SKM na lotnisko! Mamy więcej euro na Kolej Metropolitalną
18.11.2010
aktualizacja: 2010-11-17 21:50
Nie 300, a ponad 700 mln złotych - tyle wyniesie dotacja z europejskich funduszy dla Kolei Metropolitalnej. Tą pozytywną wiadomość przywiozła w środę do Gdańska minister rozwoju regionalnego Elżbieta Bieńkowska. To jednak nie koniec problemów związanych z tą inwestycją
ZOBACZ TAKŻE
- Pasażerowie SKM górą. Od poniedziałku więcej kolejek (09-01-11, 17:50)
- SKM: ceny w górę, na osłodę pociąg w sylwestra (27-12-10, 14:05)
- Oni wygrali konkurs. Żabianka po warszawsku (16-12-10, 17:46)
- SKM Gdańsk Żabianka - obejrzyj projekty i zagłosuj (16-12-10, 07:00)
- Niewidomi proszą: tramwaju Swing, daj w końcu głos (30-11-10, 06:00)
- Przetarg na modernizację SKM-ek. Będą nie do poznania (23-11-10, 19:58)
- Kolej Metropolitalna coraz bliżej. Najpierw Gdynia (21-09-10, 19:04)
- Kolej Metropolitalna: Gdzie ta kasa? (04-09-10, 08:00)
- Marszałek: Kolej Metropolitalna ma być zelektryfikowana (03-08-10, 09:00)
- Kolej Metropolitalna: więcej pieniędzy, szybsza budowa (09-01-10, 10:00)
- Kolej Metropolitalna na ślepym torze (29-09-09, 22:19)
- Kolej metropolitalna: będzie studium, ale kiedy budowa? (20-09-08, 20:00)
- Kolej Metropolitalna na razie poza listą (23-01-08, 18:10)
SERWISY
Zwiększenie dofinansowania było niezbędne, bo z jednej strony początkowe koszty inwestycji były mocno niedoszacowane, a z drugiej zaangażowanych w inne projekty pomorskich samorządów nie stać było na wyłożenie aż połowy kwoty potrzebnej na wybudowanie Kolei Metropolitalnej.
Początkowo rząd, który rozdziela finansowanie unijne na największe projekty infrastrukturalne w kraju, planował dofinansować nasz projekt w 50 proc., kwotą nie większą niż 306 mln złotych.
Jednak już od roku wiadomo, że to za mało. Obecnie koszt inwestycji szacowany jest na prawie 900 mln złotych. To wynik postawienia na rozbudowany wariant trasy: linia będzie dwutorowa i zelektryfikowana, dzięki czemu będzie miała dużą przepustowość, a pociągi będą miały lepsze przyspieszenie i nie będą szkodziły środowisku.
Dlatego od wielu miesięcy pomorscy politycy lobbowali w Warszawie w sprawie zwiększenia dofinansowania.
- Ze strony rządu jest zgoda na dofinansowanie w wysokości 85 proc. inwestycji - ogłosiła w środę Elżbieta Bieńkowska, która przyjechała do Gdańska na konferencję poświęconą funduszom unijnym. - Czekamy na zgodę Komisji Europejskiej, ale nie wyobrażam sobie, by były tu jakieś problemy.
- Można powiedzieć, że to finał naszych wielomiesięcznych starań - mówi Mieczysław Struk, marszałek województwa pomorskiego. - Co prawda mieliśmy od kilku tygodni nieoficjalne informacje na ten temat, ale brakowało oficjalnej deklaracji ze strony rządu.
Co ważne, 85 proc. dofinansowanie dotyczy zaktualizowanych kosztów budowy. A te sięgają według najnowszych szacunków niemal 900 mln złotych. Ich ostateczny wymiar poznamy dopiero po rozstrzygnięciu przetargu na projekt i budowę nowej linii - a to nastąpi prawdopodobnie na początku 2012 r.
Na razie samorządowa spółka Pomorska Kolej Metropolitalna przygotowuje przetarg na koncepcję linii. To właśnie na tej koncepcji, której wykonanie potrwa około roku, oparty będzie wspomniany wcześniej przetarg w trybie "zaprojektuj i wybuduj".
Zasadniczy przebieg trasy jest znany od dłuższego czasu - linia pobiegnie od Wrzeszcza do Obwodnicy po dawnym nasypie linii Wrzeszcz-Stara Piła, dalej wzdłuż obwodnicy do Matarni, gdzie skręci w lewo w stronę lotniska i dalej do linii Gdynia-Kościerzyna. Na węźle łączącym obie trasy pociągi regionalne z Gdańska na Kaszuby skręcą w lewo, a pociągi "miejskie" skręcą w prawo w kierunku Osowej i dalej istniejącą linią do Gdyni.
Ustalony przebieg nie oznacza jednak, że ciągle nie ma niewiadomych. Największe z nich to elektryfikacja części trasy oraz połączenia z istniejącą linią SKM.
- Jeśli chodzi o elektryfikację, to mamy problem z odcinkiem Rębiechowo - Gdynia, czyli fragmentem istniejącej linii kolejowej Gdynia - Kościerzyna. Możemy sfinansować budowę trakcji elektrycznej, ale projekt muszą zamówić Polskie Linie Kolejowe. Te jednak się do tego nie kwapią, choć jestem dobrej myśli, że ostatecznie uda się to sprawę załatwić - mówi Struk.
Z elektryfikacją odcinka od Wrzeszcza do Rębiechowa problemu nie będzie, bo tu torów dziś po prostu nie ma.
Problem połączeń z SKM jest dużo poważniejszy. - Unijni eksperci z inicjatywy Jaspers, która pomaga samorządom przy tego typu projektach, wykonali już prognozy ruchu na nowej trasie - mówi nam jedna z osób związanych ze spółką Pomorska Kolej Metropolitalna. - Wynika z nich, że konieczność przesiadki we Wrzeszczu na pociągi SKM jadące do Politechniki, czy nowego przystanku Gdańsk Śródmieście i analogicznie w Gdyni Głównej na kolejki jadące w kierunku Chyloni obniża potoki pasażerskie na "miejskim" odcinku trasy o prawie połowę.
Rozwiązaniem problemu byłoby skierowanie pociągów kursujących z Gdańska do Gdyni przez lotnisko na istniejącą linię SKM (na przystanku Gdańska Zaspa oraz Wzgórze Św. Maksymiliana), po której kontynuowałyby jazdę - odpowiednio do Gdańska Śródmieście lub do Gdyni Chylonii.
Jednak aby pociągi jadące z Gdyni do Gdańska nową linią przez lotnisko mogły korzystać z istniejącej trasy SKM i położonych przy niej przystanków konieczna jest budowa bezkolizyjnych połączeń obu tras - na Zaspie oraz Wzgórzu Św. Maksymiliana.
- Według przedstawicieli PKM takie połączenia są drogie, ale tak naprawdę nikt nie wie, ile kosztują. Rok temu mówiono o ponad 200 mln, teraz mówi się o sumach od 60 do 100 mln - mówi nam jeden z samorządowców zaangażowanych w projekt Kolei Metropolitalnej.
Jego zdaniem problemem są także perony, a dokładnie to, że PKM chce na nowej trasie zastosować niższe niż na SKM - po to, by mieć większy wybór wśród potencjalnych przewoźników. Problem w tym, że pociągi dostosowane do niższych peronów na istniejącą linię SKM po prostu nie wjadą.
- Sprawa połączeń jest otwarta, będziemy jeszcze to analizować - odpowiada Struk.
Ciągle zagadką jest także "zrzutka" samorządów na 15 proc. wkładu własnego do inwestycji. Władze Gdańska chcą, by Gdańsk, Gdynia i Urząd Marszałkowski płaciły proporcjonalnie, według liczby pasażerów z obu miast oraz reszty regionu korzystających z nowej kolei.
- Mamy dane z prognoz Jaspers i tam jest napisane, w jakich proporcjach z kolei korzystać będą mieszkańcy Gdańska, Gdyni czy pozostałych gmin w regionie - mówi Andrzej Bojanowski, wiceprezydent Gdańska.
Nieoficjalnie wiadomo, że według tych prognoz liczba pasażerów z obu miast jest prawie równa, choć znacznie więcej pieniędzy będzie trzeba wydać na gdańską część trasy.
Początkowo rząd, który rozdziela finansowanie unijne na największe projekty infrastrukturalne w kraju, planował dofinansować nasz projekt w 50 proc., kwotą nie większą niż 306 mln złotych.
Jednak już od roku wiadomo, że to za mało. Obecnie koszt inwestycji szacowany jest na prawie 900 mln złotych. To wynik postawienia na rozbudowany wariant trasy: linia będzie dwutorowa i zelektryfikowana, dzięki czemu będzie miała dużą przepustowość, a pociągi będą miały lepsze przyspieszenie i nie będą szkodziły środowisku.
Dlatego od wielu miesięcy pomorscy politycy lobbowali w Warszawie w sprawie zwiększenia dofinansowania.
- Ze strony rządu jest zgoda na dofinansowanie w wysokości 85 proc. inwestycji - ogłosiła w środę Elżbieta Bieńkowska, która przyjechała do Gdańska na konferencję poświęconą funduszom unijnym. - Czekamy na zgodę Komisji Europejskiej, ale nie wyobrażam sobie, by były tu jakieś problemy.
- Można powiedzieć, że to finał naszych wielomiesięcznych starań - mówi Mieczysław Struk, marszałek województwa pomorskiego. - Co prawda mieliśmy od kilku tygodni nieoficjalne informacje na ten temat, ale brakowało oficjalnej deklaracji ze strony rządu.
Co ważne, 85 proc. dofinansowanie dotyczy zaktualizowanych kosztów budowy. A te sięgają według najnowszych szacunków niemal 900 mln złotych. Ich ostateczny wymiar poznamy dopiero po rozstrzygnięciu przetargu na projekt i budowę nowej linii - a to nastąpi prawdopodobnie na początku 2012 r.
Na razie samorządowa spółka Pomorska Kolej Metropolitalna przygotowuje przetarg na koncepcję linii. To właśnie na tej koncepcji, której wykonanie potrwa około roku, oparty będzie wspomniany wcześniej przetarg w trybie "zaprojektuj i wybuduj".
Zasadniczy przebieg trasy jest znany od dłuższego czasu - linia pobiegnie od Wrzeszcza do Obwodnicy po dawnym nasypie linii Wrzeszcz-Stara Piła, dalej wzdłuż obwodnicy do Matarni, gdzie skręci w lewo w stronę lotniska i dalej do linii Gdynia-Kościerzyna. Na węźle łączącym obie trasy pociągi regionalne z Gdańska na Kaszuby skręcą w lewo, a pociągi "miejskie" skręcą w prawo w kierunku Osowej i dalej istniejącą linią do Gdyni.
Ustalony przebieg nie oznacza jednak, że ciągle nie ma niewiadomych. Największe z nich to elektryfikacja części trasy oraz połączenia z istniejącą linią SKM.
- Jeśli chodzi o elektryfikację, to mamy problem z odcinkiem Rębiechowo - Gdynia, czyli fragmentem istniejącej linii kolejowej Gdynia - Kościerzyna. Możemy sfinansować budowę trakcji elektrycznej, ale projekt muszą zamówić Polskie Linie Kolejowe. Te jednak się do tego nie kwapią, choć jestem dobrej myśli, że ostatecznie uda się to sprawę załatwić - mówi Struk.
Z elektryfikacją odcinka od Wrzeszcza do Rębiechowa problemu nie będzie, bo tu torów dziś po prostu nie ma.
Problem połączeń z SKM jest dużo poważniejszy. - Unijni eksperci z inicjatywy Jaspers, która pomaga samorządom przy tego typu projektach, wykonali już prognozy ruchu na nowej trasie - mówi nam jedna z osób związanych ze spółką Pomorska Kolej Metropolitalna. - Wynika z nich, że konieczność przesiadki we Wrzeszczu na pociągi SKM jadące do Politechniki, czy nowego przystanku Gdańsk Śródmieście i analogicznie w Gdyni Głównej na kolejki jadące w kierunku Chyloni obniża potoki pasażerskie na "miejskim" odcinku trasy o prawie połowę.
Rozwiązaniem problemu byłoby skierowanie pociągów kursujących z Gdańska do Gdyni przez lotnisko na istniejącą linię SKM (na przystanku Gdańska Zaspa oraz Wzgórze Św. Maksymiliana), po której kontynuowałyby jazdę - odpowiednio do Gdańska Śródmieście lub do Gdyni Chylonii.
Jednak aby pociągi jadące z Gdyni do Gdańska nową linią przez lotnisko mogły korzystać z istniejącej trasy SKM i położonych przy niej przystanków konieczna jest budowa bezkolizyjnych połączeń obu tras - na Zaspie oraz Wzgórzu Św. Maksymiliana.
- Według przedstawicieli PKM takie połączenia są drogie, ale tak naprawdę nikt nie wie, ile kosztują. Rok temu mówiono o ponad 200 mln, teraz mówi się o sumach od 60 do 100 mln - mówi nam jeden z samorządowców zaangażowanych w projekt Kolei Metropolitalnej.
Jego zdaniem problemem są także perony, a dokładnie to, że PKM chce na nowej trasie zastosować niższe niż na SKM - po to, by mieć większy wybór wśród potencjalnych przewoźników. Problem w tym, że pociągi dostosowane do niższych peronów na istniejącą linię SKM po prostu nie wjadą.
- Sprawa połączeń jest otwarta, będziemy jeszcze to analizować - odpowiada Struk.
Ciągle zagadką jest także "zrzutka" samorządów na 15 proc. wkładu własnego do inwestycji. Władze Gdańska chcą, by Gdańsk, Gdynia i Urząd Marszałkowski płaciły proporcjonalnie, według liczby pasażerów z obu miast oraz reszty regionu korzystających z nowej kolei.
- Mamy dane z prognoz Jaspers i tam jest napisane, w jakich proporcjach z kolei korzystać będą mieszkańcy Gdańska, Gdyni czy pozostałych gmin w regionie - mówi Andrzej Bojanowski, wiceprezydent Gdańska.
Nieoficjalnie wiadomo, że według tych prognoz liczba pasażerów z obu miast jest prawie równa, choć znacznie więcej pieniędzy będzie trzeba wydać na gdańską część trasy.
- 7 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
9 głosów
-
Minister Bieńkowska: więcej euro na Kolej Metro...
janczar42
18.11.10, 10:59
Najważniejsze,że wreszcie pojawia się realna perspektywa powstania Kolei Metropolitalnej. I mam nadzieję,że doczekam się pierwszego kursu, tej niezbędnej dla całego regionu, kolejki jeszcze »
Najczęściej czytane24 htydzień






