Czy Wrzeszcz uratuje tramwajową "czwórkę"?
22.07.2010
aktualizacja: 2010-07-21 19:16
Dominik Sadowski
Linia tramwajowa nr 4, choć od kilku miesięcy obsługiwana przez pojedyncze wagony, nadal wozi głównie powietrze. Urzędnicy nieoficjalnie przyznają, że pojawiły się zakusy, by ją zlikwidować
"Czwórka" kursuje z Nowego Portu ul. Marynarki Polskiej, Kliniczną, Hallera, Mickiewicza i Rzeczypospolitej do pętli na Zaspie. Teraz tymczasowo jej trasa jest zmieniona - z powodu remontu torowisk na Zaspie jedzie Hallera aż do plaży w Brzeźnie. Czy po zakończeniu przebudowy torowisk w listopadzie tramwaje tej linii wrócą na swoją stałą trasę? A może "czwórka" w ogóle zniknie z mapy Gdańska?
Praktycznie od zawsze była to jedna z najmniej obciążonych linii w mieście. Z tego powodu w styczniu Zarząd Transportu Miejskiego skrócił kursujące na "czwórce" tramwaje - z dwóch wagonów do jednego. Równocześnie zwiększono częstotliwość kursowania w godzinach szczytu.
- Na niewiele to się zdało. Często podróżuję z Nowego Portu do Wrzeszcza - poza kilkoma porannymi kursami tramwaje jeżdżą praktycznie puste - zajętych jest kilka miejsc siedzących w całym wagonie - mówi Adam Remek z Nowego Portu. Jego zdaniem z jednej strony problemem jest rozkład - tramwaje linii 4 jeżdżą z reguły tuż po kursach linii 2 i 8, które "podbierają" im pasażerów. Z drugiej - cała trasa "czwórki" wydaje się trochę niedostosowana do dzisiejszych potrzeb. - Pierwotnie linia nr 4 miała dowozić mieszkańców Zaspy do portu oraz Stoczni Remontowej. Dziś znacznie więcej ludzi jeździ choćby z Nowego Portu do Wrzeszcza - dla nich jednak nie ma bezpośredniego połączenia - mówi Remek.
O tym, że frekwencja na "czwórce" nie powala, wiedzą także urzędnicy.
- Pojawiają się opinie, by linię zlikwidować i zastąpić ją autobusem. Dzięki temu łatwiej byłoby osiągnąć cel w postaci 100 proc. niskopodłogowych tramwajów w Gdańsku - mówi nam jeden z urzędników zajmujących się komunikacją w Gdańsku.
Według naszych ustaleń są też inne pomysły - m.in. wydłużenie "4" do Jelitkowa czy zmiana trasy - od ul. Klinicznej przez Hallera do Wrzeszcza i Oliwy, z możliwością pozostawienia kilku porannych kursów "czwórki" po obecnej trasie. Problemem w drugim przypadku ma być rzekomo zbyt ciasny łuk na skręcie z Klinicznej w Hallera pod wiadukt. Jak ustaliliśmy jednak, łuk ten spełnia wszystkie wymagane przepisami normy i mogą po nim normalnie kursować tramwaje (w praktyce każdego dnia korzystają z niego pojazdy, które awaryjnie zjeżdżają z al. Zwycięstwa na pętlę Kliniczna). - Faktem jest, że "czwórka", szczególnie na odcinku od Klinicznej do Zaspy, jeździ pusta - mówi Maciej Lisicki, wiceprezydent Gdańska, odpowiedzialny m.in. za komunikację miejską. - Niemniej nie planujemy zmniejszenia liczby tramwajów kursujących po mieście. Dlatego można się spodziewać pewnych zmian w funkcjonowaniu tej linii, ale na pewno nie jej całkowitej likwidacji.
Praktycznie od zawsze była to jedna z najmniej obciążonych linii w mieście. Z tego powodu w styczniu Zarząd Transportu Miejskiego skrócił kursujące na "czwórce" tramwaje - z dwóch wagonów do jednego. Równocześnie zwiększono częstotliwość kursowania w godzinach szczytu.
- Na niewiele to się zdało. Często podróżuję z Nowego Portu do Wrzeszcza - poza kilkoma porannymi kursami tramwaje jeżdżą praktycznie puste - zajętych jest kilka miejsc siedzących w całym wagonie - mówi Adam Remek z Nowego Portu. Jego zdaniem z jednej strony problemem jest rozkład - tramwaje linii 4 jeżdżą z reguły tuż po kursach linii 2 i 8, które "podbierają" im pasażerów. Z drugiej - cała trasa "czwórki" wydaje się trochę niedostosowana do dzisiejszych potrzeb. - Pierwotnie linia nr 4 miała dowozić mieszkańców Zaspy do portu oraz Stoczni Remontowej. Dziś znacznie więcej ludzi jeździ choćby z Nowego Portu do Wrzeszcza - dla nich jednak nie ma bezpośredniego połączenia - mówi Remek.
O tym, że frekwencja na "czwórce" nie powala, wiedzą także urzędnicy.
- Pojawiają się opinie, by linię zlikwidować i zastąpić ją autobusem. Dzięki temu łatwiej byłoby osiągnąć cel w postaci 100 proc. niskopodłogowych tramwajów w Gdańsku - mówi nam jeden z urzędników zajmujących się komunikacją w Gdańsku.
Według naszych ustaleń są też inne pomysły - m.in. wydłużenie "4" do Jelitkowa czy zmiana trasy - od ul. Klinicznej przez Hallera do Wrzeszcza i Oliwy, z możliwością pozostawienia kilku porannych kursów "czwórki" po obecnej trasie. Problemem w drugim przypadku ma być rzekomo zbyt ciasny łuk na skręcie z Klinicznej w Hallera pod wiadukt. Jak ustaliliśmy jednak, łuk ten spełnia wszystkie wymagane przepisami normy i mogą po nim normalnie kursować tramwaje (w praktyce każdego dnia korzystają z niego pojazdy, które awaryjnie zjeżdżają z al. Zwycięstwa na pętlę Kliniczna). - Faktem jest, że "czwórka", szczególnie na odcinku od Klinicznej do Zaspy, jeździ pusta - mówi Maciej Lisicki, wiceprezydent Gdańska, odpowiedzialny m.in. za komunikację miejską. - Niemniej nie planujemy zmniejszenia liczby tramwajów kursujących po mieście. Dlatego można się spodziewać pewnych zmian w funkcjonowaniu tej linii, ale na pewno nie jej całkowitej likwidacji.
- 19 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
-
Czy Wrzeszcz uratuje tramwajową "czwórkę"?
multumesc
24.07.10, 15:22
Popyt kształtowany jest min. przez podaż. 4 jeździ tylko w dni powszednie i to co 20 minut. Mam znajomą, która mieszka na Mickiewicza. Do Marynarki Polskiej woli iść pieszo przez tory, bo »
Najczęściej czytane24 htydzień




