3, 2, 1... Gdańsk będzie odliczał do zielonego światła?
05.02.2010
aktualizacja: 2010-02-05 21:09
Fot. Przemysław Skrzydło / Agencja Gazeta
Upłynniają ruch, zwiększają bezpieczeństwo, oszczędzają środowisko. Czy zegary odliczające czas do zmiany świateł pojawią się w Gdańsku? Drogowcy: to bardzo dobry pomysł
ZOBACZ TAKŻE
- W końcu ruszy budowa mostu w Kwidzynie, bliżej do A1 (14-02-10, 19:54)
Zaczęło się od Opola. To miasto jako pierwsze na czterech skrzyżowaniach wprowadziło wyświetlacze pokazujące, ile czasu musimy czekać na zmianę świateł.
Jak w praktyce działają takie liczniki? Gdy jest zielone, cyfry na wyświetlaczu - również w kolorze zielonym - odliczają czas do zapalenia się światła pomarańczowego. Jeśli pali się czerwone, jest odwrotnie - czerwone cyfry odliczają sekundy do światła zielonego.
Zalet jest mnóstwo: m.in. kierowcy mają czas na przygotowanie się do ruszenia, mogą też gasić silnik, jeśli widzą, że do zielonego jeszcze daleko. Takie były przesłanki montażu liczników.
W trakcie eksploatacji w Opolu (a także m.in. we Wrocławiu, Łodzi czy Bielsku-Białej), ujawniły się kolejne plusy tego rozwiązania - tam, gdzie je montowano kierowcy przestali nagminnie blokować skrzyżowania, bo widząc, że do zmiany świateł pozostało niewiele czasu, nie wjeżdżają na nie. Oprócz tego ruch jest płynniejszy, bo samochody już z daleka dostosowują prędkość do ustawienia świateł. Co ważne, we wszystkich wspomnianych miastach wprowadzenie liczników poparła lokalna drogówka. Jak będzie w Gdańsku?
- To ciekawe rozwiązanie. Myślimy nad nim - przyznaje Mieczysław Kotłowski, dyrektor gdańskiego Zarządu Dróg i Zieleni. Jest jednak pewien problem. To przepisy. - Już dwa lata temu zadaliśmy pytanie urzędnikom w Ministerstwie Infrastruktury, czy w Polsce można stosować takie rozwiązanie. Odpowiedź była taka, że w przepisach liczników nie ma, więc nie. Inne miasta omijają to stanowisko, traktując liczniki jako tablice informacyjne. Będziemy rozmawiać o tym z drogówką. Jeśli poprze nasze argumenty, nie wykluczam montażu wyświetlaczy - mówi Kotłowski.
A co na to policja? - Widziałem takie liczniki w Austrii i na Ukrainie. I rzeczywiście działają - mówi nadkomisarz Janusz Staniszewski, szef pomorskiej drogówki. - Najlepiej byłoby połączyć ich montaż z instalacją kamer do rejestracji jazdy na czerwonym świetle. Z jednej strony dalibyśmy kierowcom informację, ile mają jeszcze czasu, z drugiej karalibyśmy tych, którzy mimo to przejeżdżają na czerwonym - mówi Staniszewski.
Jak w praktyce działają takie liczniki? Gdy jest zielone, cyfry na wyświetlaczu - również w kolorze zielonym - odliczają czas do zapalenia się światła pomarańczowego. Jeśli pali się czerwone, jest odwrotnie - czerwone cyfry odliczają sekundy do światła zielonego.
Zalet jest mnóstwo: m.in. kierowcy mają czas na przygotowanie się do ruszenia, mogą też gasić silnik, jeśli widzą, że do zielonego jeszcze daleko. Takie były przesłanki montażu liczników.
W trakcie eksploatacji w Opolu (a także m.in. we Wrocławiu, Łodzi czy Bielsku-Białej), ujawniły się kolejne plusy tego rozwiązania - tam, gdzie je montowano kierowcy przestali nagminnie blokować skrzyżowania, bo widząc, że do zmiany świateł pozostało niewiele czasu, nie wjeżdżają na nie. Oprócz tego ruch jest płynniejszy, bo samochody już z daleka dostosowują prędkość do ustawienia świateł. Co ważne, we wszystkich wspomnianych miastach wprowadzenie liczników poparła lokalna drogówka. Jak będzie w Gdańsku?
- To ciekawe rozwiązanie. Myślimy nad nim - przyznaje Mieczysław Kotłowski, dyrektor gdańskiego Zarządu Dróg i Zieleni. Jest jednak pewien problem. To przepisy. - Już dwa lata temu zadaliśmy pytanie urzędnikom w Ministerstwie Infrastruktury, czy w Polsce można stosować takie rozwiązanie. Odpowiedź była taka, że w przepisach liczników nie ma, więc nie. Inne miasta omijają to stanowisko, traktując liczniki jako tablice informacyjne. Będziemy rozmawiać o tym z drogówką. Jeśli poprze nasze argumenty, nie wykluczam montażu wyświetlaczy - mówi Kotłowski.
A co na to policja? - Widziałem takie liczniki w Austrii i na Ukrainie. I rzeczywiście działają - mówi nadkomisarz Janusz Staniszewski, szef pomorskiej drogówki. - Najlepiej byłoby połączyć ich montaż z instalacją kamer do rejestracji jazdy na czerwonym świetle. Z jednej strony dalibyśmy kierowcom informację, ile mają jeszcze czasu, z drugiej karalibyśmy tych, którzy mimo to przejeżdżają na czerwonym - mówi Staniszewski.
- 16 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
6 głosów
-
Nie taniej byloby zlikwidowanie swiatel?
cezar85
05.02.10, 23:23
W najlepszym wypadku zaczelibysmy uwazac na krzyzowkach w najgorszym kazdyPolak zostalby expertem w klepaniu blach»
-
A kiedy wymienimy inżynierów ruchu?
maruda.r
06.02.10, 06:36
Po co komu liczniki, których nie widać? Problemy z tarasowaniem skrzyżowańwystępują przede wszystkim na źle zaprojektowanych skrzyżowaniach - przedewszystkim pod kątem świateł. Przykładowo: »
Najczęściej czytane24 htydzień




