Zdrowie. UCK bierze kredyt, żeby uciec komornikom

Alicja Katarzyńska
21.06.2010 aktualizacja: 2010-06-21 18:01
A A A Drukuj
Fot. Dominik Werner / AG
Uniwersyteckie Centrum Kliniczne w Gdańsku dostanie 150 mln kredytu z Agencji Restrukturyzacji Przemysłu na spłatę zadłużenia.
SERWISY
Największy szpital na Pomorzu dziś jest zadłużony na 314 mln zł, z tego 186 mln zł to zobowiązania krótkoterminowe (opłaty za gaz, prąd, leki, materiały medyczne), które ze szpitalnego konta ściągają komornicy.

Wieloletnie zadłużenie to problem, z którym od lat nie mogą poradzić sobie kolejni dyrektorzy lecznicy. Przedostatni - Jacek Domejko - do Gdańska przyjechał z Dolnego Śląska z opinią bardzo skutecznego menadżera kierującego szpitalem powiatowym w Świdnicy. Z UCK jednak sobie nie poradził, a kiedy zapowiadana szumnie restrukturyzacja szpitala, m.in. plany zwolnienia 800 osób, nie doszła do skutku, z dyrektorem się pożegnano.

Obecna dyrektor - Ewa Książek-Bator - stanowisko objęła rok temu. Właśnie udało się jej zdobyć 40 mln zł kredytu z Agencji Restrukturyzacji Przemysłu. Kolejna transza - znacznie większa, bo ok. 110-120 mln zł - trafi do szpitala prawdopodobnie pod koniec roku. Kwota ta zostanie wypłacona, jeśli pozostali wierzyciele wyrażą zgodę na podpisanie porozumień, a ARP zaakceptuje program naprawczy przedstawiony przez szpital.

Czy 150 mln kredytu, który szpital będzie spłacał co najmniej 10 lat, to dobry sposób na likwidację zadłużenia?

- Obsługa zadłużenia, czyli opłaty dla komorników, koszty procesów sądowych sprawia, że co roku do komorników trafia z naszego szpitala 20 mln zł - mówi Ewa Książek-Bator. - To ogromna kwota. Korzystniej jest zaciągnąć kredyt, z niego spłacić najpilniejsze zadłużenie i już na spokojnie płacić raty. Kredyt jest po prostu tańszym rozwiązaniem, to na dziś jedyna możliwość na poprawę sytuacji szpitala.

A restrukturyzacja, zwolnienia pracowników? - Ona przebiega od pięciu lat - tłumaczy Książek-Bator. - W sposób naturalny. Pracownicy odchodzą na emerytury, nie zatrudniamy w to miejsce nowych. Wcześniejsze plany zwolnień były nie do końca realne, bo trzeba wiedzieć co restrukturyzować: dzisiejszą lecznicę, czy szpital, którym UCK będzie za dwa, cztery lata. W 2012 r. ma być gotowe nowoczesne Centrum Medycyny Inwazyjnej na 300 łóżek. Dzisiejsza część szpitala przy ul. Dębinki przestanie praktycznie istnieć. Z 48 stojących tam budynków zostanie kilka, resztę wyburzymy. Do tego zostanie dostosowana redukcja personelu lub jego przekwalifikowanie. Kontynuuję program naprawczy stworzony przez moich poprzedników, ale w innym stylu.

- O taki kredyt szpital starał się od lat - dodaje Janusz Moryś, rektor Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, organu założycielskiego UCK. - Dostawaliśmy co jakiś czas jednorazową pomoc z ministerstwa zdrowia, która tylko odsuwała widmo zapaści finansowej, niczego nie naprawiała. Jeśli szpital dostanie te 150 mln, to będzie pierwszy taki kredyt w historii szpitala. Pozwoli na kompleksowe załatwienie problemu zadłużenia. Zamiana

zadłużenia wymagalnego, krótkoterminowego na długoterminowe pozwala na spłatę długów bez obecności komornika.

Podziel się

  • 6 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

  • Zdrowie. UCK bierze kredyt, żeby uciec komornikom pablobodek 22.06.10, 09:03

    Podmiot, który jest od dawna trwale niewypłacalny rozwija się dynamicznie, inwestuje i rozbudowuje się !!!! To worek bez dna, w którym znikają nasze podatki !! To jest system popierany przez»