Lotnisko niższych lotów
24.07.2009
aktualizacja: 2009-07-25 09:10
fot. Mateusz Ochocki / AG fot. Mateusz Ochocki / AG
Nowy terminal gdańskiego lotniska będzie o jedną piątą mniejszy niż projektowano. Miał obsługiwać rocznie 7 milionów pasażerów, a będzie 5. To konieczne, aby obniżyć koszty budowy i uzyskać kredyty
ZOBACZ TAKŻE
- Policja szkoli j. angielski przed Euro 2012 (09-10-09, 13:48)
- Stadion już zachwyca gdańszczan (27-09-09, 18:09)
- Wycieczka do Szkocji w zasięgu lotniska (23-08-09, 20:14)
RAPORTY
SERWISY
SONDAŻ
Nowy terminal miał zwiększyć przepustowość o 5 milionów pasażerów rocznie. Powstać miała też droga kołowania i szybkiego zejścia samolotów. Wszystko po to, by przygotować gdańskie lotnisko na Euro 2012, szumnie nazwano to kluczową inwestycją przyszłych mistrzostw Europy w piłce nożnej.
Jednak od początku inwestycji towarzyszą problemy. W czerwcu okazało się, że nie wszystkie działki, na których ma stanąć terminal, należą do lotniska. Część z nich jest własnością prywatnej firmy Weinhaus Jakob Gerhardt-Polonia, z którą lotnisko nie było w stanie dojść do porozumienia co do ceny, i konieczne okazało się wywłaszczenie. To z kolei spowodowało, że zarząd lotniska zmuszony został również do wycofania z Urzędu Wojewódzkiego wniosku o pozwolenia na budowę nowego terminalu.
Jak by tego było mało, na inwestycję brakuje około 50 mln zł. Pisaliśmy o tym już w grudniu ub.r., ale teraz dopiero się okazuje, że kwoty tej nie udało się zdobyć i władze lotniska muszą ograniczyć inwestycję.
Dlaczego? Banki, które mają udzielić Portowi Lotniczemu kredytu na wkład własny, chcą uzyskać od jego udziałowców, czyli samorządu województwa, Gdańska, Sopotu, Gdyni i Państwowych Portów Lotniczych gwarancje, że kredyty zostaną spłacone.
- Chodzi o to, by np. w przypadku spadku liczby pasażerów, a więc i spadku przychodów lotniska, banki miały pewność, że kredyt będzie spłacany - mówi Mieczysław Struk, wicemarszałek województwa pomorskiego. - My takich gwarancji dać nie możemy, bo wlicza się je do poziomu zadłużenia samorządu. W zamian za to, zaproponowaliśmy podpisanie deklaracji uzupełnienia finansów lotniska, jeśli to nie będzie mogło spłacać kredytu - mówi Struk.
W czwartek tę propozycję przedstawiono na zebraniu Rady Nadzorczej Portu Lotniczego. Udało nam się ustalić, że Gdańsk, Gdynia i Sopot wstępnie ją zaakceptowały.
- Na zmniejszenie wielkości inwestycji w porównaniu z planowaną nałożyły się dwa czynniki. Z jednej strony brakuje środków, z drugiej nie mamy własności wszystkich działek, na których terminal miałby stanąć. Dzięki zmniejszeniu zakresu inwestycji oba problemy znikną. Koszt całej rozbudowy spadnie do 450 mln zł, co pozwoli nam uzyskać niezbędne kredyty, a nowy, troszkę mniejszy terminal nie będzie wchodził na działkę, której nie jesteśmy właścicielami - tłumaczy Tomasz Kloskowski, wiceprezes Portu Lotniczego Gdańsk.
Obecnie w Urzędzie Wojewódzkim trwa postępowanie wywłaszczeniowe spornej działki, które powinno zakończyć się w sierpniu. Mimo że zmniejszony terminal nie stanie na niej, to przeniesienie własności jest konieczne, gdyż bez tego nie da się wybudować nowej płyty postojowej dla samolotów.
W worku ze złymi wiadomościami jest też jedna dobra - te problemy nie zagrażają terminowi zakończenia prac.
- Mamy jeszcze pół roku zapasu. Budowa terminalu ruszy pod koniec roku, a wszystko zakończy się zgodnie z planem, pod koniec 2011 roku - zapewnia Kloskowski.
To za mało, by z poziomu przygotowań do rozbudowy lotniska zadowolony był jego główny udziałowiec, czyli pomorski Urząd Marszałkowski.
- Wiele rzeczy może budzić wątpliwości. Dlatego chcemy w najbliższym czasie dodać do zarządu Portu trzeciego członka, którego zadaniem będzie właśnie program inwestycyjny lotniska - mówi Struk.
Nowy terminal będzie miał 41 tys m kw., o 10 tys. mniej niż pierwotnie zakładano. Z kolei przepustowość całego lotniska z zakładanych 7 mln spadnie do 5 (obecnie gdańskie lotnisko obsługuje rocznie około 2 mln pasażerów).
Jednak od początku inwestycji towarzyszą problemy. W czerwcu okazało się, że nie wszystkie działki, na których ma stanąć terminal, należą do lotniska. Część z nich jest własnością prywatnej firmy Weinhaus Jakob Gerhardt-Polonia, z którą lotnisko nie było w stanie dojść do porozumienia co do ceny, i konieczne okazało się wywłaszczenie. To z kolei spowodowało, że zarząd lotniska zmuszony został również do wycofania z Urzędu Wojewódzkiego wniosku o pozwolenia na budowę nowego terminalu.
Jak by tego było mało, na inwestycję brakuje około 50 mln zł. Pisaliśmy o tym już w grudniu ub.r., ale teraz dopiero się okazuje, że kwoty tej nie udało się zdobyć i władze lotniska muszą ograniczyć inwestycję.
Dlaczego? Banki, które mają udzielić Portowi Lotniczemu kredytu na wkład własny, chcą uzyskać od jego udziałowców, czyli samorządu województwa, Gdańska, Sopotu, Gdyni i Państwowych Portów Lotniczych gwarancje, że kredyty zostaną spłacone.
- Chodzi o to, by np. w przypadku spadku liczby pasażerów, a więc i spadku przychodów lotniska, banki miały pewność, że kredyt będzie spłacany - mówi Mieczysław Struk, wicemarszałek województwa pomorskiego. - My takich gwarancji dać nie możemy, bo wlicza się je do poziomu zadłużenia samorządu. W zamian za to, zaproponowaliśmy podpisanie deklaracji uzupełnienia finansów lotniska, jeśli to nie będzie mogło spłacać kredytu - mówi Struk.
W czwartek tę propozycję przedstawiono na zebraniu Rady Nadzorczej Portu Lotniczego. Udało nam się ustalić, że Gdańsk, Gdynia i Sopot wstępnie ją zaakceptowały.
- Na zmniejszenie wielkości inwestycji w porównaniu z planowaną nałożyły się dwa czynniki. Z jednej strony brakuje środków, z drugiej nie mamy własności wszystkich działek, na których terminal miałby stanąć. Dzięki zmniejszeniu zakresu inwestycji oba problemy znikną. Koszt całej rozbudowy spadnie do 450 mln zł, co pozwoli nam uzyskać niezbędne kredyty, a nowy, troszkę mniejszy terminal nie będzie wchodził na działkę, której nie jesteśmy właścicielami - tłumaczy Tomasz Kloskowski, wiceprezes Portu Lotniczego Gdańsk.
Obecnie w Urzędzie Wojewódzkim trwa postępowanie wywłaszczeniowe spornej działki, które powinno zakończyć się w sierpniu. Mimo że zmniejszony terminal nie stanie na niej, to przeniesienie własności jest konieczne, gdyż bez tego nie da się wybudować nowej płyty postojowej dla samolotów.
W worku ze złymi wiadomościami jest też jedna dobra - te problemy nie zagrażają terminowi zakończenia prac.
- Mamy jeszcze pół roku zapasu. Budowa terminalu ruszy pod koniec roku, a wszystko zakończy się zgodnie z planem, pod koniec 2011 roku - zapewnia Kloskowski.
To za mało, by z poziomu przygotowań do rozbudowy lotniska zadowolony był jego główny udziałowiec, czyli pomorski Urząd Marszałkowski.
- Wiele rzeczy może budzić wątpliwości. Dlatego chcemy w najbliższym czasie dodać do zarządu Portu trzeciego członka, którego zadaniem będzie właśnie program inwestycyjny lotniska - mówi Struk.
Nowy terminal będzie miał 41 tys m kw., o 10 tys. mniej niż pierwotnie zakładano. Z kolei przepustowość całego lotniska z zakładanych 7 mln spadnie do 5 (obecnie gdańskie lotnisko obsługuje rocznie około 2 mln pasażerów).
Polecamy - Ekolodzy nie chcą Marszu Śledzia
- 10 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień




