Za rok sopockie molo nie do poznania

Jowita Kiwnik
11.03.2010 aktualizacja: 2010-03-15 15:01
A A A Drukuj
Czwartek, 11 marca. Pierwszy dzień budowy przystani przy sopockim molo Fot. Dominik Sadowski / Agencja Gazeta
  • Molo w Sopocie
  • Darmowe wejście na molo obiecuje prezydent Sopotu nowym obywatelom
Sopockie molo swój największy plac budowy ma w... Gdyni. Bo stamtąd właśnie wyruszają maszyny, które zmienią oblicze najdłuższego drewnianego pomostu w Europie
SONDAŻ
Czy budowa mariny na końcu mola to dobry pomysł?

tak
nie mam zdania
nie

103 miejsca dla jachtów - w tym 40 dla łodzi o długości od 10-14 m i 63 dla mniejszych - bosmanat, całoroczna restauracja i żeglarska prognoza pogody dostępna on-line 24 godziny na dobę. Tak do kwietnia przyszłego roku zmieni się oblicze molo w Sopocie. - To już nieodwołalne - cieszy się wiceprezydent miasta Paweł Orłowski. - Powstaje u nas przystań jachtowa z prawdziwego zdarzenia. Wolę mówić "przystań", bo marina to określenie na duży kompleks. A u nas łodzie będą cumowały tylko sezonowo. Nie będzie tu ciężkiego zaplecza technicznego ani stacji paliw.

Żeby wybudować przystać miasto zdobyło dofinansowanie ze środków unijnych - w sumie 25 mln zł (czyli 45 proc. wartości inwestycji, koszt całkowity to 74.5 mln zł brutto, brakującą kwotę dołoży miasto). Pierwsze drobne prace ruszyły na początku roku. Ale 11 marca na teren budowy wkroczył ciężki sprzęt. A raczej przycumował. - Wykonawca prac sprowadził do Sopotu ponton szczudłowy - tłumaczy Orłowski. - To specjalistyczna platforma, służąca do wykonywania prac budowlanych z wody. Drugiej takiej w Polsce nie ma. Po południu zaczęła wbijać w dno Zatoki pierwszą ściankę.

Co ciekawe, nowa przystań swój plac budowy ma w Gdyni i Gdańsku, w bazach wykonawcy prac. - Nie chcieliśmy zamykać plaży, zwłaszcza w nadchodzącym sezonie. Dlatego większość sprzętu stacjonuje w Gdyni - mówi wiceprezydent Sopotu. - Co najważniejsze, prace nie wyłączą z użytku mola. Zamknięta jest jedynie jego głowica.

Władze miasta zapewniają, że nowa przystań znacznie podniesie prestiż kurortu. Paweł Orłowski: - Otworzymy się na morze: na żeglarzy z kraju i świata. Powstaną nowe miejsca pracy, np. w branży turystycznej czy gastronomicznej. Zaczniemy organizować nie tylko imprezy żeglarskie, ale i szkolenia dla młodzieży. Ale zyska też samo molo. Bo odtworzona zostanie ostroga, a do tego odzyska funkcję spacerową. Tak samo jak wybudowany falochron płd.-wsch., który długi na 216 m szeroki na 10 będzie całkiem sporą trasą spacerową. Ponadto, co istotne, falochrony ochronią molo przed sztormami i silnymi wiatrami. Już w tym roku sztormy oderwały duży fragment ostrogi. A każdy remont odtworzeniowy do koszt ok. 2 mln zł.

Władze miasta zapewniają, że nowa przystać stanie się gratką nie tylko dla żeglarzy, ale także dla sopockich szkółek żeglarskich, ratowników WOPR a nawet rybaków, którzy będą tam mogli zacumować łodzie w przypadku złych warunków pogodowych.

Przystań z uwagi na atrakcyjną lokalizację, może być nieco droższa niż mariny sąsiednich miast. Chociaż ceny - jak zapewnia miasto - będą porównywalne. - Ok. 35 zł za łódkę, 4 zł za metr bieżący - mówi Orłowski.

Polecamy - Deskę z molo oddam. Oryginalna oferta sopockiego magistratu



Podziel się

  • 19 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    14 głosów