CMI: lekarze z tabletami, próbki krwi w rurach...
01.08.2011
aktualizacja: 2011-07-31 23:16
W październiku w Gdańsku będzie gotowe Centrum Medycyny Inwazyjnej - najnowocześniejszy szpital w Polsce
ZOBACZ TAKŻE
- CMI: mogą leczyć więcej pacjentów, ale nie mają za co (27-03-12, 12:01)
- Komisja jak sąd: przyzna pieniądze za błąd lekarski (01-01-12, 18:03)
- Areopag etyczny. Żeby pomóc, a nie szkodzić (22-08-11, 07:00)
- Lekarz odmówił wypisania leku. Miał prawo? (18-08-11, 07:00)
- Lądowisko nad "sercem" Centrum Medycyny Inwazyjnej (18-04-11, 14:44)
- 200 mln zł dla Centrum Medycyny Inwazyjnej w Gdańsku (05-01-11, 07:00)
- Centrum Medycyny Inwazyjnej będzie gotowe za rok (04-10-10, 13:10)
- Gdańskie Centrum Medycyny Inwazyjnej wciąż w budowie (16-06-10, 06:00)
- Będzie 10 mln więcej na Centrum Medycyny Inwazyjnej (20-12-09, 16:52)
- W Centrum Medycyny Inwazyjnej jak u "Doktora House'a" (05-01-11, 13:00)
SERWISY
Dziś na budowie Centrum Medycyny Inwazyjnej przy ul. Smoluchowskiego pracuje codziennie siedmiuset robotników, żeby zdążyć do 17 października. Na ten dzień zaplanowano odbiór budowlany kompleksu przez inwestora - Gdański Uniwersytet Medyczny. Potem zacznie się przeprowadzka kilkunastu klinik ze starych budynków szpitala. To ogromna logistyczna operacja, do której już dziś przygotowuje się personel szpitala, m.in. wykonując szybciej planowe zabiegi.
- To akcja na skalę, jakiej w Polsce nie było - mówi profesor Janusz Moryś, rektor GUM. - To nie tylko przeprowadzka do nowoczesnych wnętrz, to też "przeprowadzka" mentalna do zupełnie nowego sposobu funkcjonowania, bo szpital jest naszpikowany informatyką. Weźmy choćby obchód, który w innych szpitalach wygląda tak, że ordynator z lekarzami obchodzi sale chorych, wydaje zlecenia, zapisując wszystko w karcie. W CMI każdy ordynator będzie wyposażony w tablet elektroniczny, na który będzie nanosił zlecone badania czy leki. Zapis natychmiast wyświetli się lekarzom i pielęgniarkom, ale też np. w pracowni RTG, jeśli to będzie zlecenie np. prześwietlenia płuc. Koniec ze stosami karteczek, cały system prowadzenia chorego będzie odbywał się w programie informatycznym. Jest czego się uczyć, prawda?
Personel centrum będzie musiał nauczyć się też prostszych rzeczy: choćby poruszania po sześciokondygnacyjnym budynku o kubaturze ponad 63 tys. m kw. albo obsługiwać "pneumatyczną pocztę", czyli system rur ze sprężonym powietrzem, którymi przesyłane będą np. próbki krwi do laboratorium. Zupełną nowością w polskich warunkach będą sale operacyjne oddzielone ścianami ze szkła. Jak mówi Marek Langowski, kanclerz GUM, ściany w takiej technologii znacznie łatwiej dezynfekować, bo są idealnie gładkie. Dzięki temu w centrum będzie mniej zakażeń wewnątrzszpitalnych.
- Każdy operator będzie mógł zaprogramować warunki, w których mu się najlepiej operuje - dodaje profesor Moryś. - Ustawić odpowiednią temperaturę, wilgotność powietrza, nawiew. Wpisze tylko swoje dane. Jedna z 15 sal zarezerwowana jest dla robota Da Vinci, który częściowo wyręcza chirurga. Wszystkie są wyposażone w zestawy do transmisji obrazu i dźwięku do sal dydaktycznych, czyli audytorium z miejscami dla słuchaczy. Wszystkie operacje na tych salach mogą być nagrywane.
Nawet łóżka dla chorych to szczyt technicznych możliwości - wszystkie elektrycznie sterowane przez chorego. Te przeznaczone dla pacjentów intensywnej terapii potrafią go unieruchomić, masować, nawet zważyć, żeby łatwiej dobrać odpowiednią dawkę leku.
Prawie wszystkie budynki dzisiejszego Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego powstały blisko sto lat temu. - Zbudowano je dla 600 pacjentów, dziś leczy się tu dwa razy tyle chorych - mówi profesor Piotr Czauderna pełnomocnik ds. budowy CMI. - Nie odpowiadają nowoczesnym standardom, dlatego pierwszym etapem była budowa CMI przy ul. Smoluchowskiego, kolejnym będzie modernizacja "starego" szpitala. Starą i nową część połączymy łącznikami, dzięki którym pacjenci unikną uciążliwego transportu między oddalonymi budynkami.
Koszt inwestycji - 350 mln zł CMI, przystosowanie starej części szpitala kolejne 150 mln zł. Pieniądze zapewnia budżet państwa. Kamień węgielny pod budowę CMI wmurowano w czerwcu 2008 r.
- To akcja na skalę, jakiej w Polsce nie było - mówi profesor Janusz Moryś, rektor GUM. - To nie tylko przeprowadzka do nowoczesnych wnętrz, to też "przeprowadzka" mentalna do zupełnie nowego sposobu funkcjonowania, bo szpital jest naszpikowany informatyką. Weźmy choćby obchód, który w innych szpitalach wygląda tak, że ordynator z lekarzami obchodzi sale chorych, wydaje zlecenia, zapisując wszystko w karcie. W CMI każdy ordynator będzie wyposażony w tablet elektroniczny, na który będzie nanosił zlecone badania czy leki. Zapis natychmiast wyświetli się lekarzom i pielęgniarkom, ale też np. w pracowni RTG, jeśli to będzie zlecenie np. prześwietlenia płuc. Koniec ze stosami karteczek, cały system prowadzenia chorego będzie odbywał się w programie informatycznym. Jest czego się uczyć, prawda?
Personel centrum będzie musiał nauczyć się też prostszych rzeczy: choćby poruszania po sześciokondygnacyjnym budynku o kubaturze ponad 63 tys. m kw. albo obsługiwać "pneumatyczną pocztę", czyli system rur ze sprężonym powietrzem, którymi przesyłane będą np. próbki krwi do laboratorium. Zupełną nowością w polskich warunkach będą sale operacyjne oddzielone ścianami ze szkła. Jak mówi Marek Langowski, kanclerz GUM, ściany w takiej technologii znacznie łatwiej dezynfekować, bo są idealnie gładkie. Dzięki temu w centrum będzie mniej zakażeń wewnątrzszpitalnych.
- Każdy operator będzie mógł zaprogramować warunki, w których mu się najlepiej operuje - dodaje profesor Moryś. - Ustawić odpowiednią temperaturę, wilgotność powietrza, nawiew. Wpisze tylko swoje dane. Jedna z 15 sal zarezerwowana jest dla robota Da Vinci, który częściowo wyręcza chirurga. Wszystkie są wyposażone w zestawy do transmisji obrazu i dźwięku do sal dydaktycznych, czyli audytorium z miejscami dla słuchaczy. Wszystkie operacje na tych salach mogą być nagrywane.
Nawet łóżka dla chorych to szczyt technicznych możliwości - wszystkie elektrycznie sterowane przez chorego. Te przeznaczone dla pacjentów intensywnej terapii potrafią go unieruchomić, masować, nawet zważyć, żeby łatwiej dobrać odpowiednią dawkę leku.
Prawie wszystkie budynki dzisiejszego Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego powstały blisko sto lat temu. - Zbudowano je dla 600 pacjentów, dziś leczy się tu dwa razy tyle chorych - mówi profesor Piotr Czauderna pełnomocnik ds. budowy CMI. - Nie odpowiadają nowoczesnym standardom, dlatego pierwszym etapem była budowa CMI przy ul. Smoluchowskiego, kolejnym będzie modernizacja "starego" szpitala. Starą i nową część połączymy łącznikami, dzięki którym pacjenci unikną uciążliwego transportu między oddalonymi budynkami.
Koszt inwestycji - 350 mln zł CMI, przystosowanie starej części szpitala kolejne 150 mln zł. Pieniądze zapewnia budżet państwa. Kamień węgielny pod budowę CMI wmurowano w czerwcu 2008 r.
Polecamy - Obejrzyj zdjęcia i film z sobotniego przejazdu parowozu Piękna Helena przez Trójmiasto
- 12 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
9 głosów
-
CMI: lekarze z tabletami, próbki krwi w rurach...
theambassadorofgod
01.08.11, 10:33
:D nie mogę się doczekać klinik :D:D»
-
A czy dostane taki tablet,zeby mozna mi koperte
gulaga7
01.08.11, 16:09
przeslac rura pneumatyczna prosto do kieszeni ?Prosze tylko powazne odpowiedzi,bo slaby jestem w tych technicznych duperelkach...»
-
CMI: lekarze z tabletkami, próbki krwi w murach...
gtw100
01.08.11, 17:22
Sęk w tym, że brak kasy na zwykłe leczenie. Nareszcie LWprezydęt znajdzie godziwą opiekę. »
Najczęściej czytane24 htydzień




