Dlaczego zimno w tramwajach, a w autobusach nie
26.01.2010
aktualizacja: 2010-01-26 10:37
Fot. Damian Kramski / Agencja Gazeta
Podróż gdańskim tramwajem to w ostatnich dniach prawdziwy koszmar. - W środku jest przeraźliwie zimno, na podłodze widać lód - alarmują pasażerowie. I choć na zimę nie ma rady, to na zimno w komunikacji jednak można ją znaleźć - w autobusach i SKM-kach jest ciepło
ZOBACZ TAKŻE
- Gdańska rewolucja tramwajowa. Już od soboty (27-05-10, 19:13)
- Najnowszy pomysł PKP? Odciąć Trójmiasto od świata (09-02-10, 13:47)
- Gdańskie lotnisko na 2. miejscu! Wyprzedziliśmy Katowice (03-02-10, 20:36)
- Barcelona nigdy nie była bliżej Gdańska (02-02-10, 01:00)
- Nowy dworzec w Gdańsku-Wrzeszczu. Pierwszy przetarg (25-01-10, 08:00)
- Tramwaj na odsiecz południowym dzielnicom Gdańska (22-01-10, 07:00)
- Nowa jakość peronów Szybkiej Kolei Miejskiej (20-01-10, 08:00)
- SKM w Śródmieściu - później, ale z dwoma torami (18-01-10, 16:36)
- Rozkład kolejek w komórkach? SKM: Zajmiemy się tym (17-01-10, 21:57)
- Gdańsk. Nowa pętla autobusowa Brama Oliwska (16-01-10, 09:00)
- Słynny "Rzeźnik" do Kołobrzegu spóźniony o 560 minut (11-01-10, 15:46)
- Wybierz, jak mają zostać pomalowane gdańskie tramwaje (11-01-10, 11:16)
SERWISY
SONDAŻ
Do redakcji zadzwoniła w poniedziałek np. pani Maria Dekańska z Oliwy: - To, co się dzieje w tramwajach, to - jak mówi młodzież - masakra. Regularnie korzystam z linii 6, 12 i 15. Na podłodze jest lód, a na szybach szron. Grzejniki albo nie działają, albo wydmuchują letnie powietrze. Płacimy za bilety spore pieniądze i mamy chyba prawo podróżować w cywilizowanych warunkach.
Obserwacje pani Marii potwierdził nasz eksperyment. Od południa do godz. 15 - a więc wtedy, kiedy mróz jest najmniejszy - podróżowaliśmy tramwajami, mierząc temperaturę elektronicznym termometrem. W każdym wagonie spędziliśmy co najmniej 15 minut, by uzyskać rzetelny wynik. Wnioski? Zatrważające. Tylko w dwóch tramwajach (na pięć skontrolowanych) temperatura była na tyle wysoka, że twarz nie marzła, a z ust nie wydobywała się para. Jeden to obsługujący linię 2, niskopodłogowy citadis, a drugi to najnowszy bombardier z linii 11. W obu temperatura wynosiła ponad 10 stopni (odpowiednio 10,5 i 12,3). Pozostałe skontrolowane przez nas składy to tramwaje typu 105N - wciąż trzon taboru w gdańskim Zakładzie Komunikacji Miejskiej. W nich temperatura wahała się od... -3 stopni (wagon nr 1336 na linii 10) przez 0,3 st. (wagon 1248 na linii 12) do 4,1 (wagon 1319 na linii 2). Dla porównania - w autobusie linii 210 odnotowaliśmy 12 stopni, a w pociągu SKM aż 15,5! Jak widać, w komunikacji może być ciepło.
Co ciekawe, we wszystkich skontrolowanych tramwajach, lepiej lub gorzej, ale zawsze działało ogrzewanie. Nawet tam, gdzie grzejniki były ledwie letnie, po ruszeniu z przystanku temperatura rosła. Ale tylko do następnego postoju - po otwarciu drzwi mróz całkowicie wypełniał wagon. Najgorzej było na przystanku "Centrum" na Węźle UE, gdzie linie 2 i 6 mają kilkuminutowe tzw. postoje wyrównawcze. Stoją wówczas z otwartymi drzwiami. To o tyle dziwne, że duża część wagonów typu 105N jest wyposażona w tzw. ciepłe guziki, czyli system umożliwiający otwieranie drzwi przyciskami przez pasażerów. Dzięki niemu, na większości przystanków otwiera się tylko część drzwi. To właśnie tajemnica wysokiej temperatury w autobusach czy tramwajach niskopodłogowych - tam wg naszych obserwacji prowadzący bez wyjątków stosują "ciepłe guziki".
System ten posiadały wszystkie trzy zbadane przez nas wagony 105N. Motorniczy jednak ze specjalnych guzików nie korzystali. Okazuje się, że nie jest to sprzeczne z umową, na podstawie której pracuje ZKM. Jedynym wymogiem jest włączone ogrzewanie i zamknięcie "większości drzwi" na pętlach podczas oczekiwania na pasażerów. A co z "ciepłym guzikiem"?
- Zgodnie z naszymi wewnętrznymi instrukcjami, motorniczowie powinni zawsze używać systemu indywidualnego otwierania drzwi przez pasażerów, chyba że jest on niesprawny - mówi Krzysztof Wojtkiewicz, rzecznik ZKM. - A nie mamy informacji, by jakaś pokaźna liczba tramwajów miała usterkę tego systemu. Sprawdzimy, dlaczego w skontrolowanych przez Gazetę tramwajach otwierano wszystkie drzwi. Apeluję też do pasażerów: gdy widzą, że motorniczy otwiera na przystanku wszystkie drzwi, mogą to zgłosić naszej firmie. To ułatwi nam wyjaśnienie sprawy.
Obserwacje pani Marii potwierdził nasz eksperyment. Od południa do godz. 15 - a więc wtedy, kiedy mróz jest najmniejszy - podróżowaliśmy tramwajami, mierząc temperaturę elektronicznym termometrem. W każdym wagonie spędziliśmy co najmniej 15 minut, by uzyskać rzetelny wynik. Wnioski? Zatrważające. Tylko w dwóch tramwajach (na pięć skontrolowanych) temperatura była na tyle wysoka, że twarz nie marzła, a z ust nie wydobywała się para. Jeden to obsługujący linię 2, niskopodłogowy citadis, a drugi to najnowszy bombardier z linii 11. W obu temperatura wynosiła ponad 10 stopni (odpowiednio 10,5 i 12,3). Pozostałe skontrolowane przez nas składy to tramwaje typu 105N - wciąż trzon taboru w gdańskim Zakładzie Komunikacji Miejskiej. W nich temperatura wahała się od... -3 stopni (wagon nr 1336 na linii 10) przez 0,3 st. (wagon 1248 na linii 12) do 4,1 (wagon 1319 na linii 2). Dla porównania - w autobusie linii 210 odnotowaliśmy 12 stopni, a w pociągu SKM aż 15,5! Jak widać, w komunikacji może być ciepło.
Co ciekawe, we wszystkich skontrolowanych tramwajach, lepiej lub gorzej, ale zawsze działało ogrzewanie. Nawet tam, gdzie grzejniki były ledwie letnie, po ruszeniu z przystanku temperatura rosła. Ale tylko do następnego postoju - po otwarciu drzwi mróz całkowicie wypełniał wagon. Najgorzej było na przystanku "Centrum" na Węźle UE, gdzie linie 2 i 6 mają kilkuminutowe tzw. postoje wyrównawcze. Stoją wówczas z otwartymi drzwiami. To o tyle dziwne, że duża część wagonów typu 105N jest wyposażona w tzw. ciepłe guziki, czyli system umożliwiający otwieranie drzwi przyciskami przez pasażerów. Dzięki niemu, na większości przystanków otwiera się tylko część drzwi. To właśnie tajemnica wysokiej temperatury w autobusach czy tramwajach niskopodłogowych - tam wg naszych obserwacji prowadzący bez wyjątków stosują "ciepłe guziki".
System ten posiadały wszystkie trzy zbadane przez nas wagony 105N. Motorniczy jednak ze specjalnych guzików nie korzystali. Okazuje się, że nie jest to sprzeczne z umową, na podstawie której pracuje ZKM. Jedynym wymogiem jest włączone ogrzewanie i zamknięcie "większości drzwi" na pętlach podczas oczekiwania na pasażerów. A co z "ciepłym guzikiem"?
- Zgodnie z naszymi wewnętrznymi instrukcjami, motorniczowie powinni zawsze używać systemu indywidualnego otwierania drzwi przez pasażerów, chyba że jest on niesprawny - mówi Krzysztof Wojtkiewicz, rzecznik ZKM. - A nie mamy informacji, by jakaś pokaźna liczba tramwajów miała usterkę tego systemu. Sprawdzimy, dlaczego w skontrolowanych przez Gazetę tramwajach otwierano wszystkie drzwi. Apeluję też do pasażerów: gdy widzą, że motorniczy otwiera na przystanku wszystkie drzwi, mogą to zgłosić naszej firmie. To ułatwi nam wyjaśnienie sprawy.
Polecamy - Eksmisja za niszczenie budynków komunalnych?
- 33 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
17 głosów
-
Kupcie pirometr
piotrns
26.01.10, 11:43
to zmierzycie temperaturę w ciągu sekundy, a nie 15 minut.»
Najczęściej czytane24 htydzień



