na otwarcie hali na granicy Sopotu i Gdańska mecz siatkarski Polaków z Brazylijczykami zostałby przeniesiony do Bydgoszczy lub Katowic
ZOBACZ TAKŻE
RAPORTY
Towarzyski mecz miał być pierwszą imprezą w nowej hali i równocześnie największym siatkarskim wydarzeniem na Pomorzu ostatnich lat. Choć impreza jest zapowiadana od lutego, ciągle nie wiadomo m.in. ile kosztować będą bilety.

Niewiadomych było więcej - od tygodnia do redakcji "Gazety" docierają informacje, że Polski Związek Piłki Siatkowej rozważa przeniesienie meczu do katowickiego "Spodka" lub do Bydgoszczy. Powód: kolejne opóźnienia w wyposażaniu hali, w tym m.in. niewykończone korytarze, podłogi oraz przedłużające się odbiory.

- Były pewne problemy do wyjaśnienia, ale mogę już wszystkich uspokoić, mecz odbędzie się zgodnie z planem 18 sierpnia w nowej hali w Trójmieście - mówi "Gazecie" Jacek Karnowski, prezydent Sopotu. Jeszcze dziś ma się odbyć konferencja prasowa, na której podane zostaną szczegóły dotyczące spotkania.

A w najbliższych kilku dniach ma zostać rozwiązana także ostatnia związana z halą zagadka - kto będzie jej operatorem. Od kilku miesięcy Sopot, prowadzący inwestycję w imieniu swoim i Gdańska, negocjuje z firmą SMG, która ma zarządzać obiektem - organizować w nim koncerty i wydarzenia sportowe. Urzędnicy nieoficjalnie przyznawali, że rozmowy wydłużają się i gotowy jest inny wariant - zarządzania halą przez... urzędników. Na szczęście wszystko wskazuje, że do tego nie dojdzie. - Do ustalenia z SMG pozostała tylko jedna drobnostka - mówi Karnowski.

Jeśli te zapowiedzi się spełnią, będzie to finał najdłuższej inwestycyjnej epopei ostatnich lat w Trójmieście. Jej historia sięga 1999 r., gdy Gdańsk i Sopot porozumiały się w sprawie budowy na granicy miast ogromnej hali na 11 tysięcy widzów. Potem na pierwszy plan wyszły problemy: odwołania firm startujących w kolejnych przetargach a nawet ucieczki z placu budowy. Tak zrobił austriacki Strabag - galopujące ceny materiałów

w 2006 r. wystraszyły firmę, która zrezygnowała z zamówienia, nie przejmując się stratą 2 mln zł wadium.

Latem 2008 r. okazało się, że stalowa konstrukcja dachu ugina się. Nowy wykonawca - Budimex - wstrzymał roboty, trzeba było wykonać ekspertyzy. Prace wznowiono w marcu 2009 r. I do końca tego samego roku hala miała być gotowa. Ale do przetargu na wykończenie nie stanął żaden chętny. Dopiero w czerwcu tego roku udało się podpisać umowę z Asseco.

Podziel się

  • 6 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów