CMI: lekarze z tabletami, próbki krwi w rurach...

Alicja Katarzyńska
01.08.2011 aktualizacja: 2011-07-31 23:16
A A A Drukuj
Tak nowy gdański szpital ma wyglądać z lotu ptaka (na dachu przewidziano lądowisko dla helikoptera)
W październiku w Gdańsku będzie gotowe Centrum Medycyny Inwazyjnej - najnowocześniejszy szpital w Polsce
SERWISY
Dziś na budowie Centrum Medycyny Inwazyjnej przy ul. Smoluchowskiego pracuje codziennie siedmiuset robotników, żeby zdążyć do 17 października. Na ten dzień zaplanowano odbiór budowlany kompleksu przez inwestora - Gdański Uniwersytet Medyczny. Potem zacznie się przeprowadzka kilkunastu klinik ze starych budynków szpitala. To ogromna logistyczna operacja, do której już dziś przygotowuje się personel szpitala, m.in. wykonując szybciej planowe zabiegi.

- To akcja na skalę, jakiej w Polsce nie było - mówi profesor Janusz Moryś, rektor GUM. - To nie tylko przeprowadzka do nowoczesnych wnętrz, to też "przeprowadzka" mentalna do zupełnie nowego sposobu funkcjonowania, bo szpital jest naszpikowany informatyką. Weźmy choćby obchód, który w innych szpitalach wygląda tak, że ordynator z lekarzami obchodzi sale chorych, wydaje zlecenia, zapisując wszystko w karcie. W CMI każdy ordynator będzie wyposażony w tablet elektroniczny, na który będzie nanosił zlecone badania czy leki. Zapis natychmiast wyświetli się lekarzom i pielęgniarkom, ale też np. w pracowni RTG, jeśli to będzie zlecenie np. prześwietlenia płuc. Koniec ze stosami karteczek, cały system prowadzenia chorego będzie odbywał się w programie informatycznym. Jest czego się uczyć, prawda?

Personel centrum będzie musiał nauczyć się też prostszych rzeczy: choćby poruszania po sześciokondygnacyjnym budynku o kubaturze ponad 63 tys. m kw. albo obsługiwać "pneumatyczną pocztę", czyli system rur ze sprężonym powietrzem, którymi przesyłane będą np. próbki krwi do laboratorium. Zupełną nowością w polskich warunkach będą sale operacyjne oddzielone ścianami ze szkła. Jak mówi Marek Langowski, kanclerz GUM, ściany w takiej technologii znacznie łatwiej dezynfekować, bo są idealnie gładkie. Dzięki temu w centrum będzie mniej zakażeń wewnątrzszpitalnych.

- Każdy operator będzie mógł zaprogramować warunki, w których mu się najlepiej operuje - dodaje profesor Moryś. - Ustawić odpowiednią temperaturę, wilgotność powietrza, nawiew. Wpisze tylko swoje dane. Jedna z 15 sal zarezerwowana jest dla robota Da Vinci, który częściowo wyręcza chirurga. Wszystkie są wyposażone w zestawy do transmisji obrazu i dźwięku do sal dydaktycznych, czyli audytorium z miejscami dla słuchaczy. Wszystkie operacje na tych salach mogą być nagrywane.

Nawet łóżka dla chorych to szczyt technicznych możliwości - wszystkie elektrycznie sterowane przez chorego. Te przeznaczone dla pacjentów intensywnej terapii potrafią go unieruchomić, masować, nawet zważyć, żeby łatwiej dobrać odpowiednią dawkę leku.

Prawie wszystkie budynki dzisiejszego Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego powstały blisko sto lat temu. - Zbudowano je dla 600 pacjentów, dziś leczy się tu dwa razy tyle chorych - mówi profesor Piotr Czauderna pełnomocnik ds. budowy CMI. - Nie odpowiadają nowoczesnym standardom, dlatego pierwszym etapem była budowa CMI przy ul. Smoluchowskiego, kolejnym będzie modernizacja "starego" szpitala. Starą i nową część połączymy łącznikami, dzięki którym pacjenci unikną uciążliwego transportu między oddalonymi budynkami.

Koszt inwestycji - 350 mln zł CMI, przystosowanie starej części szpitala kolejne 150 mln zł. Pieniądze zapewnia budżet państwa. Kamień węgielny pod budowę CMI wmurowano w czerwcu 2008 r.

Polecamy - Obejrzyj zdjęcia i film z sobotniego przejazdu parowozu Piękna Helena przez Trójmiasto



Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 12 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów