Powrót mistrza
17.01.2010
aktualizacja: 2010-01-17 22:02
Mistrz Polski Asseco Prokom Gdynia wrócił do swojej starej hali 100-lecia w Sopocie i pokonał Trefla w derbach Trójmiasta
ZOBACZ TAKŻE
- Emocje w Starogardzie. Pewne wygrane Prokomu i Trefla (07-02-10, 20:04)
- Bohater nikt, czyli wszyscy (04-02-10, 15:46)
- Słodki smak Malagi (03-02-10, 23:02)
- Jak smakuje Malaga (02-02-10, 19:20)
- Profesorski mecz Prokomu (28-01-10, 22:38)
- Czas pójść krok dalej (27-01-10, 21:13)
- Prokom bez zmian na Top 16 Euroligi (24-01-10, 20:23)
- Łatwo, czyli i tak trudno (18-01-10, 17:19)
- Losowanie Top16, czyli będzie ciężko (17-01-10, 17:32)
- Hlebowickim w Prokom (15-01-10, 18:29)
- Jeśli Gdynia, to tylko Arka (15-01-10, 00:00)
- Grzegorz Kubicki: Prokom - gwiazda na ciemnym niebie (14-01-10, 18:49)
Dla takich meczów warto mieć dwa zespoły koszykarskie w Trójmieście. Derby od początku stały pod znakiem szybkiego tempa gry oraz bardzo silnej obrony. Trefl przez 35 min godnie walczył z niepokonaną w tym sezonie drużyną mistrza Polski. Świetnie spisywał się zwłaszcza Marcin Stefański. Zupełnie wyłączył z gry Qyntela Woodsa, a taka sztuka rzadko udaje się obrońcom nawet w Eurolidze. Woods wielokrotnie pokazywał swoje sfrustrowanie. Kiedy w trzeciej kwarcie nie potrafił zdobyć punktu, na minutę przed jej końcem trener Tomas Pacesas zdjął go z boiska. Wówczas Amerykanin ze wściekłością rzucił butelką w parkiet, przy okazji wylewając z niej wodę. Stefański był zdecydowanie bohaterem defensywy. W ataku mecz miał dwóch aktorów. Po stronie zwycięzców był nim Ronnie Burrell. Kiedy w 12. min Trefl wyszedł na prowadzenie 33:19, Amerykanin zaczął grać koncertowo. Do końca drugiej kwarty trafił trzy trójki i głównie za jego sprawą gdynianie wyszli na prowadzenie 40:39. Kiedy Prokom przez 6 min trzeciej kwarty miał problemy w ofensywie, w grze trzymały go punkty tylko Burrella. - Mieliśmy nieco problemów z grą w pierwszej połowie. W przerwie trener powiedział nam parę ostrych słów. Poskutkowało to po przerwie - stwierdził Adam Hrycaniuk.
Trefla do zwycięstwa próbował poprowadzić Saulius Kuzminskas. Litwin zagrał swój pierwszy mecz po kontuzji, ale w manewrach podkoszowych w ogóle nie było po nim widać przerwy w grze (pauzował w dwóch poprzednich meczach). Bez problemów radził sobie z Hrycaniukiem czy Ratko Vardą. Na nieszczęście dla Trefla w 23. min złapał czwarty faul. Trener Karlis Muiznieks, aby móc liczyć na Kuzminskasa w czwartej kwarcie, musiał posadzić go wtedy na ławkę. Litwin wypadł wówczas nieco z rytmu (wcześniej rzucił 15 pkt). - Walczyliśmy do 35. min. Wtedy popełniliśmy parę głupich strat, a rywale nam odskoczyli - podsumował litewski środkowy.
Rozgoryczenie Kuzminskasa jest zrozumiałe, ponieważ jego drużyna ostatnie 5 min przegrała 3:13. W Treflu udanego debiutu nie zaliczył Michał Hlebowicki. Polski podkoszowy po raz pierwszy na boisku pojawił się w drugiej kwarcie. Jego poczynania były jednak bardzo nieporadne. Dlatego tym większe zdziwienie było wtedy, gdy Muiznieks wprowadził go na ostatnią minutę gry, kiedy Trefl mógł jeszcze gonić Prokom. Hlebowicki dostał nawet szansę, aby trafić za trzy, jednak zdecydowanie chybił. Prokom wygrał, pomimo iż poza składem był podstawowy rozgrywający Daniel Ewing, któremu Pacesas dał odpocząć po meczu Euroligi. Brak Amerykanina był bardzo widoczny.
Trefl Sopot - Asseco Prokom Gdynia 62:72. Kwarty: 23:17, 16:23, 13:14, 10:18. Trefl: Kuzminskas 18, Kitzinger 11 (1), Kinnard 9 (2), Stefański 5, Hawkins 3 (1) oraz Kadziulis 8 (2), Ratajczak 8, Hlebowicki 0, Malesa 0. Asseco Prokom: Burrell 20 (4), Logan 14 (2), Woods 11 (1), Harrington 7 (1), Hrycaniuk 6 oraz Varda 9, Kostrzewski 5 (1), Seweryn 0, Zamojski 0, Łapeta 0, Jagla 0.
Dla Gazety
Karlis Muiznieks
trener Trefla
Dziękuje koszykarzom, że tak ciężko pracowali przez 40 min. Defensywa w naszym wykonaniu stała dziś na dobrym poziomie. Nieco gorzej było z atakiem, zwłaszcza w ostatnich pięciu minutach. Nie mogliśmy zagrać tak, jak sobie to planowaliśmy. W końcówce meczu wpuściłem na boisko Michała Hlebowickiego, ponieważ ma on podpisany kontrakt na trzy tygodnie i chciałem sprawdzić, czy będzie dla nas przydatny w przyszłości. Mam nadzieję, że fani nie będą zawiedzeni naszą postawą. Dziękuje im za to, że tak nas wspierali przez cały mecz.
Tomas Pacesas
trener Asseco Prokom
Gratuluję Treflowi tego, że potrafił walczyć z nami przez cały mecz. W końcówce widać było, że brakuje im nieco sił. W czwartej kwarcie zagraliśmy intensywnie w obronie i to przyniosło efekt w postaci zwycięstwa. Nie pozwoliliśmy oddać Treflowi rzutu z dogodnej pozycji przez ostatnie 5 min i to mnie bardzo cieszy. Dużo energii kosztował nas powrót do gry w momencie, kiedy przegrywaliśmy różnicą 14 pkt. W naszych poczynaniach widać było rozluźnienie po zwycięstwie w Eurolidze nad Chimkami Moskwa. Na szczęście w odpowiednim momencie na wyżyny umiejętności wspięli się m.in. Adam Hrycaniuk, Mateusz Kostrzewski i Ronnie Burrell. Przed meczem na lekki uraz narzekał Ewing, dlatego stwierdziłem, że nie ma sensu go nadwyrężać. Zwłaszcza, że przed nami gra w Top16, a tam będzie bardzo potrzebny.
not. md
Trefla do zwycięstwa próbował poprowadzić Saulius Kuzminskas. Litwin zagrał swój pierwszy mecz po kontuzji, ale w manewrach podkoszowych w ogóle nie było po nim widać przerwy w grze (pauzował w dwóch poprzednich meczach). Bez problemów radził sobie z Hrycaniukiem czy Ratko Vardą. Na nieszczęście dla Trefla w 23. min złapał czwarty faul. Trener Karlis Muiznieks, aby móc liczyć na Kuzminskasa w czwartej kwarcie, musiał posadzić go wtedy na ławkę. Litwin wypadł wówczas nieco z rytmu (wcześniej rzucił 15 pkt). - Walczyliśmy do 35. min. Wtedy popełniliśmy parę głupich strat, a rywale nam odskoczyli - podsumował litewski środkowy.
Rozgoryczenie Kuzminskasa jest zrozumiałe, ponieważ jego drużyna ostatnie 5 min przegrała 3:13. W Treflu udanego debiutu nie zaliczył Michał Hlebowicki. Polski podkoszowy po raz pierwszy na boisku pojawił się w drugiej kwarcie. Jego poczynania były jednak bardzo nieporadne. Dlatego tym większe zdziwienie było wtedy, gdy Muiznieks wprowadził go na ostatnią minutę gry, kiedy Trefl mógł jeszcze gonić Prokom. Hlebowicki dostał nawet szansę, aby trafić za trzy, jednak zdecydowanie chybił. Prokom wygrał, pomimo iż poza składem był podstawowy rozgrywający Daniel Ewing, któremu Pacesas dał odpocząć po meczu Euroligi. Brak Amerykanina był bardzo widoczny.
Trefl Sopot - Asseco Prokom Gdynia 62:72. Kwarty: 23:17, 16:23, 13:14, 10:18. Trefl: Kuzminskas 18, Kitzinger 11 (1), Kinnard 9 (2), Stefański 5, Hawkins 3 (1) oraz Kadziulis 8 (2), Ratajczak 8, Hlebowicki 0, Malesa 0. Asseco Prokom: Burrell 20 (4), Logan 14 (2), Woods 11 (1), Harrington 7 (1), Hrycaniuk 6 oraz Varda 9, Kostrzewski 5 (1), Seweryn 0, Zamojski 0, Łapeta 0, Jagla 0.
Dla Gazety
Karlis Muiznieks
trener Trefla
Dziękuje koszykarzom, że tak ciężko pracowali przez 40 min. Defensywa w naszym wykonaniu stała dziś na dobrym poziomie. Nieco gorzej było z atakiem, zwłaszcza w ostatnich pięciu minutach. Nie mogliśmy zagrać tak, jak sobie to planowaliśmy. W końcówce meczu wpuściłem na boisko Michała Hlebowickiego, ponieważ ma on podpisany kontrakt na trzy tygodnie i chciałem sprawdzić, czy będzie dla nas przydatny w przyszłości. Mam nadzieję, że fani nie będą zawiedzeni naszą postawą. Dziękuje im za to, że tak nas wspierali przez cały mecz.
Tomas Pacesas
trener Asseco Prokom
Gratuluję Treflowi tego, że potrafił walczyć z nami przez cały mecz. W końcówce widać było, że brakuje im nieco sił. W czwartej kwarcie zagraliśmy intensywnie w obronie i to przyniosło efekt w postaci zwycięstwa. Nie pozwoliliśmy oddać Treflowi rzutu z dogodnej pozycji przez ostatnie 5 min i to mnie bardzo cieszy. Dużo energii kosztował nas powrót do gry w momencie, kiedy przegrywaliśmy różnicą 14 pkt. W naszych poczynaniach widać było rozluźnienie po zwycięstwie w Eurolidze nad Chimkami Moskwa. Na szczęście w odpowiednim momencie na wyżyny umiejętności wspięli się m.in. Adam Hrycaniuk, Mateusz Kostrzewski i Ronnie Burrell. Przed meczem na lekki uraz narzekał Ewing, dlatego stwierdziłem, że nie ma sensu go nadwyrężać. Zwłaszcza, że przed nami gra w Top16, a tam będzie bardzo potrzebny.
not. md
- 1 komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień









