Lotos na oku Kulczyka, czyli szansa na własne złoża

Sławomir Sowula
09.02.2010 aktualizacja: 2010-02-08 20:10
A A A Drukuj
Fot. Renata Dabrowska / AG
Rząd chce sprzedać udziały w Grupie Lotos. Największej pomorskiej firmie przygląda się jeden z najbogatszych Polaków Jan Kulczyk i dysponujący własnymi złożami ropy libijski koncern Tamoil
SERWISY
SONDAŻ
Czy to korzystna transakcja dla Lotosu?

tak
nie mam zdania
nie

Właścicielem 51 proc. akcji Grupy Lotos jest wciąż ministerstwo Skarbu Państwa. Ale zapowiedziało, że być może pozbędzie się części z nich - do kilkunastu procent. Warunek: muszą trafić w ręce inwestora z branży paliwowej, najlepiej z dostępem do złóż ropy.

I w ten scenariusz doskonale wpisuje się Jan Kulczyk. Według "Pulsu Biznesu" miliarder do spółki z libijskim koncernem naftowym Tamoil złożył właśnie w ministerstwie list intencyjny w sprawie zakupu tych akcji.

- Bez komentarza - mówi Marta Wysocka, rzecznik Kulczyk Investments.

Szczegółów nie zdradza również resort: - Za wcześnie, by to komentować. Nie mamy bowiem otwartego procesu sprzedaży akcji. I nie jest to kwestia miesiąca czy dwóch - mówi Maciej Wiewiór, rzecznik MSP.

Ale sprawa wygląda poważnie, bo ostatnio holding biznesowy Jana Kulczyka mocno koncentruje się na sektorze paliwowym. Właśnie wprowadza na warszawską giełdę swoją kanadyjską spółkę wydobywczą Kulczyk Oil Ventures. Spółka idzie szerokim frontem - szuka gazu na Ukrainie, w Syrii za chwilę będzie wykonywać pierwsze odwierty.

Tamoil to libijski koncern naftowy z dostępem do złóż, ale też mocno osadzony w Europie. Ma tutaj 3 tys. stacji paliw i kilka rafinerii przerabiających w sumie mniej więcej tyle ropy co PKN Orlen. Złoża Tamoilu to możliwość uniezależnienia się od dostaw ropy rosyjskiej. Obecnie jej udziały, w tym co przerabia Lotos, wynoszą 90 proc.

- Dzięki libijskim akcjonariuszom również Grupa Lotos miałaby swoje złoża. To korzystne, bo każdy duży koncern naftowy na świecie dąży do tego. To zwiększa zyski. Lotos ma taki dostęp poprzez odwierty na Bałtyku, ale to ilości śladowe - mówi Urszula Cieślak, analityk rynku paliw z firmy BM Reflex.

Także prezes gdańskiej rafinerii Paweł Olechnowicz przy okazji rozbudowy instalacji do przerobu ropy mówił: - Najbardziej zyskamy na sile, gdy pojawi się inwestor strategiczny. Taki, który zapewni nam dostęp do złóż.

Cieślak przekonuje, że ropa sprowadzana zza morza wcale nie musi być droższa od tej z syberyjskiego rurociągu Przyjaźń. Zwłaszcza, gdy w grę wchodzą duże ilości surowca. A okazja do zmiany dostawców jest. W 2011 r. kończy się jeden z dwóch głównych długoterminowych kontraktów na rosyjską ropę. Kolejny - w 2014 roku.

Przejęcie części akcji przez prywatnego inwestora mogłoby oznaczać zmiany w radzie nadzorczej Lotosu. Rzecznik MSP jest ostrożny: - Ale musiałby się zmienić rządowy plan dla sektora i statut firmy.

Z drugiej strony MSP musi szukać dochodów prywatyzacyjnych. Ogłoszony niedawno przez premiera Tuska plan poprawy finansów publicznych zakłada zdobycie w ten sposób w najbliższych latach dziesiątek miliardów złotych.

Z kolei dostawy libijskiej ropy to korzyści dla Gdańska. Można wtedy liczyć na lepsze wykorzystanie bazy przeładunkowej w porcie.

Grupa Lotos to jeden z największych pracodawców w regionie (zatrudnia 4900 osób) i płatników do budżetu Gdańska. W tym roku przekaże ok. 30 mln zł lokalnych podatków.

Podziel się

  • 4 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy