Lekarka ma oddać 234 tys. zł. Wypisywała leki zdrowym
30.11.2011
aktualizacja: 2011-11-30 14:58
Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta
Sprawę wykrył pomorski NFZ i złożył zawiadomienie w prokuraturze. Już teraz żąda zwrotu pieniędzy z odsetkami za nieprawnie wypisane refundowane leki. Według NFZ lekarka działa w porozumieniu z aptekarzem i dzielili się zyskiem.
ZOBACZ TAKŻE
- Halo, gdzie się mogę leczyć? Całodobowa infolinia (27-02-12, 08:00)
- Nuklearne kamery pomogą znaleźć raka (15-02-12, 12:32)
- Protest farmaceutów - realizowano tylko pilne recepty (16-01-12, 13:23)
- Pogotowie protestacyjne w pomorskich aptekach (12-01-12, 15:41)
- Komisja jak sąd: przyzna pieniądze za błąd lekarski (01-01-12, 18:03)
- Przyjedź na Euro, kibicuj i... wróć do domu bez HIV (29-11-11, 19:37)
- Nowy szpital w nowym roku. Opóźnienie w CMI (28-11-11, 21:48)
- Szanowni rodzice, wasze dziecko popala (24-11-11, 11:14)
Wszystko zaczęło od rutynowej kontroli w jednej z tzw. indywidualnych praktyk specjalistycznych w Gdańsku - pisze "Polska The Times Dziennik Bałtycki".
- Kontrolerzy ustalili, że od 1 stycznia 2009 do 15 czerwca 2011 lekarka wystawiła ponad 200 recept oznaczonych literką P, czyli przysługujących pacjentom z chorobą przewlekłą - mówi "Dziennikowi" Mariusz Szymański, rzecznik prasowy pomorskiego NFZ.
Lek na taką receptę jest bezpłatny lub znacznie tańszy niż wynosi cena rynkowa. Resztę aptekarzowi dopłaca NFZ. W przypadku niektórych leków "reszta" to nawet kilka tysięcy złotych.
- Ta lekarka wystawiała recepty pacjentom, którzy nigdy na takie schorzenia nie chorowali - tłumaczy Szymański. Według rzecznika w ich medycznej dokumentacji choroby nie były nigdy zdiagnozowane. Co więcej, część recept była wystwaiona w dni, gdy pacjenci w ogóle nie przychodzili do poradni.
Wszystkie recepty były wykupywane w tej samej gdańskiej aptece. Pacjenci, na których wypisano leki zostaną prawdopodobnie przesłuchani przez prokuraturę.
- Kontrolerzy ustalili, że od 1 stycznia 2009 do 15 czerwca 2011 lekarka wystawiła ponad 200 recept oznaczonych literką P, czyli przysługujących pacjentom z chorobą przewlekłą - mówi "Dziennikowi" Mariusz Szymański, rzecznik prasowy pomorskiego NFZ.
Lek na taką receptę jest bezpłatny lub znacznie tańszy niż wynosi cena rynkowa. Resztę aptekarzowi dopłaca NFZ. W przypadku niektórych leków "reszta" to nawet kilka tysięcy złotych.
- Ta lekarka wystawiała recepty pacjentom, którzy nigdy na takie schorzenia nie chorowali - tłumaczy Szymański. Według rzecznika w ich medycznej dokumentacji choroby nie były nigdy zdiagnozowane. Co więcej, część recept była wystwaiona w dni, gdy pacjenci w ogóle nie przychodzili do poradni.
Wszystkie recepty były wykupywane w tej samej gdańskiej aptece. Pacjenci, na których wypisano leki zostaną prawdopodobnie przesłuchani przez prokuraturę.
Polecamy - Wilki na Kaszubach. Przepłoszyły muflony
- 16 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
6 głosów
-
moze wiecej regulacji rozwiaze problem?
adampalmer
30.11.11, 10:53
problem tanich i dostepnych lekow juz udalo sie przeciez w ten sposob rozwiazac»
-
To przez brak systemu informatycznego
totutotu
30.11.11, 10:56
Gdyby w odpowiednim czasie wdrożono system informatyczny rejestracji usług medycznych to takie przekręty byłyby wyłapywane dużo wcześniej albo byłyby niemożliwe. A swoją drogą czy nie jest »
Najczęściej czytane24 htydzień




