Do lekarza - tylko z legitymacją ubezpieczeniową
22.10.2009
aktualizacja: 2009-10-22 20:16
Fot. Renata Dabrowska / AG
Bez legitymacji ubezpieczeniowej, jedynego dokumentu potwierdzającego, że pracodawca odprowadza za nas składki zdrowotne, pacjenci mogą mieć kłopoty u lekarza
ZOBACZ TAKŻE
- Gdańsk: w szpitalu kolejni chorzy z wirusem A/H1N1? (14-11-09, 15:23)
- Zmarły 37-latek miał wirusa A/H1N1 - potwierdza sanepid (13-11-09, 22:01)
- Jak nie zachorować na grypę? Myć ręce i jeść owoce (13-11-09, 08:00)
- Grypa A/H1N1 jest w Trójmieście (12-11-09, 09:17)
- Ostatnie szczepionki na grypę nagle podrożały (10-11-09, 12:00)
- Grypa zamknęła szkołę. Spokojnie to grypa sezonowa (04-11-09, 20:00)
- Pracodawcy: wysyłajcie chorych do domu, grypa to nie żarty (02-11-09, 21:42)
- Pomorskie: Terapeuci z certyfikatem pomogą wyjść z traumy (19-10-09, 21:21)
- NFZ uległ: pomorskie szpitale będą miały za co leczyć raka (15-10-09, 20:58)
- Wyślij sms, zbadasz piersi (08-10-09, 18:55)
- Teraz leczenie, niedługo podróż (08-10-09, 18:55)
- Apteki: Nie karać pacjentów (07-10-09, 20:54)
- Elementarz dla chorego i zdrowego (07-10-09, 06:00)
- Opłaty dla położnych wciąż nielegalne (06-10-09, 06:00)
- Walczmy z rakiem (05-10-09, 19:49)
- Tu można polubić rehabilitację (30-09-09, 21:22)
SERWISY
- Pojechałam ze złamaną nogą na szpitalny oddział ratunkowy w Pomorskim Centrum Traumatologii - opowiada Anna Mateusz z Trójmiasta. - Miałam książeczkę RUM. Na nogę założono mi gips, dostałam leki i recepty, a na koniec wizyty poproszono mnie, żebym przedstawiła dowód ubezpieczenia, bo moja książeczka RUM nim nie jest. W końcu lekarz zgodził się, żebym w ciągu tygodnia ten dowód doniosła. Ale co jest właściwie tym dowodem ubezpieczenia?
Takie samo pytanie zadaje sobie wielu zaskoczonych pacjentów, którzy idąc do lekarza, zwykle zabierają ze sobą tylko książeczkę RUM.
Kolejny nasz czytelnik, idąc do pediatry z chorym dzieckiem, oprócz książeczki wziął tzw. druk RMUA, który co miesiąc dostaje od swojego pracodawcy. - Lekarz stwierdził, że druk to za mało, bo nie wynika z niego, że moje dziecko jest ubezpieczone - opowiada pan Tomasz z Gdańska. - Grożono mi nawet, że będę musiał zapłacić za wizytę. W końcu usłyszałem, że najwłaściwszym dokumentem jest legitymacja ubezpieczeniowa. Rzeczywiście dostałem taką legitymację, kiedy kilka lat temu przyjmowano mnie do pracy, ale nikt nigdy ode mnie jej nie żądał i dokument leży zapomniany w szufladzie.
Do książeczek RUM przyzwyczaili się mieszkańcy woj. pomorskiego, bo kilka lat temu rzeczywiście wystarczyły, żeby bez problemu otrzymać świadczenia medyczne. Jednak książeczki obowiązują tylko w kilku województwach, a zresztą nigdy nie było w nich informacji, czy właściciel pracuje i czy płaci składki zdrowotne.
- Podstawowym dowodem ubezpieczenia jest legitymacja ubezpieczeniowa - mówi Mariusz Szymański, rzecznik pomorskiego NFZ. - Wystarczy tylko co dwa, trzy miesiące uzupełniać pieczątki zakładu pracy i nie będzie problemów.
Takie samo pytanie zadaje sobie wielu zaskoczonych pacjentów, którzy idąc do lekarza, zwykle zabierają ze sobą tylko książeczkę RUM.
Kolejny nasz czytelnik, idąc do pediatry z chorym dzieckiem, oprócz książeczki wziął tzw. druk RMUA, który co miesiąc dostaje od swojego pracodawcy. - Lekarz stwierdził, że druk to za mało, bo nie wynika z niego, że moje dziecko jest ubezpieczone - opowiada pan Tomasz z Gdańska. - Grożono mi nawet, że będę musiał zapłacić za wizytę. W końcu usłyszałem, że najwłaściwszym dokumentem jest legitymacja ubezpieczeniowa. Rzeczywiście dostałem taką legitymację, kiedy kilka lat temu przyjmowano mnie do pracy, ale nikt nigdy ode mnie jej nie żądał i dokument leży zapomniany w szufladzie.
Do książeczek RUM przyzwyczaili się mieszkańcy woj. pomorskiego, bo kilka lat temu rzeczywiście wystarczyły, żeby bez problemu otrzymać świadczenia medyczne. Jednak książeczki obowiązują tylko w kilku województwach, a zresztą nigdy nie było w nich informacji, czy właściciel pracuje i czy płaci składki zdrowotne.
- Podstawowym dowodem ubezpieczenia jest legitymacja ubezpieczeniowa - mówi Mariusz Szymański, rzecznik pomorskiego NFZ. - Wystarczy tylko co dwa, trzy miesiące uzupełniać pieczątki zakładu pracy i nie będzie problemów.
- 13 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
-
Do lekarza - tylko z legitymacją ubezpieczeniową
fryska1
23.10.09, 09:10
Ktos musial calkiem ciezko pracowac aby ten nasz system zdrowotny takstrasznie skomplikowac. Nie mozna by kazdemu wydac te sama karte elektronicznapotwierdzajaca ubezpieczenie, bez wzgledu »
Najczęściej czytane24 htydzień




