Sąd Okręgowy: 5-letni Piotruś ma zostać z ojcem
19.07.2011
aktualizacja: 2011-07-19 17:27
Sąd Okręgowy potwierdził decyzje sędzi - chłopiec, który został odebrany matce ma zostać u ojca aż do momentu zapadnięcia wyroku. Mama od dwóch tygodni nie widziała synka.
ZOBACZ TAKŻE
- Tata Piotrusia czuje się ofiara nagonki medialnej (13-07-11, 07:00)
- Riposta ojca Piotrusia: Jestem ofiarą nagonki, matka na psychoterapię (12-07-11, 13:31)
- Psycholog: Piotrusiowi zawalił się świat (10-07-11, 21:41)
- Wszyscy szukają Piotrusia zabranego przez ojca (08-07-11, 21:57)
- Gdzie jesteś Piotrusiu? Zrozpaczona mama szuka 5-latka (08-07-11, 13:13)
SONDAŻ
We wtorek Sąd Okręgowy w Gdańsku odrzucił skargę mamy Piotrusia Barbary Leszniewskiej na wyrok sędzi Anny Pałkiewicz, która poleciła odebrać dziecko matce i przekazać je ojcu jako roszczenie wobec przyszłego wyroku sądu.
Ojciec neuropsycholog, profesor UG Krzysztof Jodzio wnioskował o skierowanie chłopca do rodziny zastępczej lub odebranie matce praw rodzicielskich. Oskarżał ją o utrudnianie kontaktów z synem.
Chłopiec podczas spotkań reagował na ojca panicznym strachem. Dwa dni po odebraniu chłopca oświadczenie wystosował konsultant wojewódzki ds. psychologii klinicznej Boguslaw Borys, w zeszły piątek psychologowie z UG wysłali list do Ministra Sprawiedliwości z prośbą o interwencję w sprawie chłopca.
- Nie będę opowiadał o uzasadnieniu, porozmawiamy jutro, jak zapoznają się z nim strony - tłumaczy Tomasz Adamski, rzecznik Sądu Okręgowego - Zdecydowaliśmy, że chłopiec pozostanie do zapadnięcia wyroku u ojca.
Na pytanie, dlaczego sąd nie reaguje na uniemożliwianie przez ojca kontaktu matki z synem, rzecznik odpowiedział, że Barbara Leszniewska dopiero wczoraj złożyła wniosek o regulacje kontaktu. Sąd zajmie się rozpatrzeniem jej sprawy zgodnie z harmonogramem.
Według sędziów matka ma ograniczone prawa, bo sąd na wniosek ojca wyznaczył jej kuratora. Innego zdania jest Bogusław Senyszyn, który reprezentuje matkę chłopca: - Są regulacje Sadu Najwyższego, które jasno precyzują takie przypadki. Mogę podać numer strony i akapit, gdzie można to znaleźć. W tym przypadku zgodnie z rozstrzygnięciem wyroku w sprawie rozwodowej pełnie władzy otrzymała matka, ograniczenia na które powołują się sędziowie dotyczą określonych sytuacji.
- Żadnego wniosku nie składałam - tłumaczy Barbara Leszniewska - Wygląda na to, że sąd postanowił bronić siebie sam, kosztem dziecka. Prawda jest taka, że nie widziałam Piotrusia już dwóch tygodni.
- Jutro składamy wniosek o odebranie ojcu władzy rodzicielskiej, do tej pory miał ograniczoną do decydowania o ważnych dla dziecka sprawach - mówi mecenas Senyszyn - Jako roszczenie przyszłego wyroku sądu zawnioskujemy o odebranie chłopca ojcu, który nie pozwala matce na jakikolwiek kontakt.
Przypomnijmy: we wtorek 5 lipca, tuż przed siódmą do mieszkania Barbary Leszniewskiej wpadł ojciec i trzech kuratorów w asyście policjantów. Piotruś został zabrany z prosto z łóżeczka, w piżamie, bez butów, głodny.
- Błagałam: pozwólcie mi go uspokoić, spakować. A oni go zabrali: - To tylko dziecko - mówił kurator. Nas trzymali policjanci. Widziałam tylko jak Piotruś wyciąga rączki i woła: - Mamuniu ratuj, mamuniu nie oddawaj mnie! Ratuj! - do dziś słyszę ten krzyk - mówi Barbara.
Od tej pory nie widziała już dziecka. Ojciec początkowo ukrywał się z chłopcem w mieszkaniu swojej przyjaciółki, gdy zaalarmowany przez matkę sąd wysłał kuratora, przenieśli się z dzieckiem do mieszkania profesora. Według jego relacji chłopiec był pogodny, przytulał się do przyjaciółki ojca i spał z nią w łóżku.
W wywiadzie, który opublikował tygodnik Wprost, Krzysztof Jodzio, na pytanie kiedy pozwoli matce spotkać się z dzieckiem, odpowiada: " Na razie byłaby to decyzja przedwczesna. Po takiej traumie to niewskazane, zwłaszcza kiedy mamy okazję się przekonać o niekontrolowanych zachowaniach mojej byłej żony. Jak przypuszczam, sąd to wszystko szczegółowo ureguluje. Nie wyobrażam sobie teraz spotkania bez kuratora, w moim mieszkaniu. Gdyby matka wykazywała spokój i dobrą wolę, to tak. Ale mam wrażenie, że ona dalej nie rozumie, co się stało, jaką krzywdę wyrządziła".
Ojciec neuropsycholog, profesor UG Krzysztof Jodzio wnioskował o skierowanie chłopca do rodziny zastępczej lub odebranie matce praw rodzicielskich. Oskarżał ją o utrudnianie kontaktów z synem.
Chłopiec podczas spotkań reagował na ojca panicznym strachem. Dwa dni po odebraniu chłopca oświadczenie wystosował konsultant wojewódzki ds. psychologii klinicznej Boguslaw Borys, w zeszły piątek psychologowie z UG wysłali list do Ministra Sprawiedliwości z prośbą o interwencję w sprawie chłopca.
- Nie będę opowiadał o uzasadnieniu, porozmawiamy jutro, jak zapoznają się z nim strony - tłumaczy Tomasz Adamski, rzecznik Sądu Okręgowego - Zdecydowaliśmy, że chłopiec pozostanie do zapadnięcia wyroku u ojca.
Na pytanie, dlaczego sąd nie reaguje na uniemożliwianie przez ojca kontaktu matki z synem, rzecznik odpowiedział, że Barbara Leszniewska dopiero wczoraj złożyła wniosek o regulacje kontaktu. Sąd zajmie się rozpatrzeniem jej sprawy zgodnie z harmonogramem.
Według sędziów matka ma ograniczone prawa, bo sąd na wniosek ojca wyznaczył jej kuratora. Innego zdania jest Bogusław Senyszyn, który reprezentuje matkę chłopca: - Są regulacje Sadu Najwyższego, które jasno precyzują takie przypadki. Mogę podać numer strony i akapit, gdzie można to znaleźć. W tym przypadku zgodnie z rozstrzygnięciem wyroku w sprawie rozwodowej pełnie władzy otrzymała matka, ograniczenia na które powołują się sędziowie dotyczą określonych sytuacji.
- Żadnego wniosku nie składałam - tłumaczy Barbara Leszniewska - Wygląda na to, że sąd postanowił bronić siebie sam, kosztem dziecka. Prawda jest taka, że nie widziałam Piotrusia już dwóch tygodni.
- Jutro składamy wniosek o odebranie ojcu władzy rodzicielskiej, do tej pory miał ograniczoną do decydowania o ważnych dla dziecka sprawach - mówi mecenas Senyszyn - Jako roszczenie przyszłego wyroku sądu zawnioskujemy o odebranie chłopca ojcu, który nie pozwala matce na jakikolwiek kontakt.
Przypomnijmy: we wtorek 5 lipca, tuż przed siódmą do mieszkania Barbary Leszniewskiej wpadł ojciec i trzech kuratorów w asyście policjantów. Piotruś został zabrany z prosto z łóżeczka, w piżamie, bez butów, głodny.
- Błagałam: pozwólcie mi go uspokoić, spakować. A oni go zabrali: - To tylko dziecko - mówił kurator. Nas trzymali policjanci. Widziałam tylko jak Piotruś wyciąga rączki i woła: - Mamuniu ratuj, mamuniu nie oddawaj mnie! Ratuj! - do dziś słyszę ten krzyk - mówi Barbara.
Od tej pory nie widziała już dziecka. Ojciec początkowo ukrywał się z chłopcem w mieszkaniu swojej przyjaciółki, gdy zaalarmowany przez matkę sąd wysłał kuratora, przenieśli się z dzieckiem do mieszkania profesora. Według jego relacji chłopiec był pogodny, przytulał się do przyjaciółki ojca i spał z nią w łóżku.
W wywiadzie, który opublikował tygodnik Wprost, Krzysztof Jodzio, na pytanie kiedy pozwoli matce spotkać się z dzieckiem, odpowiada: " Na razie byłaby to decyzja przedwczesna. Po takiej traumie to niewskazane, zwłaszcza kiedy mamy okazję się przekonać o niekontrolowanych zachowaniach mojej byłej żony. Jak przypuszczam, sąd to wszystko szczegółowo ureguluje. Nie wyobrażam sobie teraz spotkania bez kuratora, w moim mieszkaniu. Gdyby matka wykazywała spokój i dobrą wolę, to tak. Ale mam wrażenie, że ona dalej nie rozumie, co się stało, jaką krzywdę wyrządziła".
- 23 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
9 głosów
-
Sąd Okręgowy: 5-letni Piotruś ma zostać z ojcem
joseph.007
19.07.11, 19:16
pl.wikipedia.org/wiki/Hiena_RokuSkądinąd pocieszające, że to wcale niezłe towarzystwo.»
-
Sąd Okręgowy: 5-letni Piotruś ma zostać z ojcem
hera9
20.07.11, 02:13
kasa,kasa,kasa i układy»
Najczęściej czytane24 htydzień









