Zdrowie. UCK bierze kredyt, żeby uciec komornikom
21.06.2010
aktualizacja: 2010-06-21 18:01
Fot. Dominik Werner / AG
Uniwersyteckie Centrum Kliniczne w Gdańsku dostanie 150 mln kredytu z Agencji Restrukturyzacji Przemysłu na spłatę zadłużenia.
ZOBACZ TAKŻE
- CMI. Biały fortepian i dobra kawa dla pacjentów (13-03-12, 21:58)
- Największa operacja w historii pomorskiej służby zdrowia (20-02-12, 21:59)
- Tragedia w gdańskim szpitalu. Kaleka przez ości (23-07-10, 06:00)
- Pomorskie poradnie specjalistyczne przyjmą chorych (30-06-10, 21:09)
- 200 poradni straciło kontrakty: konkurs do powtórki? (28-06-10, 21:00)
- Pomorski NFZ. Dyrektor Kawińska: Niczego nie żałuję (25-06-10, 07:00)
SERWISY
Największy szpital na Pomorzu dziś jest zadłużony na 314 mln zł, z tego 186 mln zł to zobowiązania krótkoterminowe (opłaty za gaz, prąd, leki, materiały medyczne), które ze szpitalnego konta ściągają komornicy.
Wieloletnie zadłużenie to problem, z którym od lat nie mogą poradzić sobie kolejni dyrektorzy lecznicy. Przedostatni - Jacek Domejko - do Gdańska przyjechał z Dolnego Śląska z opinią bardzo skutecznego menadżera kierującego szpitalem powiatowym w Świdnicy. Z UCK jednak sobie nie poradził, a kiedy zapowiadana szumnie restrukturyzacja szpitala, m.in. plany zwolnienia 800 osób, nie doszła do skutku, z dyrektorem się pożegnano.
Obecna dyrektor - Ewa Książek-Bator - stanowisko objęła rok temu. Właśnie udało się jej zdobyć 40 mln zł kredytu z Agencji Restrukturyzacji Przemysłu. Kolejna transza - znacznie większa, bo ok. 110-120 mln zł - trafi do szpitala prawdopodobnie pod koniec roku. Kwota ta zostanie wypłacona, jeśli pozostali wierzyciele wyrażą zgodę na podpisanie porozumień, a ARP zaakceptuje program naprawczy przedstawiony przez szpital.
Czy 150 mln kredytu, który szpital będzie spłacał co najmniej 10 lat, to dobry sposób na likwidację zadłużenia?
- Obsługa zadłużenia, czyli opłaty dla komorników, koszty procesów sądowych sprawia, że co roku do komorników trafia z naszego szpitala 20 mln zł - mówi Ewa Książek-Bator. - To ogromna kwota. Korzystniej jest zaciągnąć kredyt, z niego spłacić najpilniejsze zadłużenie i już na spokojnie płacić raty. Kredyt jest po prostu tańszym rozwiązaniem, to na dziś jedyna możliwość na poprawę sytuacji szpitala.
A restrukturyzacja, zwolnienia pracowników? - Ona przebiega od pięciu lat - tłumaczy Książek-Bator. - W sposób naturalny. Pracownicy odchodzą na emerytury, nie zatrudniamy w to miejsce nowych. Wcześniejsze plany zwolnień były nie do końca realne, bo trzeba wiedzieć co restrukturyzować: dzisiejszą lecznicę, czy szpital, którym UCK będzie za dwa, cztery lata. W 2012 r. ma być gotowe nowoczesne Centrum Medycyny Inwazyjnej na 300 łóżek. Dzisiejsza część szpitala przy ul. Dębinki przestanie praktycznie istnieć. Z 48 stojących tam budynków zostanie kilka, resztę wyburzymy. Do tego zostanie dostosowana redukcja personelu lub jego przekwalifikowanie. Kontynuuję program naprawczy stworzony przez moich poprzedników, ale w innym stylu.
- O taki kredyt szpital starał się od lat - dodaje Janusz Moryś, rektor Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, organu założycielskiego UCK. - Dostawaliśmy co jakiś czas jednorazową pomoc z ministerstwa zdrowia, która tylko odsuwała widmo zapaści finansowej, niczego nie naprawiała. Jeśli szpital dostanie te 150 mln, to będzie pierwszy taki kredyt w historii szpitala. Pozwoli na kompleksowe załatwienie problemu zadłużenia. Zamiana
zadłużenia wymagalnego, krótkoterminowego na długoterminowe pozwala na spłatę długów bez obecności komornika.
Wieloletnie zadłużenie to problem, z którym od lat nie mogą poradzić sobie kolejni dyrektorzy lecznicy. Przedostatni - Jacek Domejko - do Gdańska przyjechał z Dolnego Śląska z opinią bardzo skutecznego menadżera kierującego szpitalem powiatowym w Świdnicy. Z UCK jednak sobie nie poradził, a kiedy zapowiadana szumnie restrukturyzacja szpitala, m.in. plany zwolnienia 800 osób, nie doszła do skutku, z dyrektorem się pożegnano.
Obecna dyrektor - Ewa Książek-Bator - stanowisko objęła rok temu. Właśnie udało się jej zdobyć 40 mln zł kredytu z Agencji Restrukturyzacji Przemysłu. Kolejna transza - znacznie większa, bo ok. 110-120 mln zł - trafi do szpitala prawdopodobnie pod koniec roku. Kwota ta zostanie wypłacona, jeśli pozostali wierzyciele wyrażą zgodę na podpisanie porozumień, a ARP zaakceptuje program naprawczy przedstawiony przez szpital.
Czy 150 mln kredytu, który szpital będzie spłacał co najmniej 10 lat, to dobry sposób na likwidację zadłużenia?
- Obsługa zadłużenia, czyli opłaty dla komorników, koszty procesów sądowych sprawia, że co roku do komorników trafia z naszego szpitala 20 mln zł - mówi Ewa Książek-Bator. - To ogromna kwota. Korzystniej jest zaciągnąć kredyt, z niego spłacić najpilniejsze zadłużenie i już na spokojnie płacić raty. Kredyt jest po prostu tańszym rozwiązaniem, to na dziś jedyna możliwość na poprawę sytuacji szpitala.
A restrukturyzacja, zwolnienia pracowników? - Ona przebiega od pięciu lat - tłumaczy Książek-Bator. - W sposób naturalny. Pracownicy odchodzą na emerytury, nie zatrudniamy w to miejsce nowych. Wcześniejsze plany zwolnień były nie do końca realne, bo trzeba wiedzieć co restrukturyzować: dzisiejszą lecznicę, czy szpital, którym UCK będzie za dwa, cztery lata. W 2012 r. ma być gotowe nowoczesne Centrum Medycyny Inwazyjnej na 300 łóżek. Dzisiejsza część szpitala przy ul. Dębinki przestanie praktycznie istnieć. Z 48 stojących tam budynków zostanie kilka, resztę wyburzymy. Do tego zostanie dostosowana redukcja personelu lub jego przekwalifikowanie. Kontynuuję program naprawczy stworzony przez moich poprzedników, ale w innym stylu.
- O taki kredyt szpital starał się od lat - dodaje Janusz Moryś, rektor Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, organu założycielskiego UCK. - Dostawaliśmy co jakiś czas jednorazową pomoc z ministerstwa zdrowia, która tylko odsuwała widmo zapaści finansowej, niczego nie naprawiała. Jeśli szpital dostanie te 150 mln, to będzie pierwszy taki kredyt w historii szpitala. Pozwoli na kompleksowe załatwienie problemu zadłużenia. Zamiana
zadłużenia wymagalnego, krótkoterminowego na długoterminowe pozwala na spłatę długów bez obecności komornika.
- 6 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
-
Zdrowie. UCK bierze kredyt, żeby uciec komornikom
pablobodek
22.06.10, 09:03
Podmiot, który jest od dawna trwale niewypłacalny rozwija się dynamicznie, inwestuje i rozbudowuje się !!!! To worek bez dna, w którym znikają nasze podatki !! To jest system popierany przez»
Najczęściej czytane24 htydzień




