Niekończąca się budowa hali. Kto zawinił?
08.03.2010
aktualizacja: 2010-03-07 20:06
- To nie my jesteśmy winni opóźnień - zapewnia Tadeusz Kij, wiceprezes firmy Asseco Systems, która ma wyposażyć halę budowaną na granicy Gdańska i Sopotu. Kto więc odpowiada za kolejne przesunięcie terminu oddania hali do użytku?
ZOBACZ TAKŻE
- Imię hali: opóźnienie. Prawie straciliśmy Brazylię (01-08-10, 21:30)
- Budowa sopocko-gdańskiej hali w końcu na finiszu (08-04-10, 07:00)
- Zła ustawa? VAT może zabić szkoły językowe (12-03-10, 06:00)
- Szansa dla zwalnianych stoczniowców. 40 tys. zł dotacji (10-03-10, 09:08)
- Wszystko w rękach prezydenta Jacka Karnowskiego (10-03-10, 07:00)
RAPORTY
SERWISY
Hala miała być gotowa w marcu, teraz mówi się o maju. W piątkowej "Gazecie" Krzysztof Kozioł, rzecznik prasowy firmy Budimex, która buduje halę tak tłumaczył przyczynę kolejnych opóźnień: - Budimex realizował swoje prace zgodnie z harmonogramem. Terminów realizacji prac instalacyjnych nie dotrzymała firma Asseco.
Sławomir Sowula: Czy to prawda, że przez was trzeba było przesunąć termin oddania hali do użytku?.
Tadeusz Kij, wiceprezes firmy Asseco Systems: - Na budowie zawsze tak jest, że nie ma jednego winnego, ale zrzucanie na nas całej winy to kompletna nieprawda. Naszym zadaniem jest wyposażenie hali m.in. w osprzęt elektroniczny - kamery, czujki, systemy dostępu. I nie możemy wejść z elektroniką, która jest droga i delikatna, do pomieszczeń, zanim nie zostaną tam przeprowadzone prace wykończeniowe - na przykład otynkowane ściany czy położone sufity. Nie możemy narażać tych urządzeń chociażby na kurz, który pojawia się podczas takich prac. Budimex mija się więc z prawdą. Ale jeżeli chce prawdy, to powinien wiedzieć, że opóźnienia w pracach konstrukcyjnych leżące po stronie Budimexu są co najmniej duże, żeby nie powiedzieć wielkie. I nie trzeba być fachowcem od budownictwa, żeby to stwierdzić. Był Pan tam, to Pan widział.
Widziałem, że praca nie wre na trzy zmiany, tak jak przy budowie gdańskiego stadionu na Euro 2012. Jak duże są opóźnienia?
- Już w grudniu-styczniu sygnalizowaliśmy zamawiającemu, czyli władzom Sopotu, że marcowy termin zdania prac nie jest realny. Realny jest termin majowy, ale tylko przy maksymalnym zaangażowaniu wszystkich stron: zarówno zamawiającego, jak i wykonawców.
To znaczy, że do tej pory wystarczającego zaangażowania nie było?
- Nie. Na przykład ze strony zamawiającego, u którego liczyliśmy na szybsze podejmowanie decyzji akceptujących proponowane przez nas rozwiązania techniczne, dokumentacyjne. Procesy te trwały stanowczo za długo.
Czyli winni są urzędnicy?
- Nie tylko. Gdyby ze strony Budimexu pracowała większa liczba osób, to nie bylibyśmy w tym miejscu, w którym jesteśmy. Teraz na budowie codziennie pracuje od nich może trzysta osób. A żeby dotrzymać majowego terminu zakończenia inwestycji powinno być z tysiąc.
Co za problem zatrudnić dodatkowych ludzi?
- Trzeba zapytać Budimex. Nie wiem. Wiem jednak, że jeżeli wykonawca ma opóźnienia i jest na konkretnej inwestycji zbyt długo, to zaczyna ponosić straty. Straty pogłębiają się podczas prac wykończeniowych, które są najdroższe. Wtedy robi wszystko, by je zminimalizować. A jak? Np. szuka jak najtańszych podwykonawców. Najtańszych nie znaczy najlepszych i najbardziej terminowych.
Czyli jednak są małe szanse, by dotrzymać majowego terminu? Ponoć wie o tym również sam Budimex, który początkowo miał proponować koniec czerwca. Tak było?
- To prawda. Jednak twarde stanowisko władz Sopotu skłoniło tę firmę do zmiany decyzji.
Jest konkretna data? Czy zostały już podpisane jakieś aneksy do umowy?
- Ja wiem o 10 maja. Taka data padła na spotkaniu z władzami miasta, ale niczego na papierze nie ma.
To może inwestor zamiast o aneksie powinien pomyśleć o karach umownych? Już raz ponad rok temu podpisał z Budimeksem aneks, darując mu kary za opóźnienie inwestycji.
- Naszym zdaniem aneks powinien zostać podpisany. A my się kar nie obawiamy. Gotowi jesteśmy wykazać, że nie zawiniliśmy opóźnieniom.
Historia budowy
Halę na granicy Gdańska i Sopotu, która ma pomieścić 11 tys. widzów buduje firma Budimex. Przetarg na wykończenie obiektu wygrała jednak spółka Asseco Systems. Obecnie trwa kolejny przetarg, który ma wyłonić operatora obiektu. Hala w sumie kosztować będzie ok. 340 mln zł.
Sławomir Sowula: Czy to prawda, że przez was trzeba było przesunąć termin oddania hali do użytku?.
Tadeusz Kij, wiceprezes firmy Asseco Systems: - Na budowie zawsze tak jest, że nie ma jednego winnego, ale zrzucanie na nas całej winy to kompletna nieprawda. Naszym zadaniem jest wyposażenie hali m.in. w osprzęt elektroniczny - kamery, czujki, systemy dostępu. I nie możemy wejść z elektroniką, która jest droga i delikatna, do pomieszczeń, zanim nie zostaną tam przeprowadzone prace wykończeniowe - na przykład otynkowane ściany czy położone sufity. Nie możemy narażać tych urządzeń chociażby na kurz, który pojawia się podczas takich prac. Budimex mija się więc z prawdą. Ale jeżeli chce prawdy, to powinien wiedzieć, że opóźnienia w pracach konstrukcyjnych leżące po stronie Budimexu są co najmniej duże, żeby nie powiedzieć wielkie. I nie trzeba być fachowcem od budownictwa, żeby to stwierdzić. Był Pan tam, to Pan widział.
Widziałem, że praca nie wre na trzy zmiany, tak jak przy budowie gdańskiego stadionu na Euro 2012. Jak duże są opóźnienia?
- Już w grudniu-styczniu sygnalizowaliśmy zamawiającemu, czyli władzom Sopotu, że marcowy termin zdania prac nie jest realny. Realny jest termin majowy, ale tylko przy maksymalnym zaangażowaniu wszystkich stron: zarówno zamawiającego, jak i wykonawców.
To znaczy, że do tej pory wystarczającego zaangażowania nie było?
- Nie. Na przykład ze strony zamawiającego, u którego liczyliśmy na szybsze podejmowanie decyzji akceptujących proponowane przez nas rozwiązania techniczne, dokumentacyjne. Procesy te trwały stanowczo za długo.
Czyli winni są urzędnicy?
- Nie tylko. Gdyby ze strony Budimexu pracowała większa liczba osób, to nie bylibyśmy w tym miejscu, w którym jesteśmy. Teraz na budowie codziennie pracuje od nich może trzysta osób. A żeby dotrzymać majowego terminu zakończenia inwestycji powinno być z tysiąc.
Co za problem zatrudnić dodatkowych ludzi?
- Trzeba zapytać Budimex. Nie wiem. Wiem jednak, że jeżeli wykonawca ma opóźnienia i jest na konkretnej inwestycji zbyt długo, to zaczyna ponosić straty. Straty pogłębiają się podczas prac wykończeniowych, które są najdroższe. Wtedy robi wszystko, by je zminimalizować. A jak? Np. szuka jak najtańszych podwykonawców. Najtańszych nie znaczy najlepszych i najbardziej terminowych.
Czyli jednak są małe szanse, by dotrzymać majowego terminu? Ponoć wie o tym również sam Budimex, który początkowo miał proponować koniec czerwca. Tak było?
- To prawda. Jednak twarde stanowisko władz Sopotu skłoniło tę firmę do zmiany decyzji.
Jest konkretna data? Czy zostały już podpisane jakieś aneksy do umowy?
- Ja wiem o 10 maja. Taka data padła na spotkaniu z władzami miasta, ale niczego na papierze nie ma.
To może inwestor zamiast o aneksie powinien pomyśleć o karach umownych? Już raz ponad rok temu podpisał z Budimeksem aneks, darując mu kary za opóźnienie inwestycji.
- Naszym zdaniem aneks powinien zostać podpisany. A my się kar nie obawiamy. Gotowi jesteśmy wykazać, że nie zawiniliśmy opóźnieniom.
Historia budowy
Halę na granicy Gdańska i Sopotu, która ma pomieścić 11 tys. widzów buduje firma Budimex. Przetarg na wykończenie obiektu wygrała jednak spółka Asseco Systems. Obecnie trwa kolejny przetarg, który ma wyłonić operatora obiektu. Hala w sumie kosztować będzie ok. 340 mln zł.
- 9 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
9 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień








