Ukręcą bat na ZKM? Nowa umowa to kwestia czasu

Michał Tusk
17.03.2010 aktualizacja: 2010-03-16 20:48
A A A Drukuj
. fot. Kamil Gozdan / AG
Choć na niemal wszystkie tramwaje typu 105N pracownicy gdańskiego ZKM wylali ostatnio wiele wiader czerwonej farby, hamulce dzięki temu nie zaczęły działać lepiej. Wiemy, w jaki sposób miasto zamierza zmobilizować przewoźnika do lepszej obsługi technicznej pojazdów
SERWISY
Komunalny przewoźnik ma za sobą pierwszą poważną kontrolę - na początku tygodnia kilkunastu pracowników Zarządu Transportu Miejskiego (który w imieniu miasta zamawia usługi przewozowe od przewoźników i rozlicza z ich realizacji) sprawdzało tramwaje na przystanku Centrum na Węźle Unii Europejskiej. Miejsce nie zostało wybrane przypadkowo - to właśnie na przystankach położonych na pochyłościach najlepiej widać, jak zawodzą hamulce szczękowe, których zadaniem jest właśnie m.in. "przytrzymanie" pojazdu na przystanku. Gdy nie działają, motorniczy musi użyć hamulca szynowego - przewidzianego tylko w sytuacjach awaryjnych.

- Jeśli chodzi o hamulce, dużych uwag nie mieliśmy - mówi Jerzy Dobaczewski, dyrektor ZTM.

Dlaczego? Nieoficjalnie przedstawiciele ZTM przyznają, że burza w mediach od wypadku XX marca, mogła zmobilizować ZKM do zadbania o pojazdy (od kilku dni są intensywnie "odświeżane", głównie za pomocą farby). Dodają, że na razie - poza drastycznymi przypadkami - trudno im egzekwować odpowiedni stan techniczny tramwajów. Ich zdaniem problemem jest umowa pomiędzy ZTM a ZKM, w której nie zapisano, że ten pierwszy może sprawdzać stan techniczny pojazdów. Choć zgodnie z umową ZKM musi używać w pełni sprawnych tramwajów. Tu najprawdopodobniej już w najbliższych dniach nastąpi rewolucja, bo ZTM ma dostać w tej sprawie błogosławieństwo wiceprezydentów Lisickiego i Bojanowskiego (pierwszy odpowiada za komunikację miejską, drugi za nadzór nad ZKM jako miejską spółką). Tym samym ZKM będzie miał obowiązek poddać się kontrolom pracowników ZTM, a ci będą mieli prawo do oceny stanu technicznego i ewentualnego zawrócenia tramwaju do zajezdni.

Najważniejszym elementem tej układanki ma być System Informacji Pasażerskiej, czyli niedziałające na razie za dobrze ekrany na przystankach pokazujące rzeczywisty czas przyjazdu tramwajów. W siedzibie ZTM działa już element systemu kontrolujący położenie wszystkich autobusów i tramwajów. Do pełni szczęścia brakuje umowy między ZTM a ZKM, według której każdy pojazd musi być do systemu "zalogowany" (takie umowy podpisały już PKS Gdańsk i Warbus, które też jeżdżą w sieci ZTM). Dziś wielu motorniczych i kierowców ZKM nie "loguje" się do systemu. Gdy nie będą tego robili także po podpisaniu umowy - ZTM nie zapłaci ZKM-owi za taki kurs. Według naszych informacji podpisanie dokumentu to tylko kwestia czasu. Gdy ten element zacznie działać, ZTM będzie wiedział, kiedy zawrócony z powodu awarii tramwaj wraca na trasę i będzie mógł sprawdzić go ponownie np. tuż po wyjeździe z zajezdni.

- To powinno zmobilizować ZKM do lepszej obsługi technicznej pojazdów - mówi nam jeden z pracowników ZTM. To nie wszystko - ZTM ma przygotować wycenę utworzenia tzw. Centrali Ruchu z prawdziwego zdarzenia, dzięki której nadzór nad przewoźnikami będzie sprawniejszy. Chodzi o zatrudnienie ok. 20 pracowników i kupno czterech samochodów.

Podziel się

  • 4 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

  • Ukręcą bat na ZKM? Nowa umowa to kwestia czasu beann 17.03.10, 07:36

    Dla mnie brzmi to trochę, jakby ktoś napisał: "a teraz Pan Lisicki skontroluje Pana Adamowicza".ZKM to przecież Spółka z o.o. w której 100% udziałów ma miasto Gdańsk, zaś ZTM to taki twór: »