Szybka Kolej Miejska ma być dla każdego
15.09.2010
aktualizacja: 2010-09-14 19:51
Fot. Kamil Gozdan / Agencja Gaze
Marszałek województwa zmusi SKM do likwidacji dużych odstępów między krawędzią peronu a kolejką. Dzięki temu SKM ma być przyjazna niepełnosprawnym i rodzicom z dziećmi.
ZOBACZ TAKŻE
- Rowery w SKM jednak przewieziemy w promocji (08-11-10, 18:40)
- Nowy przystanek SKM. Żabianka po gdańsku albo warszawsku (03-11-10, 19:00)
- Milczące wyświetlacze na przystankach SKM w Trójmieście (14-10-10, 19:18)
- SKM będzie dla wszystkich, także niepełnosprawnych (22-09-10, 07:00)
- Gdańsk Żabianka. Ten przystanek SKM ma być wyjątkowy (16-09-10, 07:00)
- Wszyscy mamy prawo do SKM. Jak tu wejść do kolejki? (09-09-10, 07:00)
- Sopockie perony gonią Zachód. Główny otwarty z pompą (08-09-10, 20:18)
- Pociągi SKM są dla każdego. Zlikwidujmy ten odstęp! (07-09-10, 19:52)
- Wrzeszcz. Wiadukt nad Miszewskiego dalej będzie wąski (06-09-10, 17:57)
- Kolej Metropolitalna: Gdzie ta kasa? (04-09-10, 08:00)
- Konsultacje w sprawie kolei metropolitalnej (30-08-10, 07:00)
- Ta winda to wstyd dla kurortu. SKM: We wrześniu remont (24-08-10, 06:00)
- Mniej pociągów SKM. Wszystko przez inwestycje (19-08-10, 18:19)
- Marszałek: Kolej Metropolitalna ma być zelektryfikowana (03-08-10, 09:00)
SERWISY
SONDAŻ
O problemie dostępności pociągów Szybkiej Kolei Miejskiej dla osób niepełnosprawnych, rodziców z dziećmi w wózkach oraz wszystkich innych pasażerów piszemy od tygodnia. Chodzi o ogromne odstępy pomiędzy peronami a wejściami do kolejek - niespotykane na żadnej innej kolei miejskiej w Europie. Sprawę nagłośniła ostatnio Fundacja Pisarze dla Pokoju, która walczy z różnymi przejawami dyskryminacji w społeczeństwie. - Wszyscy mamy prawo do korzystania z SKM, a szczególnie te osoby, które nie ze swojej winy mają problemy z poruszaniem się - mówi Izabela Filipiak, prezes fundacji.
Jak się okazuje, problem odstępów nie występował na SKM od początku jej istnienia, ale dopiero od lat 90. Wcześniej wszystkie pociągi były dostosowane do wysokości peronów za pomocą dodatkowego stopnia, likwidującego duży odstęp. Te ułatwienie zlikwidowano, gdy SKM zaczęła jeździć poza Trójmiasto - według kolejarzy pasażerowie przyzwyczajeni do braku odstępu wpadali pod pociąg, gdy trafili na pociąg do Lęborka (z dobudowanym stopniem wsiadanie z niskiego peronu, a takie są poza Trójmiastem, jest bardzo utrudnione). Rozwiązaniem było o dziwo wprowadzenie odstępu we wszystkich pociągach. W ten sposób SKM skutecznie pozbyła się problemu - odstęp sieje przerażenie wśród pasażerów, a ci mniej sprawni po prostu zrezygnowali z podróży koleją miejską.
Dotychczas SKM nie planowała zmiany tego rozwiązania. Także przy projekcie modernizacji 20 pociągów, który ma się rozpocząć jeszcze w tym roku, nie wzięto pod uwagę zmniejszenia odstępu od peronu. Powód? SKM chce mieć tabor uniwersalny, a więc nadający się po trochu do wszystkiego - z jednej strony przebudowane pociągi mają mieć przyspieszenie jak metro i przedziały pozbawione ścianek działowych, z drugiej toalety (i tak zamykane na terenie Trójmiasta) i wejścia przystosowane do niskich peronów (które równocześnie wykluczają likwidację odstępu przy wysokich peronach). "Gazeta" od wielu miesięcy przekonuje, że jedynym rozwiązaniem jest powrót do idei SKM z czasów jej powstania - a więc wydzielenie taboru miejskiego, przeznaczonego wyłącznie na trasę Gdańsk - Wejherowo oraz taboru regionalnego, który jeździłby do Słupska czy Lęborka, a po Trójmieście kursował po torach dalekobieżnych. Z czasem, wraz z modernizacją kolejnych odcinków na Pomorzu, odcinek miejski można by wydłużać (np. w 2012 do Pruszcza i Tczewa, gdzie w ramach modernizacji linii do Warszawy perony zostaną podwyższone). - Rozdzielenie taboru to słuszne rozwiązanie - uważa wicemarszałek województwa pomorskiego Adam Leik. To samorząd zamawia u SKM usługi transportowe. - Musimy także wpłynąć na SKM w sprawie zakresu modernizacji tych 20 pociągów. W miarę możliwości technicznych powinny być jak najlepiej dopasowane do wysokich peronów.
Pierwszym krokiem mają być zmiany w rozkładzie, być może już od grudnia, polegające na skierowaniu pociągów jadących ze Słupska i Lęborka na tory dalekobieżne.
- Z jednej strony mieszkańcy tych miejscowości mogą być niezadowoleni z konieczności przesiadki podczas podróży np. do Wzgórza św. Maksymiliana czy Żabianki - mówi Eugeniusz Manikowski z departamentu infrastruktury Urzędu Marszałkowskiego. - Z drugiej ich podróż będzie krótsza, bo po torach dalekobieżnych jedzie się szybciej. Takie zmiany możemy wprowadzić albo w grudniu, albo przy następnej korekcie rozkładu [będzie miała miejsce w marcu - red.].
Jak się okazuje, problem odstępów nie występował na SKM od początku jej istnienia, ale dopiero od lat 90. Wcześniej wszystkie pociągi były dostosowane do wysokości peronów za pomocą dodatkowego stopnia, likwidującego duży odstęp. Te ułatwienie zlikwidowano, gdy SKM zaczęła jeździć poza Trójmiasto - według kolejarzy pasażerowie przyzwyczajeni do braku odstępu wpadali pod pociąg, gdy trafili na pociąg do Lęborka (z dobudowanym stopniem wsiadanie z niskiego peronu, a takie są poza Trójmiastem, jest bardzo utrudnione). Rozwiązaniem było o dziwo wprowadzenie odstępu we wszystkich pociągach. W ten sposób SKM skutecznie pozbyła się problemu - odstęp sieje przerażenie wśród pasażerów, a ci mniej sprawni po prostu zrezygnowali z podróży koleją miejską.
Dotychczas SKM nie planowała zmiany tego rozwiązania. Także przy projekcie modernizacji 20 pociągów, który ma się rozpocząć jeszcze w tym roku, nie wzięto pod uwagę zmniejszenia odstępu od peronu. Powód? SKM chce mieć tabor uniwersalny, a więc nadający się po trochu do wszystkiego - z jednej strony przebudowane pociągi mają mieć przyspieszenie jak metro i przedziały pozbawione ścianek działowych, z drugiej toalety (i tak zamykane na terenie Trójmiasta) i wejścia przystosowane do niskich peronów (które równocześnie wykluczają likwidację odstępu przy wysokich peronach). "Gazeta" od wielu miesięcy przekonuje, że jedynym rozwiązaniem jest powrót do idei SKM z czasów jej powstania - a więc wydzielenie taboru miejskiego, przeznaczonego wyłącznie na trasę Gdańsk - Wejherowo oraz taboru regionalnego, który jeździłby do Słupska czy Lęborka, a po Trójmieście kursował po torach dalekobieżnych. Z czasem, wraz z modernizacją kolejnych odcinków na Pomorzu, odcinek miejski można by wydłużać (np. w 2012 do Pruszcza i Tczewa, gdzie w ramach modernizacji linii do Warszawy perony zostaną podwyższone). - Rozdzielenie taboru to słuszne rozwiązanie - uważa wicemarszałek województwa pomorskiego Adam Leik. To samorząd zamawia u SKM usługi transportowe. - Musimy także wpłynąć na SKM w sprawie zakresu modernizacji tych 20 pociągów. W miarę możliwości technicznych powinny być jak najlepiej dopasowane do wysokich peronów.
Pierwszym krokiem mają być zmiany w rozkładzie, być może już od grudnia, polegające na skierowaniu pociągów jadących ze Słupska i Lęborka na tory dalekobieżne.
- Z jednej strony mieszkańcy tych miejscowości mogą być niezadowoleni z konieczności przesiadki podczas podróży np. do Wzgórza św. Maksymiliana czy Żabianki - mówi Eugeniusz Manikowski z departamentu infrastruktury Urzędu Marszałkowskiego. - Z drugiej ich podróż będzie krótsza, bo po torach dalekobieżnych jedzie się szybciej. Takie zmiany możemy wprowadzić albo w grudniu, albo przy następnej korekcie rozkładu [będzie miała miejsce w marcu - red.].
- 13 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień




