Co ze świetlnymi ekranami na gdańskich przystankach?

Michał Jamroż
26.11.2009 aktualizacja: 2009-11-26 13:41
A A A Drukuj
Jeden z ekranów pojawił się na przystanku tramwajowym przy ul. Miszewskiego Fot. Rafa3 Malko / Agencja Gazet
Gdańsk zainwestował w ekrany mające pokazywać rzeczywisty czas odjazdu autobusów i tramwajów. Ale od miesięcy nie spełniają one swojej funkcji. Dlaczego? Odpowiedź znają kierowcy autobusów i tramwajów.
SERWISY
SONDAŻ
Jak oceniasz komunikację miejską w Gdańsku?

dobrze
nie mam zdania
źle

Wart niecałe 4 mln zł System Informacji Pasażerskiej ma zrewolucjonizować gdańską komunikację miejską. Na 21 przystankach do wiosny przyszłego roku pojawi się ponad 40 tablic elektronicznych, na których pasażer będzie mógł zobaczyć, o której odjedzie jego tramwaj lub autobus. Co najważniejsze, nie będzie to czas rozkładowy, ale rzeczywisty, czyli uwzględniający opóźnienia. Taki system działa już w Warszawie czy Zielonej Górze. Aby było to możliwe, w każdym pojeździe funkcjonującym w sieci Zarządu Transportu Miejskiego zamontowane zostały terminale GPS, które wysyłają sygnał do serwera, a ten do tablic na przystankach. Cały system miał zostać oddany do użytku ponad półtora roku temu, jednak wykonawca miał problemy proceduralne. Okazało się, że na każdą tablicę potrzebne jest pozwolenie na budowę oraz dokumentacja przyłączy energetycznych. A ich załatwianie trwa. We wrześniu ekrany zainstalowano dopiero na pętlach tramwajowych w Oliwie i Jelitkowie, pętli autobusowej we Wrzeszczu oraz na przystankach Miszewskiego i Wyspa Sobieszewska. Jednak ich funkcjonalność niewiele przewyższa zwykłe papierowe rozkłady jazdy, bo z reguły pokazują tylko rozkładowe godziny odjazdu.

- Nie ma przeszkód, aby na zamontowanych tablicach wyświetlane były rzeczywiste czasy odjazdów. Jednak, aby tak się stało, wszyscy kierowcy i motorniczowie muszą po wejściu do pojazdu wpisać do terminalu numer linii. Jeżeli tego nie zrobią, są niewidoczni dla systemu i na tablicach pojawiają się tylko rozkłady - tłumaczy Waldemar Rokicki, z firmy Emtal, która instaluje gdański SIP.

Problem polega na tym, że kierowcy i motorniczy z reguły nie logują się do systemu. A jak się okazuje, serce SIP-u, czyli całe oprogramowanie, jest już gotowe, a wszystkie pojazdy jeżdżące po Gdańsku mają zamontowane terminale. Gdyby więc już dziś wszyscy kierowcy i motorniczowie wpisywali w terminal numer linii, na tablicach mielibyśmy tylko rzeczywiste czasy odjazdów komunikacji miejskiej, a ZTM mógłby na bieżąco kontrolować przewoźników. Dzięki specjalnemu programowi będzie on widział na mapie dokładne położenie każdego pojazdu w gdańskiej sieci komunikacyjnej, a co za tym idzie, będzie mógł nakładać na przewoźników kary za opóźnienia, jak i niewykonane kursy bez konieczności wysyłania kontroli na ulice miasta. Możliwe byłoby także uruchomienie gotowej już strony internetowej, na której każdy pasażer będzie mógł sprawdzić, czy interesujący go tramwaj lub autobus ma opóźnienie. - Obecnie nie mamy obowiązku włączania terminali - tłumaczy sytuację Krzysztof Wojtkiewicz, z ZKM. - Ale wydamy wewnętrzne zarządzenie, zobowiązujące wszystkich kierowców i motorniczych do ich uruchamiania. Trzeba jednak pamiętać, że system jest jeszcze w fazie testów i nie wszystkie urządzenia działają tak jak powinny.

ZTM, który zarządza komunikacją miejską w Gdańsku, zapowiada, że obowiązek włączania się przez przewoźników do SIP wyda na początku przyszłego roku. - Nie ma sensu czekać na montaż wszystkich ekranów - mówi Marcin Dymarski z ZTM. - Czekamy na informację od przewoźników, że wszystkie terminale w pojazdach są sprawne. Po jej uzyskaniu nałożymy obowiązek ich włączania. Póki co poprosiliśmy ZKM, aby już teraz to robiono.

Polecamy - Jak spóźnień pasażer nie widzi, to mu nie żal



Podziel się

  • 9 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy