Chirurdzy z Gdańska walczą o robota Da Vinci

gesi
22.04.2010 aktualizacja: 2010-04-22 09:33
A A A Drukuj
Fot. Jacek Lagowski / AG
Nazywa się Da Vinci, a wyprodukowano go na zamówienie Pentagonu. O takie właśnie urządzenie usilnie zabiegają kierownicy ośmiu klinik zabiegowych Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku
SERWISY
Barierą jest jego cena - ponad 5 mln zł. Szansą - środki z UE trafiające do Polski w ramach programów operacyjnych. O zakup robota Da Vinci od kilku lat stara się również Szpital Specjalistyczny w Wejherowie. Pracujący w tych ośrodkach chirurdzy są nim jednakowo zafascynowani - donosi Polska Dziennik Bałtycki.

- Wbrew temu co myślą pacjenci, robot nie wyręcza chirurga, a tylko mu pomaga - tłumaczy prof. Witold Rzyman, szef Kliniki Torakochirurgii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. - Operacje przeprowadzane z jego użyciem cechują się niezwykłą precyzją i małą inwazyjnością. Do chorych narządów dostaje się przez 1-2-centymetrowe nacięcia, bez rozcinania klatki piersiowej i żeber.

To bardzo ważne, bo pacjenci kierowani na operacje nie godzą się już na rozległe cięcia, długotrwałe gojenie, szpecące blizny i wielotygodniowe zwolnienia lekarskie. - Da Vinci to prawdziwa rewolucja w chirurgii nowotworów - twierdzi prof. Janusz Jaśkiewicz, kierownik Kliniki Chirurgii Onkologicznej w UCK.

Da Vinci posiada trzy lub cztery zrobotyzowane elektromechaniczne ramiona, z których dwa lub trzy są wyposażone w narzędzia chirurgiczne. Dzięki nim sięgnie tam, gdzie ręka chirurga nie ma dostępu, np. do narządów położonych w śródpiersiu. Na dodatek wnętrze człowieka pokazuje w trójwymiarze, a więc takie, jakie jest ono w rzeczywistości.

- Przy usuwania guza prostaty nie pozwoli przeciąć naczyń krwionośnych czy nerwów - dodaje dr Marcin Matuszewski z Kliniki Urologii. - Operacja jest więc dla chorego jeszcze bardziej bezpieczna. Pacjenci z rakiem prostaty w USA początkowo nieufnie podchodzili do tej metody, dziś chcą być operowani tylko z użyciem robota. W Europie pomaga chirurgom już 250 robotów, w tym w Czechach - 9, w Rosji - 6, w Rumuni - 4. Pomorze byłoby pierwszym regionem w Polsce, które miałoby takie urządzenie.

- Robot figurował w planach zakupów wyposażenia ze środków budżetowych dla nowego szpitala uniwersyteckiego, Centrum Medycyny Inwazyjnej - tłumaczy profesor Witold Rzyman. - Wybudowano nawet dla niego specjalną salę. Niestety, ze względu na finansowy kryzys został z tych planów wykreślony.

Szefowie klinik zabiegowych w UCK postanowili więc sami znaleźć pieniądze na ten zakup.

Podziel się

  • 5 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy