Tłok w pociągu z Kościerzyny do Gdyni

Katarzyna Fryc
04.02.2010 aktualizacja: 2010-02-04 20:10
A A A Drukuj
- Dlaczego w pociągu z Kościerzyny do Gdyni musimy stać półtorej godziny ściśnięci jak śledzie? - oburzają się pasażerowie
- W tym pociągu zawsze był tłok, ale ostatnio przekracza wszelkie granice - skarży się pani Teresa, dojeżdżająca do pracy w gdyńskim biurze. Pociąg, o którym mówi, to nowoczesny szynobus, który odjeżdża z Kościerzyny o godz. 4.48. - Najgorzej jest zimą, kiedy ludzie rezygnują z podróży samochodem i decydują się na podróż koleją. A zwłaszcza w poniedziałki, kiedy do Trójmiasta jadą uczniowie mieszkający w internatach i studenci z akademików. Stoimy ściśnięci jak śledzie w beczce, ciężko jest nawet oddychać. I za taki "komfort" płacimy ponad 200 zł, bo tyle kosztuje miesięczny na tej trasie.

Transport z Kościerzyny do Gdyni organizuje Pomorski Zakład Przewozów Regionalnych. Piotr Janicki, rzecznik prasowy PZPR tłumaczy, że w pierwszych dwóch dniach lutego, w związku z koniecznością wykonania przeglądu technicznego jednego z autobusów szynowych, wyjątkowo na trasę podstawiono pojazd o mniejszej pojemności. - To była sytuacja awaryjna - tłumaczy rzecznik. - Ale już w kolejnych dniach podstawiliśmy klasyczny skład złożony z lokomotywy spalinowej i dwóch wagonów, który posiadał dwa razy więcej miejsc niż autobus szynowy. Od piątku na trasę wraca dotychczasowy szynobus, który ma adekwatną liczbę miejsc do frekwencji w pociągu - dodaje Janicki, jednocześnie przepraszając pasażerów za utrudnienia w podróży.

Podziel się

  • 8 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów