Na cholerę nam malaria, czyli pamiątki z wakacji

Alicja Katarzyńska
22.01.2010 aktualizacja: 2010-01-21 20:06
A A A Drukuj
Fot. Rafa3 Malko / Agencja Gazet
Pomysł narodził się w gdyńskim Instytucie Medycyny Morskiej i Tropikalnej, skorzystają z niego przychodnie i biura podróży w całej Polsce. Dzięki certyfikowanym centrum medycyny podróży - z zagranicznych wojaży przywieziemy tylko zdjęcia, a nie biegunkę, malarię czy gorączkę krwotoczną
SERWISY
- Kolega, ciocia, znajomi, Internet, czasem pani z biura podróży, rzadko lekarz - wymienia Andrzej Kotłowski, kierownik Zakładu Medycyny Morskiej i Epidemiologii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. - To oni są dla podróżujących Polaków źródłem informacji o celu wycieczki. Nie mamy standardów: fachowych i aktualnych wiadomości o szczepionkach, rzeczywistych zagrożeniach na miejscu, profilaktyce przedwyjazdowej. Bywa, że lekarz podaje osobie wyjeżdżającej w tropiki informacje nieaktualne albo nieprawdziwe, zaleca zbędne szczepienia albo leki, które nie działają w określonym regionie kraju.

Turysta, podróżnik, wielbiciel sportów ekstremalnych które można uprawiać tylko w wybranych zakątkach świata, biznesmen załatwiający interesy na kilku kontynentach - co roku od 7 do 10 mln Polaków wyjeżdża za granicę. Krajowa Izba Turystyczna podaje też, że jeździmy znacznie dalej niż do Chorwacji, Grecji czy Egiptu. Wycieczki do Afryki, Ameryki Południowej, Indii, Chin, Tajlandii, Japonii są coraz popularniejsze.

- Leciałem z dwuletnią wnuczką do Tunezji - opowiada Andrzej Szymański, sekretarz rady krajowej Izb Turystyki w Polsce - Poszedłem do biura podróży jak zwykły turysta. Zapytałem o szczepienia, ochronę dziecka przed wyjazdem. Usłyszałem, żeby uważać na słońce i zakładać dziecku czapeczkę. Pani nie umiała mi powiedzieć niczego więcej. To idealnie pokazuje, jak jest z medycyną podróży w Polsce.

Ten podróżniczy chaos ma uporządkować nowatorski projekt Instytutu Medycyny Morskiej i Tropikalnej Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.

- Stworzyliśmy standardy postępowania dla osób podróżujących - mówi Bogdan Jaremin, dyrektor Instytutu. - Ujednoliciliśmy informacje o rekomendowanych szczepieniach, chcemy też podnieść kwalifikacje zawodowe lekarzy w ośrodkach dokonujących szczepień i nauczyć ich, że wiedza dotycząca medycyny podróży to ogromna odpowiedzialność.

Instytut tworzy w całej Polsce Certyfikowane Centra Medycyny Podróży (w każdym województwie co najmniej jedno). Projektem kieruje Krajowy Ośrodek Medycyny Podróży w Gdyni, który w grudniu ub. r przeprowadził pierwsze szkolenia dla lekarzy. Takim centrum medycyny podróży może stać się przychodnia, gabinet lekarski, centrum medyczne, poradnia.

Czego nauczą się lekarze i co przekażą podróżującym Polakom? - Informacje dotyczące profilaktyki przedwyjazdowej - informuje Kotłowski. - Jakie szczepienia ochronne trzeba wziąć przed wyjazdem, jak przygotować apteczkę na wyprawę. Jak zabezpieczyć się przed malarią, innymi chorobami zakaźnymi, przed biegunką. Osobnym rozdziałem będą tzw. szczególne zalecenia dla osób, które jadą np. nurkować, na wspinaczkę wysokogórską, na wyprawy trekingowe.

- Przygotowaliśmy też zalecenia dla osób przewlekle chorych, np. z cukrzycą, które muszą widzieć, jak w nowych warunkach przyjmować leki, czy są kraje do których nie powinny jechać - dodaje profesor Jaremin. - Jeszcze co innego trzeba powiedzieć kobiecie w ciąży, rodzinie z małym dzieckiem, osobom chorym na serce, nadciśnienie. I na koniec o tym, że koniecznie trzeba zrobić badania diagnostyczne po powrocie.

Do programu przystąpiło na razie 50 placówek z całej Polski, docelowo ma być ich sto. Szkolenia będą odbywać się w Gdyni, Warszawie, Krakowie, pierwszy cykl zakończy się na wiosnę br., a pierwsze centra zaczną przyjmować podróżników za rok, półtora. Każdy ośrodek otrzyma certyfikat ważny przez pięć lat. Aby go przedłużyć, centrum będzie musiało wykazać się udziałem w sympozjach, dokształcaniem się, zaszczepianiem coraz większej liczby podróżujących Polaków.

Do projektu zaproszono też biura podróży, których pracownicy przejdą szkolenia z podstaw medycyny podróży. Będą wiedzieli, gdzie skierować turystę na szczepienia, wskażą mu najbliższe centrum.

- Dla pracowników biur podróży mówienie o malarii, gorączce krwotocznej, czy zwykłej biegunce to była antyrekalma, odstraszanie klienta - mówi Szymański. - Dlatego tych informacji zwykle nie udzielano. Teraz wiemy, że niezadowolony turysta może mieć uzasadnione pretensje, czy nawet pójść do sądu za brak informacji o zagrożeniach w miejscu wycieczki.

Podziel się

  • 3 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos