Oceniamy projekt placu, który zmieni oblicze Sopotu

Michał Jamroż
29.01.2010 aktualizacja: 2010-01-29 11:15
A A A Drukuj
- Nowy plac musi być dla mieszkańców atrakcyjnym miejscem ich codziennej aktywności. Z tego punktu widzenia dobrze się stało, że powstał tu zespół kin, inne obiekty kultury, usługi - mówi Wojciech Targowski, gdański architekt z pracowni FORT, główny projektant ECS.
SONDAŻ
Czy Ci się podoba projekt nowego placu?

tak
nie mam zdania
nie

Michał Jamroż: Jak ocenia pan pomysł stworzenia w Sopocie pierwszego w Trójmieście placu miejskiego?

Wojciech Targowski: Zapowiedź rozwoju przestrzeni publicznej należy witać z radością i z gruntu oceniać pozytywnie. Trzeba jednak pamiętać, że Sopot jest chlubnym wyjątkiem w Trójmieście. Przestrzeń publiczna Sopotu uchodziła zawsze za bardzo atrakcyjną. Ulica Monte Cassino, molo, czy też poprzednia forma tego placu funkcjonuje z powodzeniem od wielu lat jako nieodzowna atrakcja weekendowych wieczorów, pierwszych dni wiosny, wakacji na Wybrzeżu. Wystarczy wówczas nawet krótki spacer sopockim deptakiem by odczuć jego wyjątkowy, nawet w skali kraju, koloryt. A to jest rzadkie, bo tego rodzaju przestrzeni w Trójmieście chciałoby się o wiele więcej. Sopot jest letnią, wakacyjną stolicą Polski, ale także weekendowym centrum rozrywki dla gdańskiej aglomeracji i zawsze pozostawał szczególnie aktywną częścią przestrzeni publicznej Trójmiasta.

No właśnie, czy stworzenie placu Przyjaciół Sopotu może sprawić, że kurort będzie tętnił życiem nie tylko w wakacje i weekendy?

- Tak, jeżeli będzie dla mieszkańców atrakcyjnym miejscem ich codziennej aktywności. Z tego punktu widzenia dobrze się stało, że powstał tu zespół kin, inne obiekty kultury, usługi. Tego typu funkcje pełnią rolę centrotwórczą, zwiększają przepływ ludzi. Nie tylko turystów, ale i mieszkańców miasta. I właśnie to jest Sopotowi potrzebne. Proszę zwrócić uwagę, jak ciężko w centrum Sopotu utrzymać zwykły sklep, który jest standardowym elementem przestrzeni miejskiej. Dzieje się tak, gdyż klientami sklepów są tu w większości turyści i klienci okazjonalni. Sopocianie większość zakupów robią gdzie indziej. Dlatego, jeżeli udałoby się wpleść w wakacyjno-rozrywkowy charakter oferty programowej normalne funkcje miejskie, to byłby to wielki sukces prowadzonej modernizacji centrum Sopotu. Do tego powinny dążyć władze miasta. Monokultura rozrywkowa nie powinna zdominować całkowicie Sopotu, bo to może odwrócić się przeciwko niemu.

Wiele osób mówi, że budowa tunelu to był błąd, że ulice to naturalny element miejskiej przestrzeni?

- Trochę szkoda, że ul. Grunwaldzka została schowana w tunelu. W którymś momencie może tego ruchu kołowego zabraknąć. Im więcej jest elementów miejskich w przestrzeni publicznej, tym jest ona pełniejsza. Wystarczy spojrzeć na miejsca, które tak bardzo nam się na świecie podobają. W większości z nich normalny ruch uliczny jest obecny. Mało tego, po części kształtuje obraz przestrzeni publicznej. Im więcej się dzieje, tym jest ciekawiej, tym bardziej nas ciągnie do tych miejsc. Świetnym tego przykładem są miasta, w których w normalny rytm życia wplatają się turyści. Chętnie w nim uczestniczą, podglądają autentyczność. Wynika to z tego, że jesteśmy już nieco uwrażliwieni na fałszywość. Wiemy, że muszelki nabyte na sopockim straganie nie są żadną oryginalną pamiątką, tylko produktem z Dalekiego Wschodu. To sprawia, że dużo atrakcyjniejsze są miasta, które prezentują swoje własne życie.

Na co powinny uważać władze miasta, aby nie zmarnować szansy, jaką otwiera przed Sopotem ta nowa przestrzeń?

- Plac ma szansę zmienić oblicze Sopotu. Istnieje jednak pewne zagrożenie. Abstrahując już od samego kształtu architektury, dużym niebezpieczeństwem jest budowanie tak dużych zespołów budynków w myśl jednej myśli architektonicznej. Zamykanie przestrzeni monotematyczną architekturą sprawia, że traci ona na autentyczności. Odbiorca woli widzieć efekt narastania.

Dlatego, moim zdaniem, warto byłoby zachować obecny budynek Algi. Jej architektura, po koniecznej renowacji, stanowiłaby doskonałe świadectwo swoich czasów, znakomicie wzbogacając przestrzeń placu. Jeżeli jednak zdecydowano by się na jej zburzenie, to w tym miejscu powinien powstać obiekt zdecydowanie różniący się od otoczenia.

Innym zagrożeniem jest ostentacyjne poddanie się kulturze masowej. Niekontrolowany rozwój różnego rodzaju form reklamy zaczyna zastępować naturalny obraz miast. Na fasady nakładane jest opakowanie, spod którego oblicze miasta nie jest już rozpoznawalne.

Na środku placu ma stanąć rzeźba, nowy symbol Sopotu. Czy rzeczywiści może stać się wizytówką miasta?

- Okazuje się, że wbrew pozorom ma to sens. Poprzez łatwo rozpoznawalne symbole, wyróżniające je spośród innych, miasta chcą zbudować magnes ściągający przyjezdnych. Należy to oceniać pozytywnie. Jest to trochę ukłon w kierunku bardzo prostego pojmowania sztuki czy architektury. Jednak miasto to też produktu, który trzeba sprzedać.Musi być więc klarownie przedstawiony, ładnie opakowany.

Polecamy - Sopot. Tunel tranzytowy musi jeszcze poczekać



Podziel się

  • 11 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów