Michał Tusk: Walka o Wrzeszcz. On musi być gęstszy!

Michał Tusk
02.02.2012 aktualizacja: 2012-02-02 10:34
A A A Drukuj
Projekt przebudowy Wrzeszcza
  • Projekt przebudowy Wrzeszcza
Obserwując w mediach dyskusję o zabudowie okolic dworca we Wrzeszczu, można odnieść wrażenie, że to problem zero-jedynkowy. Władze Gdańska chcą wieżowców, mieszkańcy - nie. W rzeczywistości jest on dużo bardziej złożony - pisze Michał Tusk, dziennikarz Gazety Wyborczej Trójmiasto
SONDAŻ
Jak podoba ci się projekt zabudowy okolic dworca we Wrzeszczu?

nie podoba mi się, widać, że nie ma większego planu na dzielnicę
jestem za! sensowne rozwiązania, które wzbogacą Wrzeszcz
trudno powiedzieć, od planów do realizacji jeszcze długa droga

Od kilku tygodni mamy w Gdańsku kolejną odsłonę spektaklu pod tytułem "mieszkańcy kontra miasto". Jak z reguły bywa, władze Gdańska proponują rozwiązania, które motywują potrzebą rozwoju miasta, a mieszkańcy powołują się na swój spokój i jakość życia. Tak to przynajmniej wygląda w mediach - bo lubimy problemy proste, gdzie dwóch oponentów prowadzi walkę o konkretne rzeczy. Niestety, w rzeczywistości problem przyszłości Wrzeszcza (i całego Gdańska) taki prosty nie jest.

Plan proponowany przez władze (a właściwie Biuro Rozwoju Gdańska, bo to ta instytucja całkowicie zdominowała planowanie przestrzenne - nawet zarząd miasta nie czuje się na siłach, by aktywnie wpływać na jej decyzje) ma swoje wady i zalety.

Które przeważają? To zależy od punktu widzenia, choć trzeba zaznaczyć, że większość wad planu to rozwiązania przejęte z poprzednich opracowań dla tego terenu. Można więc powiedzieć, że nic na gorsze się nie zmienia - po prostu część złego nadal pozostaje w mocy prawa.

Zaletą nowego projektu jest to, że po raz pierwszy gdańskie służby planistyczne zorientowały się, że miasto to nie luźno porozrzucane po zielonej łące budynki (vide projekt Targu Siennego i Rakowego), ale gęsta, pierzejowa zabudowa wypełniająca siatkę miejskich ulic. Miejskich, czyli kolizyjnych, umożliwiających postój, ale też przyjaznych dla pieszych i rowerzystów. Towarzysząca pracom nad nowym planem prezentacja szerszej perspektywy Wrzeszcza (a więc całego pasa nowej zabudowy od Braci Lewoniewskich do dworca PKP) potwierdza tę tendencję - od Galerii Bałtyckiej do nowego Żaka mają powstać na terenie istniejącej stacji towarowej kwartały miejskiej zabudowy. Kwestia wieżowców, tak bardzo podkreślana w miedialnym przekazie, wydaje się być tak naprawdę drobnym szczegółem - mówimy w końcu o zaledwie 2-3 budynkach o wysokości nie większej niż nasz gdański Zieleniak, do tego zlokalizowanych w miejscach, w których nigdy nie będą główną uciążliwością dla okolicy. Straszenie Hongkongiem czy Ameryką Łacińską jest w tym momencie czystą demagogią.

Dlatego tym planom można tylko przyklasnąć. O ile urzędnicy zadbają o istotne szczegóły. Galeria Bałtycka pokazała dobitnie, że duże centrum handlowe jest zarówno zagrożeniem, jak i szansą dla ducha miasta. Z jednej strony, taki obiekt wysysa ludzi z okolicznych sklepów - z drugiej tworzy nowe, ogromne potoki pieszych, które dziś możemy oglądać przy obu wyjściach z Galerii. I w jednym, i w drugim miejscu "potoki te się marnują" - brak tam jakiejkolwiek atrakcyjnej miastotwórczej "infrastruktury" - takiej jak gastronomiczne ogródki, kawiarnie itd. Przebudowa placu przed dworcem powinna brać pod uwagę takie możliwości. Ideałem byłoby jednak wymuszenie na inwestorach obu planowanych inwestycji handlowych - a więc powiększonej Galerii Bałtyckiej i Centrum Hevelius - większego otwarcia ich obiektów na ulice - głównie przez stworzenie indywidualnych wejść do sklepów znajdujących się przy jezdniach. Takie wejście, zamknięte od czasu budowy, ma Galeria Bałtycka w sklepie Peek & Cloppenburg.

Natomiast największą wadą uchwalonego już przez radę miasta planu jest Droga Czerwona i wszystko, co się z nią wiąże. Widać to zresztą na wizualizacjach prezentowanych przez BRG. Podczas gdy po zachodniej stronie torów planiści próbują (z dobrymi efektami) tworzyć porządne europejskie miasto, po wschodniej stronie widzimy tylko zielone plamy otaczające Nową Kościuszki, Hynka i Drogę Czerwoną właśnie. Ogródki działkowe? Czy może pseudozieleńce - takie jak przy al. Rzeczpospolitej na Zaspie? Panowie planiści! Tam też mogą pojawić się pierzeje i kwartały. Warunek jest jeden - Droga Czerwona musi stać się zwykłą miejską aleją - ze skrzyżowaniami, przejściami dla pieszych i pierzejową zabudową. Zamiast tego mamy bezkolizyjny węzeł z Nową Kościuszki, tunel przez budynek dworca, następnie estakadę nad ul. Białą - koszmar urbanisty rodem z lat 60.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 21 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    18 głosów