Na oddziałach położniczych brakuje psychologów

Rozmawiała: Jowita Kiwnik
01.02.2010 aktualizacja: 2010-02-01 09:18
A A A Drukuj
Noworodek w szpitalu Fot. Paweł Kozioł / AG
Specjaliści alarmują: na oddziałach położniczych i niemowlęcych nie ma psychologów, chociaż są bardzo potrzebni. W Trójmieście nie istnieją psychologiczne punkty konsultacyjne dla rodziców chorych dzieci.
SERWISY
Jowita Kiwnik: Pojawienie się dziecka przewraca do góry nogami całe dotychczasowe życie. Nie wszystkie kobiety sobie z tym radzą?

Magdalena Chrzan-Dętkoś*: W naszej kulturze obowiązuje podejście idealistyczne: pojawienie się dziecka to największe szczęście, u kobiety automatycznie włącza się instynkt macierzyński i już od samego początku wie, jak się dzieckiem zajmować. I oczywiście super sobie radzi. W rzeczywistości wiele kobiet przechodzi kryzysy: już sam okres ciąży, na co wskazują badania, często jest okresem wzmożonego niepokoju. Z perspektywy pięciu lat współpracy z oddziałem położniczym mogę powiedzieć, że najczęściej ze wsparcia psychologicznego korzystają mamy chorych noworodków, również wcześniaków oraz młode matki z trudnymi doświadczeniami w relacji z własną matką - lub z brakiem takiej relacji z różnych przyczyn. Karmienie piersią i związane z tym trudności również mogą mieć czasem podłoże psychologiczne. Wiele kobiet w chwili, gdy zostaje matkami, musi radzić sobie z różnymi, często sprzecznymi emocjami, wspomnieniami z własnej historii, które przywołuje sytuacja narodzin dziecka .

Ale nikt na to nie zwraca uwagi, bo jest przecież dziecko?

Często tak właśnie jest. Po narodzinach dziecka kobieta też potrzebuje, żeby się nią zaopiekować, chce potwierdzenia, że jest dobrą matką. Zarówno personel medyczny, jak i rodzina mogą skupiać się na dziecku - a kobiecie brakuje wsparcia emocjonalnego. Dlatego bardzo ważne jest stworzenie takiej możliwości, żeby młoda mama mogła opowiedzieć o swoich odczuciach czy niepokojach związanych z nową sytuacją. Matka i noworodek są jak naczynia połączone: jak matka czuję się zadbana, zaopiekowana, będzie w stanie zadbać o swoje dziecko. Noworodki bardzo wrażliwie reagują na stan emocjonalny, w jakim jest ich opiekun. To częsta szpitalna sytuacja: noworodek płacze. Mama próbuje go uspokoić, karmić, chodzi z nim, buja coraz mocniej, inne panie na sali się patrzą Kobieta coraz bardziej się denerwuje. Noworodek coraz bardziej krzyczy - aż w pewnym momencie przychodzi położna, spokojnie przytula noworodka i dziecko się uspokaja. Kojący jest spokój, pewność ruchów doświadczonej położnej - i młoda mama też tego nabędzie - ważne jest jednak, by dała sobie na to czas, jak i sama mogła otrzymywać wsparcie od bliskich.

Tzw. baby blues, czyli obniżony nastrój po porodzie, to zjawisko właściwie dość powszechne: dotyka aż 80 proc. kobiet. Depresja poporodowa to już poważniejsza sprawa. Ilu kobiet to może dotyczyć?

Z badań wynika, że na depresję poporodową cierpi 15-30 proc. kobiet. Obrazując: nawet trzy na dziesięć leżących właśnie na porodówce kobiet. Bardzo obciążające są też sytuacje, kiedy dziecko jest chore i potrzebuje intensywnej opieki medycznej, rodzi się przedwcześnie. Dla części rodziców taka sytuacja jest silnym urazem psychicznym. Mogą doświadczać objawów tzw. stresu pourazowego, jak na przykład ofiary katastrof, wypadków samochodowych. Kobiety w takiej sytuacji często odczuwają nieracjonalne poczucie winy, złość na własne ciało. Samooskarżają się: "bo chciałam mieć córkę, a nie kolejnego syna, to moja wina, że teraz dziecko jest chore" albo uważają, że to np. kara za to, że skorzystały z metody in vitro, a przecież są wierzące i teraz ponoszą konsekwencje za złamanie tabu.

Takich interwencji kryzysowych na naszych oddziałach brakuje?

Tak. Gdy pracowałam w szpitalu na Zaspie, problemem dla mnie było to, gdzie mogę rodziców skierować, gdy zostaną już wypisani ze szpitala. Takich placówek nie ma. W poradniach czeka się ok. 1 miesiąca, wizyty wyznaczane są raz na miesiąc - jak to ma pomóc rodzicom, którzy np. czekają na narodziny chorego dziecka? Za granicą, w Wielkiej Brytanii albo USA, dla rodziców chorych noworodków przygotowana jest cała gama usług - od wizyt domowych, psychoterapię indywidualną poprzez grupy wsparcia. Taka oferta w Polsce w ogóle nie istnieje.

Jak można to zmienić?

Chcemy, by w naszym województwie powstały punkty konsultacyjne dla rodziców małych dzieci. W lutym w Szpitalu Morskim w Gdyni Redłowie rozpoczyna swoją działalność punkt utworzony przez Trójmiejskie Koła Naukowego Polskiego Towarzystwa Psychoterapii Psychoanalitycznej. Bardzo mi zależy, by takie miejsca powstały w Gdańsku: do dwóch gdańskich szpitali trafiają chore noworodki i ich rodzice z całego naszego województwa. Będziemy starali się na ten cel pozyskać fundusze z Urzędu Miasta, z Urzędu Wojewódzkiego i z Unii Europejskiej. Bardzo ważne jest, by rodziny, matki, które potrzebują wsparcia, mogły otrzymać je możliwie najszybciej. Instytut Psychologii UG wspólnie z Kołem Naukowym PTPP inauguruje również projekt badawczy, który wykaże potrzebę i skalę zjawiska w Polskich warunkach. Wstępem do projektu jest konferencja "Niemowlę i jego środowisko".

*dr Magdalena Chrzan-Dętkoś pracuje w Instytucie Psychologii Uniwersytetu Gdańskiego i Ośrodku Psychoterapii Psychodynamicznej Initio.

Konferencja odbędzie się w piątek, 5 lutego, na Uniwersytecie Gdańskim (koszt: 15 zł), informacje można uzyskać e-mailem: dziecko@wns.ug.edu.pl. Mamy niemowląt mogą wypełnić ankietę na stronie www.pomocdlamamy.pl/ankieta, badanie jest anonimowe i służy wyłącznie celom naukowym.

Polecamy - Mieli chemikalia, teraz mają spadający tynk



Podziel się

  • 5 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy