Za rok sopockie molo nie do poznania
11.03.2010
aktualizacja: 2010-03-15 15:01
Sopockie molo swój największy plac budowy ma w... Gdyni. Bo stamtąd właśnie wyruszają maszyny, które zmienią oblicze najdłuższego drewnianego pomostu w Europie
ZOBACZ WIDEO
ZOBACZ TAKŻE
- Szkoła muzyczna w Gdyni będzie większa. Już za rok (17-03-10, 19:34)
- Gdańsk szuka inwestorów na targach w Cannes (15-03-10, 11:35)
- Darmowe molo, ale tylko dla mieszkańców Sopotu (05-05-10, 11:07)
- Deskę z molo oddam. Oryginalna oferta sopockiego magistratu (03-03-10, 15:05)
- Mróz, śnieg, fale - tak rośnie marina na molo w Sopocie (16-12-10, 14:00)
GALERIA ZDJĘĆ
SERWISY
SONDAŻ
103 miejsca dla jachtów - w tym 40 dla łodzi o długości od 10-14 m i 63 dla mniejszych - bosmanat, całoroczna restauracja i żeglarska prognoza pogody dostępna on-line 24 godziny na dobę. Tak do kwietnia przyszłego roku zmieni się oblicze molo w Sopocie. - To już nieodwołalne - cieszy się wiceprezydent miasta Paweł Orłowski. - Powstaje u nas przystań jachtowa z prawdziwego zdarzenia. Wolę mówić "przystań", bo marina to określenie na duży kompleks. A u nas łodzie będą cumowały tylko sezonowo. Nie będzie tu ciężkiego zaplecza technicznego ani stacji paliw.
Żeby wybudować przystać miasto zdobyło dofinansowanie ze środków unijnych - w sumie 25 mln zł (czyli 45 proc. wartości inwestycji, koszt całkowity to 74.5 mln zł brutto, brakującą kwotę dołoży miasto). Pierwsze drobne prace ruszyły na początku roku. Ale 11 marca na teren budowy wkroczył ciężki sprzęt. A raczej przycumował. - Wykonawca prac sprowadził do Sopotu ponton szczudłowy - tłumaczy Orłowski. - To specjalistyczna platforma, służąca do wykonywania prac budowlanych z wody. Drugiej takiej w Polsce nie ma. Po południu zaczęła wbijać w dno Zatoki pierwszą ściankę.
Co ciekawe, nowa przystań swój plac budowy ma w Gdyni i Gdańsku, w bazach wykonawcy prac. - Nie chcieliśmy zamykać plaży, zwłaszcza w nadchodzącym sezonie. Dlatego większość sprzętu stacjonuje w Gdyni - mówi wiceprezydent Sopotu. - Co najważniejsze, prace nie wyłączą z użytku mola. Zamknięta jest jedynie jego głowica.
Władze miasta zapewniają, że nowa przystań znacznie podniesie prestiż kurortu. Paweł Orłowski: - Otworzymy się na morze: na żeglarzy z kraju i świata. Powstaną nowe miejsca pracy, np. w branży turystycznej czy gastronomicznej. Zaczniemy organizować nie tylko imprezy żeglarskie, ale i szkolenia dla młodzieży. Ale zyska też samo molo. Bo odtworzona zostanie ostroga, a do tego odzyska funkcję spacerową. Tak samo jak wybudowany falochron płd.-wsch., który długi na 216 m szeroki na 10 będzie całkiem sporą trasą spacerową. Ponadto, co istotne, falochrony ochronią molo przed sztormami i silnymi wiatrami. Już w tym roku sztormy oderwały duży fragment ostrogi. A każdy remont odtworzeniowy do koszt ok. 2 mln zł.
Władze miasta zapewniają, że nowa przystać stanie się gratką nie tylko dla żeglarzy, ale także dla sopockich szkółek żeglarskich, ratowników WOPR a nawet rybaków, którzy będą tam mogli zacumować łodzie w przypadku złych warunków pogodowych.
Przystań z uwagi na atrakcyjną lokalizację, może być nieco droższa niż mariny sąsiednich miast. Chociaż ceny - jak zapewnia miasto - będą porównywalne. - Ok. 35 zł za łódkę, 4 zł za metr bieżący - mówi Orłowski.
Żeby wybudować przystać miasto zdobyło dofinansowanie ze środków unijnych - w sumie 25 mln zł (czyli 45 proc. wartości inwestycji, koszt całkowity to 74.5 mln zł brutto, brakującą kwotę dołoży miasto). Pierwsze drobne prace ruszyły na początku roku. Ale 11 marca na teren budowy wkroczył ciężki sprzęt. A raczej przycumował. - Wykonawca prac sprowadził do Sopotu ponton szczudłowy - tłumaczy Orłowski. - To specjalistyczna platforma, służąca do wykonywania prac budowlanych z wody. Drugiej takiej w Polsce nie ma. Po południu zaczęła wbijać w dno Zatoki pierwszą ściankę.
Co ciekawe, nowa przystań swój plac budowy ma w Gdyni i Gdańsku, w bazach wykonawcy prac. - Nie chcieliśmy zamykać plaży, zwłaszcza w nadchodzącym sezonie. Dlatego większość sprzętu stacjonuje w Gdyni - mówi wiceprezydent Sopotu. - Co najważniejsze, prace nie wyłączą z użytku mola. Zamknięta jest jedynie jego głowica.
Władze miasta zapewniają, że nowa przystań znacznie podniesie prestiż kurortu. Paweł Orłowski: - Otworzymy się na morze: na żeglarzy z kraju i świata. Powstaną nowe miejsca pracy, np. w branży turystycznej czy gastronomicznej. Zaczniemy organizować nie tylko imprezy żeglarskie, ale i szkolenia dla młodzieży. Ale zyska też samo molo. Bo odtworzona zostanie ostroga, a do tego odzyska funkcję spacerową. Tak samo jak wybudowany falochron płd.-wsch., który długi na 216 m szeroki na 10 będzie całkiem sporą trasą spacerową. Ponadto, co istotne, falochrony ochronią molo przed sztormami i silnymi wiatrami. Już w tym roku sztormy oderwały duży fragment ostrogi. A każdy remont odtworzeniowy do koszt ok. 2 mln zł.
Władze miasta zapewniają, że nowa przystać stanie się gratką nie tylko dla żeglarzy, ale także dla sopockich szkółek żeglarskich, ratowników WOPR a nawet rybaków, którzy będą tam mogli zacumować łodzie w przypadku złych warunków pogodowych.
Przystań z uwagi na atrakcyjną lokalizację, może być nieco droższa niż mariny sąsiednich miast. Chociaż ceny - jak zapewnia miasto - będą porównywalne. - Ok. 35 zł za łódkę, 4 zł za metr bieżący - mówi Orłowski.
Polecamy - Deskę z molo oddam. Oryginalna oferta sopockiego magistratu
- 19 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
14 głosów
-
Za rok sopockie molo nie do poznania
cheyenne20
11.03.10, 10:28
Jak nie do poznania to może chociaż do Łodzi ?»
-
Za rok sopockie molo nie do poznania
igel1
11.03.10, 13:44
Projekt niezly ale mam nadzieje ,ze i ktos wreszcie pomysli nad stacja paliw ktora jest niezbedna.Trzeba rowniez tankowac przeciez to zrozumiale i przy takich inwestycjach musi myslec »
Najczęściej czytane24 htydzień







odtwórz

