Gdańsk, Sopot: Koniec budowy hali znowu się opóźnia
05.03.2010
aktualizacja: 2010-03-04 18:27
Budowa hali na granicy Gdańska i Sopotu skończy się w maju, a nie - jak zapowiadano ostatnio - w marcu. Czy to już ostateczny termin? Za każde kolejne opóźnienie wykonawca będzie musiał płacić kary umowne
ZOBACZ TAKŻE
- Hala nowa, drogi stare. W korku na mecz z Brazylią? (05-08-10, 20:51)
- Opinia Mikołaja Chrzana: Nie zróbcie z Sopotu speluny (14-12-10, 06:00)
- Przed meczem Polska-Brazylia. Jak dojechać do hali? (09-08-10, 07:00)
- Imię hali: opóźnienie. Prawie straciliśmy Brazylię (01-08-10, 21:30)
- Tylko Hestia chętna na nazwę gdańsko-sopockiej hali (15-06-10, 08:00)
- Zła ustawa? VAT może zabić szkoły językowe (12-03-10, 06:00)
- Szansa dla zwalnianych stoczniowców. 40 tys. zł dotacji (10-03-10, 09:08)
- Wszystko w rękach prezydenta Jacka Karnowskiego (10-03-10, 07:00)
RAPORTY
SERWISY
Historia budowy hali widowiskowo-sportowej to pasmo opóźnień i błędów. Ostatnio jako termin zakończenia budowy podawano koniec marca 2010 r. Po tej dacie przepaść miała unijna dotacja w wysokości 40 mln zł. Jak się teraz okazuje, do końca marca hala jednak nie będzie skończona. - Prace trwają. Z aktualnych harmonogramów dostarczonych przez wykonawców wynika, że zakończenie nastąpi w maju - informuje Magdalena Jachim, rzecznik urzędu miasta w Sopocie.
Co spowodowało kolejne opóźnienie? - Budimex realizował swoje prace zgodnie z harmonogramem. Terminów realizacji prac instalacyjnych nie dotrzymała firma Asseco - tłumaczy
Krzysztof Kozioł, rzecznik prasowy Budimeksu.
Jak jednak zapewniają władze miasta, opóźnienie nie spowoduje utraty unijnych pieniędzy. - Nie widzimy żadnego zagrożenia. Podpisana przez nas umowa z ministerstwem daje możliwość przedłużenia terminu zakończenia prac budowlanych - zapewnia Paweł Orłowski, wiceprezydent Sopotu.
Jak udało nam się dowiedzieć, jeżeli tym razem wykonawca nie dotrzyma terminu, miasto w końcu nałoży na niego kary umowne. W grę może wchodzić nawet 100 tys. zł za dzień.
Pierwsze imprezy w hali zaplanowano na sierpień: mecz siatkówki Polska - Brazylia oraz Sopot Festival, który ze względu na remont Opery Leśnej musi w tym roku odbyć się w innym miejscu. Możliwe też, że przyszły operator obiektu, którym prawdopodobnie zostanie firma SMG, również przygotuje jakąś imprezę na uroczyste otwarcie.
Hala w sumie kosztować będzie około 340 mln zł.
Historia inwestycji sięga 1999 roku, kiedy to Gdańsk i Sopot porozumiały się w sprawie budowy na granicy miast ogromnej hali na 11 tysięcy widzów. Jednak od początku nad inwestycją ciążyło fatum. Pierwszy przetarg ogłoszono w 2006 roku. Opóźnienia pojawiły się już podczas realizacji pierwszego etapu budowy, czyli wzmacniania gruntu betonowymi palami. Odwołania obu firm startujących w przetargu spowodowały półroczne opóźnienie. Przetarg na dwa pozostałe etapy inwestycji (czyli budowę obiektu i jego wyposażenie) skończył się jeszcze bardziej pechowo. Wygrał austriacki Strabag, ale galopujące ceny materiałów budowlanych wystraszyły firmę i zrezygnowała z zamówienia, nie przejmując się nawet stratą 2 mln zł wadium. Wówczas Sopot, który koordynuje w imieniu obu miast realizację projektu, zwrócił się do drugiej firmy uczestniczącej w przetargu, czyli polskiego Budimeksu. Jednak i ten wykonawca nie był zainteresowany inwestycją na zaproponowanych przez siebie warunkach. Teoretycznie nie mógł zdezerterować z placu budowy, ale dzięki znalezieniu błędów w swoich dokumentach zaskarżył własną ofertę i... wygrał. Miasto musiało ogłosić nowy przetarg. Wygrał go w marcu 2007 Budimex, żądając za wykonanie prac 197 mln zł . Na tym jednak problemy się nie skończyły. W lecie 2008 okazało się, że stalowa konstrukcja dachu ugina się. Budowę wstrzymano, trzeba było wykonać ekspertyzy. Prace wznowiono w marcu 2009. Hala miała być gotowa do końca ub. roku. Pojawiło się jednak kolejne opóźnienie, Do przetargu na wykończenie hali nie stanął żaden chętny, więc postępowanie unieważniono. W drugim podejściu, wybrano firmę Asseco, jednak ta decyzja została oprotestowana. Dopiero w czerwcu udało się podpisać z Asseco umowę. Obecnie trwa przetarg na operatora obiektu.
Co spowodowało kolejne opóźnienie? - Budimex realizował swoje prace zgodnie z harmonogramem. Terminów realizacji prac instalacyjnych nie dotrzymała firma Asseco - tłumaczy
Krzysztof Kozioł, rzecznik prasowy Budimeksu.
Jak jednak zapewniają władze miasta, opóźnienie nie spowoduje utraty unijnych pieniędzy. - Nie widzimy żadnego zagrożenia. Podpisana przez nas umowa z ministerstwem daje możliwość przedłużenia terminu zakończenia prac budowlanych - zapewnia Paweł Orłowski, wiceprezydent Sopotu.
Jak udało nam się dowiedzieć, jeżeli tym razem wykonawca nie dotrzyma terminu, miasto w końcu nałoży na niego kary umowne. W grę może wchodzić nawet 100 tys. zł za dzień.
Pierwsze imprezy w hali zaplanowano na sierpień: mecz siatkówki Polska - Brazylia oraz Sopot Festival, który ze względu na remont Opery Leśnej musi w tym roku odbyć się w innym miejscu. Możliwe też, że przyszły operator obiektu, którym prawdopodobnie zostanie firma SMG, również przygotuje jakąś imprezę na uroczyste otwarcie.
Hala w sumie kosztować będzie około 340 mln zł.
Historia inwestycji sięga 1999 roku, kiedy to Gdańsk i Sopot porozumiały się w sprawie budowy na granicy miast ogromnej hali na 11 tysięcy widzów. Jednak od początku nad inwestycją ciążyło fatum. Pierwszy przetarg ogłoszono w 2006 roku. Opóźnienia pojawiły się już podczas realizacji pierwszego etapu budowy, czyli wzmacniania gruntu betonowymi palami. Odwołania obu firm startujących w przetargu spowodowały półroczne opóźnienie. Przetarg na dwa pozostałe etapy inwestycji (czyli budowę obiektu i jego wyposażenie) skończył się jeszcze bardziej pechowo. Wygrał austriacki Strabag, ale galopujące ceny materiałów budowlanych wystraszyły firmę i zrezygnowała z zamówienia, nie przejmując się nawet stratą 2 mln zł wadium. Wówczas Sopot, który koordynuje w imieniu obu miast realizację projektu, zwrócił się do drugiej firmy uczestniczącej w przetargu, czyli polskiego Budimeksu. Jednak i ten wykonawca nie był zainteresowany inwestycją na zaproponowanych przez siebie warunkach. Teoretycznie nie mógł zdezerterować z placu budowy, ale dzięki znalezieniu błędów w swoich dokumentach zaskarżył własną ofertę i... wygrał. Miasto musiało ogłosić nowy przetarg. Wygrał go w marcu 2007 Budimex, żądając za wykonanie prac 197 mln zł . Na tym jednak problemy się nie skończyły. W lecie 2008 okazało się, że stalowa konstrukcja dachu ugina się. Budowę wstrzymano, trzeba było wykonać ekspertyzy. Prace wznowiono w marcu 2009. Hala miała być gotowa do końca ub. roku. Pojawiło się jednak kolejne opóźnienie, Do przetargu na wykończenie hali nie stanął żaden chętny, więc postępowanie unieważniono. W drugim podejściu, wybrano firmę Asseco, jednak ta decyzja została oprotestowana. Dopiero w czerwcu udało się podpisać z Asseco umowę. Obecnie trwa przetarg na operatora obiektu.
- 4 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
9 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień




