Szkolenia dla kucharek i "reforma" szkolnych sklepików
26.01.2012
aktualizacja: 2012-01-26 11:39
Mają szansę uniknąć cukrzycy, miażdżycy, chorób serca czy nowotworów. Ta dobra wiadomość dotyczy na razie prawie setki z 2,4 tys. przebadanych w ubiegłym roku młodych gdańszczan. Dzięki nowatorskiemu na skalę kraju programowi profilaktycznemu są już pod opieką specjalistów z Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku
ZOBACZ TAKŻE
- NFZ nie zapłaci za ratowanie życia młodej kobiety (13-03-12, 11:35)
- Jeszcze 50 kilogramów i Anna będzie zdrowa (12-03-12, 21:12)
- Halo, gdzie się mogę leczyć? Całodobowa infolinia (27-02-12, 08:00)
- Nuklearne kamery pomogą znaleźć raka (15-02-12, 12:32)
Program "6-10-14 dla Zdrowia" (od wieku badanych dzieci) to autorski pomysł lekarzy z UCK i Ośrodka Promocji Zdrowia i Sprawności Dziecka w Gdańsku, który wystartował w 2011, a zakończy się w 2013 r. Miasto wykłada na jego realizację co roku ok.1 mln zł. W ciągu trzech lat przebadane zostaną wszystkie mieszkające w Gdańsku dzieci w wybranym wieku - łącznie ok. 26 tys. małych pacjentów. W programie uczestniczą wszystkie gdańskie szkoły podstawowe i gimnazjalne - około stu placówek. Każdy uczeń zostanie zmierzony i zważony (zmierzone zostaną nawet fałdy tłuszczowe), będzie miał pomiar ciśnienia, diagnozę postawy ciała, każdy przejdzie też testy wydolnościowe.
Po co? - Wychwycimy w tej grupie między 6. a 14. rokiem życia dzieci, które już mają jakieś nieprawidłowości, zanim zaczną poważnie chorować - tłumaczy Michał Brzeziński, koordynator programu z Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego. - Trafią na rok pod opiekę czterech specjalistów: pediatry, dietetyka, psychologa i specjalisty aktywności ruchowej, np. nauczyciela wychowania fizycznego. Oni postawią diagnozę i opracują program powrotu do zdrowia.
- W ciągu ostatnich sześciu lat dramatycznie wzrosły w Polsce zachorowania na cukrzycę typu I i II wśród dzieci w wieku rozwojowym - mówi profesor Małgorzata Myśliwiec, ordynator Oddziału Diabetologii Dziecięcej UCK. - Co szósty chłopiec i co siódma dziewczynka mają nadwagę lub otyłość. To aż 20 proc. dzieci w Polsce, a jeszcze kilka lat temu nasz kraj w ogóle nie był wspominany w światowych rankingach chorób cywilizacyjnych wśród dzieci. Dziś nasze dzieci jedzą za dużo, jedzenie to nie zaspokajanie głodu, ale nagroda, zajadanie różnych stresów, np. nieobecności rodziców. A nadwaga to nie tylko zaburzenia hormonalne, układu krążenia, kostno-stawowego, ale często piętno psychiczne na całe życie.
- Od kilku lat, od kiedy medycyna szkolna przestała być usługą medyczną, straciliśmy kontrolę nad tym, co dzieje się z naszymi dziećmi - mówi Ewa Kamińska, wiceprezydent Gdańska. - Wszystkie gdańskie sześciolatki są badane przed pójściem do szkoły w naszym Ośrodku Promocji Zdrowia i Sprawności Dziecka w Gdańsku. I potem stają się niczyje. Dlatego miasto bardzo zaangażowało się w program zainicjowany przez Uniwersyteckie Centrum Kliniczne i nasz ośrodek.
W ciągu pierwszego roku projektu (pełna nazwa "Program zdrowotny w zakresie prewencji i wczesnego wykrywania chorób cywilizacyjnych u dzieci i młodzieży") przebadano w Gdańsku 2,4 tys. dzieci, u 94 wychwycono nieprawidłowości i skierowano pod opiekę specjalistów.
- Najpierw mierzymy wzrost, masę ciała, trzykrotnie ciśnienie tętnicze dziecka - tłumaczy Michał Brzeziński, lekarz UCK, koordynator projektu. - Specjalny test ocenia jego wydolność fizyczną. Dodatkowo lekarze i pielęgniarki sprawdzają postawę oraz zbierają pogłębiony wywiad w kierunku chorób cywilizacyjnych.
Do drugiego etapu programu trafiają dzieci, u których BMI (czyli indeks masy ciała, zależny od wieku) wskazuje nadwagę. Dziecko jest kwalifikowane także wtedy, kiedy lekarze wykryją obciążające czynniki w wywiadzie rodzinnym lub nieprawidłowe wyniki pomiarów w trakcie badania przesiewowego.
- Dietetyk opracowuje dla każdego dziecka odpowiedni model żywienia, wuefista - rodzaj aktywności, psycholog przeprowadza z uczniem wywiad, żeby wychwycić np. przyczyny nadwagi - dodaje Michał Jankowski z OPZiSD w Gdańsku. - Co trzy miesiące wszyscy specjaliści spotykają się z dzieckiem, żeby skorygować błędy i sprawdzić efekty. Jeśli jest potrzeba, uczeń jest konsultowany przez diabetologa, endokrynologa, psychiatrę.
Ale dzieci są tylko częścią programu - lekarze, psycholodzy współpracują też z ich rodzicami, nauczycielami w szkołach, intendentkami i kucharkami ze szkolnych stołówek.
- Dietetycy ułożą też zdrowe menu dla gdańskich stołówek - dodaje Brzeziński. - Nauczą kucharki, co i jak gotować, żeby było smaczne i zdrowe. To będzie przemodelowanie systemu żywienia w gdańskich szkołach. Wydział edukacji UM konsekwentnie wyprowadza automaty z coca-colą ze szkół, walczy o kanapki zamiast czipsów w sklepikach szkolnych. W 2010 r. udało się zlikwidować automaty z napojami gazowanymi w 50 gdańskich szkołach, w 2011 - w 25.
W ub.r. przeszkolono ponad 150 gdańskich nauczycieli w zakresie żywienia i aktywności fizycznej u dzieci.
Po co? - Wychwycimy w tej grupie między 6. a 14. rokiem życia dzieci, które już mają jakieś nieprawidłowości, zanim zaczną poważnie chorować - tłumaczy Michał Brzeziński, koordynator programu z Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego. - Trafią na rok pod opiekę czterech specjalistów: pediatry, dietetyka, psychologa i specjalisty aktywności ruchowej, np. nauczyciela wychowania fizycznego. Oni postawią diagnozę i opracują program powrotu do zdrowia.
- W ciągu ostatnich sześciu lat dramatycznie wzrosły w Polsce zachorowania na cukrzycę typu I i II wśród dzieci w wieku rozwojowym - mówi profesor Małgorzata Myśliwiec, ordynator Oddziału Diabetologii Dziecięcej UCK. - Co szósty chłopiec i co siódma dziewczynka mają nadwagę lub otyłość. To aż 20 proc. dzieci w Polsce, a jeszcze kilka lat temu nasz kraj w ogóle nie był wspominany w światowych rankingach chorób cywilizacyjnych wśród dzieci. Dziś nasze dzieci jedzą za dużo, jedzenie to nie zaspokajanie głodu, ale nagroda, zajadanie różnych stresów, np. nieobecności rodziców. A nadwaga to nie tylko zaburzenia hormonalne, układu krążenia, kostno-stawowego, ale często piętno psychiczne na całe życie.
- Od kilku lat, od kiedy medycyna szkolna przestała być usługą medyczną, straciliśmy kontrolę nad tym, co dzieje się z naszymi dziećmi - mówi Ewa Kamińska, wiceprezydent Gdańska. - Wszystkie gdańskie sześciolatki są badane przed pójściem do szkoły w naszym Ośrodku Promocji Zdrowia i Sprawności Dziecka w Gdańsku. I potem stają się niczyje. Dlatego miasto bardzo zaangażowało się w program zainicjowany przez Uniwersyteckie Centrum Kliniczne i nasz ośrodek.
W ciągu pierwszego roku projektu (pełna nazwa "Program zdrowotny w zakresie prewencji i wczesnego wykrywania chorób cywilizacyjnych u dzieci i młodzieży") przebadano w Gdańsku 2,4 tys. dzieci, u 94 wychwycono nieprawidłowości i skierowano pod opiekę specjalistów.
- Najpierw mierzymy wzrost, masę ciała, trzykrotnie ciśnienie tętnicze dziecka - tłumaczy Michał Brzeziński, lekarz UCK, koordynator projektu. - Specjalny test ocenia jego wydolność fizyczną. Dodatkowo lekarze i pielęgniarki sprawdzają postawę oraz zbierają pogłębiony wywiad w kierunku chorób cywilizacyjnych.
Do drugiego etapu programu trafiają dzieci, u których BMI (czyli indeks masy ciała, zależny od wieku) wskazuje nadwagę. Dziecko jest kwalifikowane także wtedy, kiedy lekarze wykryją obciążające czynniki w wywiadzie rodzinnym lub nieprawidłowe wyniki pomiarów w trakcie badania przesiewowego.
- Dietetyk opracowuje dla każdego dziecka odpowiedni model żywienia, wuefista - rodzaj aktywności, psycholog przeprowadza z uczniem wywiad, żeby wychwycić np. przyczyny nadwagi - dodaje Michał Jankowski z OPZiSD w Gdańsku. - Co trzy miesiące wszyscy specjaliści spotykają się z dzieckiem, żeby skorygować błędy i sprawdzić efekty. Jeśli jest potrzeba, uczeń jest konsultowany przez diabetologa, endokrynologa, psychiatrę.
Ale dzieci są tylko częścią programu - lekarze, psycholodzy współpracują też z ich rodzicami, nauczycielami w szkołach, intendentkami i kucharkami ze szkolnych stołówek.
- Dietetycy ułożą też zdrowe menu dla gdańskich stołówek - dodaje Brzeziński. - Nauczą kucharki, co i jak gotować, żeby było smaczne i zdrowe. To będzie przemodelowanie systemu żywienia w gdańskich szkołach. Wydział edukacji UM konsekwentnie wyprowadza automaty z coca-colą ze szkół, walczy o kanapki zamiast czipsów w sklepikach szkolnych. W 2010 r. udało się zlikwidować automaty z napojami gazowanymi w 50 gdańskich szkołach, w 2011 - w 25.
W ub.r. przeszkolono ponad 150 gdańskich nauczycieli w zakresie żywienia i aktywności fizycznej u dzieci.
- 5 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
-
Dzieci jedzą za dużo! Czy ten program je uzdrowi?
slawnw
26.01.12, 11:08
Nie problem w jedzeniu ale w braku ruchu!!!Co ja jadłem "za komuny". Same "zdrowe" produkty i jakoś problemu nie było. gdywstecz.blox.pl/2009/11/Przy-zlomie-o-zywieniu.html»
Najczęściej czytane24 htydzień




