Protest lekarzy rodzinnych może objąć u nas 170 przychodni

Alicja Katarzyńska
21.12.2010 aktualizacja: 2010-12-21 08:50
A A A Drukuj
Przychodnia w Gdyni na ul. Legionów Fot. Dominik Werner / Agencja Gazeta
Lekarze do pacjentów: jak zachorujecie, dzwońcie pod 112, my protestujemy. NFZ do pacjentów: - jak zachorujecie, idźcie do szpitalnych oddziałów ratunkowych. Jeśli w styczniu lekarze nie dogadają się z Funduszem, tylko w Pomorskiem stanie 170 przychodni
SERWISY
SONDAŻ
Czy protest lekarzy jest uprawniony?

tak
nie mam zdania
nie

"Szanowni pacjenci brak kontraktu z NFZ uniemożliwia otwarcie gabinetu lekarza rodzinnego od 3 stycznia 2011 r. Od tego dnia w przypadku zagrożenia zdrowia lub życia proszę dzwonić pod numery alarmowe 999 lub 112" - takie recepty dostają od wczoraj pacjenci leczący się w pomorskich przychodniach.

Plakaty w przychodniach i ulotki to akcja "Ostatnia recepta", którą od wczoraj prowadzą lekarze rodzinni z Pomorza. Przygotowują w ten sposób pacjentów na to, co może stać się już za dwa tygodnie. Jeśli Fundusz nie zwiększy kontraktów na przyszły rok, ponad połowa pomorskich przychodni będzie zamknięta.

Dziś każdy lekarz rodzinny dostaje na jednego pacjenta na miesiąc 8 zł. Federacja Porozumienie Zielonogórskie zrzeszająca pracodawców placówek ochrony zdrowia w Polsce, głównie przychodni, żąda zwiększenia tej kwoty o 72 gr. Fundusz twardo odmawia, tłumacząc się brakiem środków.

- Borykamy się z takimi samymi trudnościami jak wszyscy - tłumaczy Jarosław Skłucki, dyrektor przychodni Wzgórze św. Maksymiliana w Gdyni. - Coraz większymi opłatami za dzierżawę pomieszczeń, wyższymi opłatami za prąd. Po likwidacji książeczek RUM musimy zainwestować w systemy informatyczne, żeby zbierać dane dotyczące pacjentów. O pensjach personelu nie wspomnę. Te 72 gr to nie jest żądanie podwyżki, ale żądanie respektowania naszych wcześniejszych ustaleń z centralą NFZ. Miało być tak, że udział środków finansowych na podstawową opiekę zdrowotną w całym budżecie NFZ będzie na poziomie nie niższym niż 13,4 proc., a dziś to 12,7 proc.

- Pięć lat temu roczna stawka na pacjenta w całej Polsce wynosiła 60 zł 4 gr, w 2007 to było już 76 zł 62 gr, dwa lata temu 96 zł - mówi Mariusz Szymański, rzecznik pomorskiego NFZ. - To nie są małe pieniądze. Co ważne, lekarz otrzymuje pieniądze na wszystkich zapisanych pacjentów, bez względu na to, ilu z nich przyjdzie się leczyć w ciągu roku. A to oczywiste, że nie wszyscy przychodzą.

Na Pomorzu aż 60 proc. przychodni należy do Porozumienia Zielonogórskiego, to ok. 800 lekarzy i 170 przychodni. Może być ich więcej, bo do protestu przyłączają się też przychodnie niezrzeszone w PZ.

- Jestem po prostu załamana - mówi Anna, pacjentka przychodni Wzgórze św. Maksymiliana w Gdyni. - Mam prawie 70 lat, szereg chorób, w tym cukrzycę. U lekarza jestem średnia co dwa miesiące, czasami częściej. Nie obchodzą mnie kłótnie o pieniądze, chcę się normalnie leczyć. Gdzie mam iść do lekarza, jak moja przychodnia będzie zamknięta?

Pomorski Fundusz już przygotowuje awaryjny wariant opieki medycznej na pierwsze miesiące przyszłego roku.

- Chorzy będą mogli korzystać ze szpitalnych oddziałów ratunkowych - mówi Szymański. - Dzieci z poradni i przychodni pediatrycznych przy szpitalach. Za każdą taką poradę zapłacimy lecznicom dodatkowe pieniądze. Będziemy podawać też adresy lekarzy i przychodni, które nie protestują.

- W poniedziałek w mojej przychodni było 450 pacjentów - dodaje Skłucki. - A przychodni w Gdyni jest kilkanaście, jak ci wszyscy chorzy pójdą na szpitalne izby przyjęć do dwóch gdyńskich szpitali, zatamują ruch. To nierealne.

Podziel się

  • 10 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy