Pomorski NFZ zapłaci za leczenie, za leki już nie
14.12.2009
aktualizacja: 2009-12-14 19:40
Fot. Robert Kowalewski / AG
Ministerstwo zdrowia jest gotowe do mediacji między Uniwersyteckim Centrum Klinicznym a pomorskim NFZ. Chodzi o pieniądze za leczenie szesnaściorga chorych onkologicznie dzieci, które zachorowały na świńską i sezonową grypę.
ZOBACZ TAKŻE
- Połowa Trójmiasta bez dentysty. Bo tak zadecydował komputer NFZ (18-03-10, 13:26)
- Zadzwoń, zbadaj się i choćby ze strachu rzuć palenie (12-01-10, 20:36)
- Gdynia i Sopot szczepią przeciw HPV. Czemu nie Gdańsk? (07-01-10, 08:00)
- Kolejka po zdrowie. Raport naszych czytelników (10-12-09, 17:52)
- Najwięcej chorych na grypę zmarło na Pomorzu (07-12-09, 06:00)
- Świńska ruletka, czyli jak walczyć z grypą (05-12-09, 16:00)
- A/H1N1: Nowy wirus zabił po raz dziesiąty (01-12-09, 17:11)
- Światowy Dzień Walki z AIDS. Zbadaj się za darmo (30-11-09, 13:31)
- A/H1N1: Dwójka małych dzieci pod respiratorem (27-11-09, 09:48)
- Kolejne śmiertelne ofiary świńskiej grypy na Pomorzu (26-11-09, 13:18)
- Starogard Gdański. Zmarła chora zarażona wirusem A/H1N1 (25-11-09, 13:08)
- Dzień Dawcy Szpiku w Gdyni: I ty możesz kogoś uratować (24-11-09, 20:31)
SERWISY
- Media pokazywały dzieci po chemioterapii, komentując, że bezduszny fundusz o nich nie myśli - mówi Barbara Kamińska wicedyrektor pomorskiego NFZ. - Zawsze myślimy o pacjentach, szczególnie najmłodszych, ale musimy działać zgodnie z prawem.
Chodzi o małych pacjentów z Kliniki Pediatrii, Onkologii, Hematologii i Endokrynologii UCK, których w połowie listopada br. przeniesiono do szpitala dziecięcego na Polankach, bo zaraziły się grypą. Decyzję o przeprowadzce i izolacji dzieci na specjalnym oddziale o podwyższonym reżimie sanitarnym w szpitalu na Polankach podjęli lekarze z UCK, kiedy okazało się, że w szpitalu pojawił się wirus A/H1N1 i może zagrażać innym chorym.
- Zdecydowaliśmy się na ten ruch licząc, że uchroni to innych pacjentów i personel szpitala przed zarażaniem się świńską i sezonowa grypą - tłumaczy Jerzy Karpiński, pomorski lekarz wojewódzki. - UCK to największy szpital na Pomorzu, tu jest najwięcej skomplikowanych przypadków, trzeba było dbać o wszystkich chorych. Szczególnie o najmłodszych pacjentów, już i tak obciążonych chorobą nowotworową.
W szpitalu na Polankach dzieciom wydzielono osobny oddział, gdzie dochodziły do siebie. Wypisano je z UCK, przekazano leki towarzyszące chemioterapii. Dziś małych pacjentów nie ma już na Polankach, problem jednak pozostał. To pieniądze. Fundusz zapłaci szpitalowi dziecięcemu za leczenie dzieci, punktem zapalnym jest 45 tys. zł za leki wspomagające leczenie onkologiczne, które dostarczano dzieciom z kliniki hematologii. To za nie pomorski NFZ nie chce zwrócić UCK.
- Nie mamy podstaw formalnych - twierdzi dyrektor Kawińska. - Nie możemy płacić jednemu szpitalowi za leki wykorzystane w drugim szpitalu.
Wystarczyłoby, gdyby lekarze lub władze szpitala skonsultowali z nami, jak przeprowadzić całą operację, żeby wszystko było zgodnie z prawem. Wiemy, że nie zabrakło na to czasu. Ale od nas też wymaga się działań zgodnych z prawem. Zapłacimy za leczenie dzieci na Polankach, nie zapłacimy za leki, bo nie mamy jak zakwalifikować takiej operacji.
- To była niestandardowa sytuacja, więc oczekujemy niestandardowych rozwiązań - odpowiada Ewa Książek-Bator, dyrektor UCK. - Przekazaliśmy szpitalowi na Polankach pacjentów, lekarzy i leki, bo apteka tego szpitala nie ma prawa kupować leków onkologicznych. Nadal wykonywaliśmy swoją pracę. Nie chodzi o 45 tys. zł, ale o dużo więcej. O tym, że Fundusz nie zapłaci, już słyszeliśmy. Nie przyjmujemy takiego tłumaczenia. Naprawdę nie ma co się przepychać, w interesie wszystkich jest znalezienie dobrego rozwiązania. Grypa obnażyła fakt, że nie jesteśmy w ogóle przygotowani na takie wyjątkowe sytuacje, które wymagają wyjątkowych działań. Czekamy na pieniądze.
- NFZ powinien zapłacić - ocenia Piotr Olechno, rzecznik Ministerstwa Zdrowia. - Według nas wystarczy dobra wola, nie trzeba nowych rozporządzeń. Szpital nie dokonał formalności, bo musiał działać szybko. Jeśli sprawa stanie się patowa, jesteśmy gotowi pośredniczyć w rozwiązaniu konfliktu.
Chodzi o małych pacjentów z Kliniki Pediatrii, Onkologii, Hematologii i Endokrynologii UCK, których w połowie listopada br. przeniesiono do szpitala dziecięcego na Polankach, bo zaraziły się grypą. Decyzję o przeprowadzce i izolacji dzieci na specjalnym oddziale o podwyższonym reżimie sanitarnym w szpitalu na Polankach podjęli lekarze z UCK, kiedy okazało się, że w szpitalu pojawił się wirus A/H1N1 i może zagrażać innym chorym.
- Zdecydowaliśmy się na ten ruch licząc, że uchroni to innych pacjentów i personel szpitala przed zarażaniem się świńską i sezonowa grypą - tłumaczy Jerzy Karpiński, pomorski lekarz wojewódzki. - UCK to największy szpital na Pomorzu, tu jest najwięcej skomplikowanych przypadków, trzeba było dbać o wszystkich chorych. Szczególnie o najmłodszych pacjentów, już i tak obciążonych chorobą nowotworową.
W szpitalu na Polankach dzieciom wydzielono osobny oddział, gdzie dochodziły do siebie. Wypisano je z UCK, przekazano leki towarzyszące chemioterapii. Dziś małych pacjentów nie ma już na Polankach, problem jednak pozostał. To pieniądze. Fundusz zapłaci szpitalowi dziecięcemu za leczenie dzieci, punktem zapalnym jest 45 tys. zł za leki wspomagające leczenie onkologiczne, które dostarczano dzieciom z kliniki hematologii. To za nie pomorski NFZ nie chce zwrócić UCK.
- Nie mamy podstaw formalnych - twierdzi dyrektor Kawińska. - Nie możemy płacić jednemu szpitalowi za leki wykorzystane w drugim szpitalu.
Wystarczyłoby, gdyby lekarze lub władze szpitala skonsultowali z nami, jak przeprowadzić całą operację, żeby wszystko było zgodnie z prawem. Wiemy, że nie zabrakło na to czasu. Ale od nas też wymaga się działań zgodnych z prawem. Zapłacimy za leczenie dzieci na Polankach, nie zapłacimy za leki, bo nie mamy jak zakwalifikować takiej operacji.
- To była niestandardowa sytuacja, więc oczekujemy niestandardowych rozwiązań - odpowiada Ewa Książek-Bator, dyrektor UCK. - Przekazaliśmy szpitalowi na Polankach pacjentów, lekarzy i leki, bo apteka tego szpitala nie ma prawa kupować leków onkologicznych. Nadal wykonywaliśmy swoją pracę. Nie chodzi o 45 tys. zł, ale o dużo więcej. O tym, że Fundusz nie zapłaci, już słyszeliśmy. Nie przyjmujemy takiego tłumaczenia. Naprawdę nie ma co się przepychać, w interesie wszystkich jest znalezienie dobrego rozwiązania. Grypa obnażyła fakt, że nie jesteśmy w ogóle przygotowani na takie wyjątkowe sytuacje, które wymagają wyjątkowych działań. Czekamy na pieniądze.
- NFZ powinien zapłacić - ocenia Piotr Olechno, rzecznik Ministerstwa Zdrowia. - Według nas wystarczy dobra wola, nie trzeba nowych rozporządzeń. Szpital nie dokonał formalności, bo musiał działać szybko. Jeśli sprawa stanie się patowa, jesteśmy gotowi pośredniczyć w rozwiązaniu konfliktu.
- 3 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień




