Rzuć pracę w Enerdze. Dostaniesz 100 tysięcy
12.05.2010
aktualizacja: 2010-05-12 11:39
Państwowe grupy energetyczne są gotowe wydać dziesiątki milionów złotych na wysokie odprawy, aby zachęcić pracowników do odejścia z pracy.
ZOBACZ TAKŻE
- Pracownicy Energi znów protestowali w Gdańsku (14-05-10, 20:29)
- Górnicze megaodprawy. Holding chce płacić nawet 99 tys. zł (13-05-10, 20:55)
SERWISY
SONDAŻ
100 - 120 tys. zł to minimalna propozycja odprawy dla pracownika, który zgodzi się odejść z firmy - mówi "Rzeczpospolitej" anonimowo szef jednej z państwowych grup energetycznych.
W samej tylko gdańskiej grupie Energa osoby korzystające z programu dobrowolnych odejść mogą otrzymać zależnie od stażu od 60 do 120 tys. zł. Koszt programu szacowany jest na ponad 60 mln zł.
Przed laty związkowcy z energetyki wywalczyli umowy społeczne gwarantujące załodze 10 letnie gwarancje zatrudnienia, a w wypadku zwolnienia odszkodowanie równe pensjom, które byłyby wypłacone do końca okresu ochronnego. W takiej sytuacji 100 tysięczna odprawa jest często tańszym rozwiązaniem dla spółek, które borykają się z przerostem zatrudnienia.
Jak pisze "Rz", mimo zachęt niewiele osób odchodzi dobrowolnie z pracy. W Enerdze do tej pory zgłosiło około 60 osób.
Szefowie firm uważają, że warto stosować program dobrowolnych odejść, skoro już po dwóch latach będzie widać efekty niższych kosztów płac. - Trudno wyobrazić sobie inny sposób ograniczenia zatrudnienia, skoro musimy utrzymać miejsca pracy jeszcze przez kilka lat - mówi jeden z prezesów.
Szefowie firm uważają, że warto stosować program dobrowolnych odejść, skoro już po dwóch latach będzie widać efekty niższych kosztów płac. - Trudno wyobrazić sobie inny sposób ograniczenia zatrudnienia, skoro musimy utrzymać miejsca pracy jeszcze przez kilka lat - mówi jeden z prezesów.
W samej tylko gdańskiej grupie Energa osoby korzystające z programu dobrowolnych odejść mogą otrzymać zależnie od stażu od 60 do 120 tys. zł. Koszt programu szacowany jest na ponad 60 mln zł.
Przed laty związkowcy z energetyki wywalczyli umowy społeczne gwarantujące załodze 10 letnie gwarancje zatrudnienia, a w wypadku zwolnienia odszkodowanie równe pensjom, które byłyby wypłacone do końca okresu ochronnego. W takiej sytuacji 100 tysięczna odprawa jest często tańszym rozwiązaniem dla spółek, które borykają się z przerostem zatrudnienia.
Jak pisze "Rz", mimo zachęt niewiele osób odchodzi dobrowolnie z pracy. W Enerdze do tej pory zgłosiło około 60 osób.
Szefowie firm uważają, że warto stosować program dobrowolnych odejść, skoro już po dwóch latach będzie widać efekty niższych kosztów płac. - Trudno wyobrazić sobie inny sposób ograniczenia zatrudnienia, skoro musimy utrzymać miejsca pracy jeszcze przez kilka lat - mówi jeden z prezesów.
Szefowie firm uważają, że warto stosować program dobrowolnych odejść, skoro już po dwóch latach będzie widać efekty niższych kosztów płac. - Trudno wyobrazić sobie inny sposób ograniczenia zatrudnienia, skoro musimy utrzymać miejsca pracy jeszcze przez kilka lat - mówi jeden z prezesów.
Polecamy - 400 tys. zł od banku. I nie zgłaszają się po zwrot
- 50 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
28 głosów
-
Nie jestem pewna, czy naprawde mamy do czynienia z
mara571
12.05.10, 12:48
przerostem zatrudnienia.Moze za duzo siedzi za biurkami, ale na wykonanie przylaczenia trzebastanowczo za dlugo czekac.»
-
To dlatego prąd stale drożej...
placebo99
12.05.10, 14:02
Monopoliści po prostu nie wiedzą co robić z kasą. Wkrótce się dowiemy, że pracownicy Energii podcierają sobie dupy bankotami 100-złotowymi.»
-
Jak to? To już nie chcecie być solidarni ?!
turbo-liberal
12.05.10, 20:54
No bądźcie do cholery, solidarni z tymi energetykami! Dlaczego, do jasnej, nie chcecie? Oni potrzebują takich odpraw.Taki PIS (na przykład, żeby nie było!) jest solidarny!»
Najczęściej czytane24 htydzień




