Jak nie zachorować na grypę? Myć ręce i jeść owoce

Jowita Kiwnik
13.11.2009 aktualizacja: 2009-11-12 21:21
A A A Drukuj
Andrzej Jagodziński
Jeśli czytacie i słyszycie Państwo, że tysiące osób chorują na grypę, to nie do końca prawda. Bo w tej grupie są zwyczajnie zakatarzeni, kaszlący i tacy, którzy faktycznie wirusa podłapali
SERWISY
SONDAŻ
Czy uważacie Państwo, że informacje na temat grypy są podawane rzetelnie?

tak
nie mam zdania
nie

Dwa nowe przypadki wirusa A/H1N1 zdiagnozowali lekarze w Gdańsku. Chorzy to młodzi ludzie, leżą w Szpitalu Zakaźnym. Grypę przechodzą bez powikłań i lada dzień wyjdą do domu. Na wyniki badań czeka kolejna pacjentka z podejrzeniem infekcji. W sumie od początku roku na Pomorzu potwierdzono trzy zachorowania na tzw. świńską grypę. Jak oddzielić prawdę od plotek na jej temat i dlaczego warto zachować zdrowy rozsądek - mówi Andrzej Jagodziński, wicedyrektor Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Gdańsku.



Jowita Kiwnik: Rozmowy o grypie - każdym jej rodzaju - słychać w autobusach, tramwajach, kolejkach w aptece i przy obiedzie. W tym roku chorujemy częściej?

Andrzej Jagodziński: Zachorowań jest dużo, ale nie jesteśmy w stanie określić, ile z nich to faktycznie grypa, a ile zakażenia grypopodobne. W statystykach takiego rozbicia nie prowadzimy. Lekarze zgłaszają po prostu wszystkie przypadki. I tak było zawsze. Podam przykład: w pierwszym tygodniu listopada odnotowaliśmy na Pomorzu ponad trzy tysiące zachorowań. Ale nie wiadomo, czy w tej grupie trzy tysiące pacjentów ma grypę, czy zaledwie dwóch. Jeśli chory jest w ciężkim stanie, lekarz kieruje go na badania wirusologiczne. I wtedy można dokonać rozstrzygnięcia.

Czy ten rok różni się od poprzednich?

- Zawsze są miesiące większej zachorowalności. Zazwyczaj w Polsce chorujemy częściej na przełomie lutego i marca. W tym roku zaczęło się wcześniej - w październiku, listopadzie.

Czy powinniśmy się bać epidemii?

- Nie jesteśmy w stanie przewidzieć, czy liczba zachorowań się zwiększy. Czekamy na rozwój sytuacji. Póki co nie ma tych przypadków aż tyle, by panikować. Na świecie co roku na powikłania pogrypowe umiera milion osób. Ale o tym się nie mówi. A teraz pojawił się nowy wirus i o chorobie zrobiło się głośno.

A jak to jest na Ukrainie? Grypa u granic?

- Nie wiemy, na jakiej podstawie ukraińskie władze i tamtejsze ministerstwo zdrowia podają takie dane o zachorowalności. Nie jesteśmy w stanie powiedzieć, ilu Ukraińców faktycznie choruje na grypę.

Jak się przed nią uchronić?

- Nie ma panaceum. Trzeba dbać o higienę - myć ręce, zasłaniać usta, kiedy kaszlemy, dobrze się ubierać, jeść warzywa i owoce, szczególnie te, które mają dużo witaminy C. I w miarę możliwości nie przebywać w dużych skupiskach ludzi.

Chodzić do lekarza czy przeczekać w domu, ludzie mają różne metody?

- Jeśli źle się czujemy, warto pójść do lekarza.

A co ze szkołami? Podobno całe klasy chorują, nauczyciele na zwolnieniach. Zakatarzone dziecko puszczać do szkoły czy nie?

- Jeśli dziecko kaszle, jest przeziębione, lepiej je te kilka dni przetrzymać w domu. Choćby po to, żeby nie zarażało innych. Ale pamiętajmy, że w tym wszystkim trzeba zachować zdrowy rozsądek.

Wiadomości, że zamyka się niektóre szkoły z powodu niskiej frekwencji, działają na wyobraźnię. To jakiś symptom?

- W ubiegłym tygodniu zostały zawieszone zajęcia w jednej szkole w Gdańsku i jednej na terenie województwa. Taką decyzję podejmuje dyrektor w porozumieniu z kuratorem oświaty. Mogę jedynie zaznaczyć, że gdyby było zagrożenie epidemią, o zamknięciu szkół zadecydowałby sanepid.

Podziel się

  • 1 komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos