Pociąg z Bydgoszczy do Gdańska. Kiedy dogoni parowóz?

Michał Tusk
15.06.2010 aktualizacja: 2010-06-14 22:21
A A A Drukuj
Gdańsk Główny. Odjazd pociągu do Bydgoszczy Fot. Dominik Werner / Agencja Ga
140 lat temu pociąg z Bydgoszczy do Tczewa jechał 2 godz. 29 minut. Dzisiaj najszybszy skład wiezie nas o 10 minut dłużej. Ale jest szansa na poprawę, jeszcze przed Euro 2012
SERWISY
SONDAŻ
Czy polskie koleje mogą w przyszłości odzyskać zaufanie pasażerów?

Tak, jeśli państwo będzie wydawać na kolej więcej pieniędzy
Tak, jeśli na kolei zatrudni się dobrych menedżerów
Nie, na poprawę jest już zdecydowanie za późno
Jest mi to zupełnie obojętne, nie jeżdżę pociągami

Linia kolejowa z Gdańska do Poznania to dla Polskich Linii Kolejowych jeden z największych powodów do wstydu. Odcinek Poznań - Bydgoszcz jest w zadowalającym stanie, ale dalej na północ stan torów jest fatalny.

Najlepiej świadczą o tym czasy przejazdu. Najszybszy pociąg z Gdańska do Bydgoszczy jedzie 2 godz. 22 minuty, a w przeciwnym kierunku aż 3 godz. 23 minuty (tor do Gdańska jest bardziej zniszczony, bo jeżdżą nim załadowane węglarki)

O tym, jak fatalny jest to wynik, najlepiej świadczy rozkład z 1867 r. Wtedy to pociąg pocztowy, prowadzony przez parowóz, odcinek z Bydgoszczy do Tczewa pokonywał w 2 godz. 29 minut. Dziś najszybszy pociąg PKP "pędzi" tą trasą 10 minut dłużej... A będzie jeszcze gorzej, bo w grudniu prędkość na niektórych odcinkach obniżona zostanie jeszcze o 10 km na godz.

Szykuje się kompromitacja, bo podczas Euro 2012 można spodziewać się tłumów kibiców podróżujących między Wrocławiem, Poznaniem, a Gdańskiem. Jeśli przyjadą do nas bez samochodów, grozi nam to, że z Polski najlepiej pamiętać będą podróże naszymi "ekspresami".

- Prawda jest taka, że tory na tej linii wymagają natychmiastowej wymiany - przyznaje Leszek Lewiński, wicedyrektor Zakładu Linii Kolejowych w Gdańsku.

Odpowiedź na to, jak wyglądać ma ta wymiana, miało dać kolejarzom studium wykonalności. Raport jest już gotowy. Jak ustaliliśmy, eksperci rekomendują w nim podwyższenie prędkości na odcinku Tczew-Inowrocław do 200 km na godz. (odcinek Gdańsk - Tczew już jest modernizowany). Ma to kosztować ok. 2 mld zł.

Niestety tych pieniędzy nie ma, a nawet gdyby się pojawiły, niewiele to zmieni dla kibiców. - Samo przygotowanie takiej inwestycji: zrobienie projektów, uzgodnienia środowiskowe, to kilka lat pracy - tłumaczy nam specjalista z Polskich Linii Kolejowych.

Jest jednak inna możliwość. - Odcinek Bydgoszcz - Tczew można po prostu wyremontować: bez robienia specjalnych projektów, wymienilibyśmy same tory - mówi nam pracownik centrali PLK w Warszawie.

Według szacunków kolejarzy taka rewitalizacja kosztowałaby ok. 500 mln zł. I co ważne, można by ją zrobić choćby za miesiąc, bez specjalnych przygotowań.

Efekt byłby taki, że pociągi mogłyby jeździć z prędkością 140 km na godz., a z Gdańska do Bydgoszczy dojechalibyśmy w półtorej godziny!

Jest też pomysł na sfinansowanie remontu. - Chodzi o modernizację torów na odcinku Gdańsk - Warszawa. Dokonując niewielkich korekt w projekcie systemu sterowania ruchem pociągów, można tam zaoszczędzić aż 800 mln zł. Można to zrobić bez szkody dla projektu - zaznacza pracownik PLK.

- Dla Trójmiasta linia do Bydgoszczy jest kluczowa - mówi dr Marcin Wołek z Katedry Rynku Transportowego UG. - To nie tylko kwestia Euro 2012, ale przede wszystkim dostępności komunikacyjnej naszej aglomeracji. Peryferyjne położenie musimy nadrabiać infrastrukturą. W przypadku kolei na razie jest odwrotnie: jej fatalny stan pogłębia wrażenie peryferii. Bez porządnej linii kolejowej stoimy na straconej pozycji.

Polecamy - Bruce Willis na Pomorzu ujawni prawdę o wódce



Podziel się

  • 59 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    33 głosy