Gdańsk "ożywia" drogi wodne: kajakarze bez nabrzeża
04.07.2011
aktualizacja: 2011-07-03 21:01
Gdańsk realizuje za 30 mln zł program, który ożywić ma rzeki i kanały. Zamiast jednak ożywiać, może doprowadzić do ich zamierania: wodniacy z Żabiego Kruka nie będą mieli jak wodować kajaków
ZOBACZ TAKŻE
- Kajakarze z Trójmiasta zaginęli w Peru (22-06-11, 17:11)
- Kamiński przepłynął kajakiem Wisłę. Meta w Gdańsku (20-03-10, 14:40)
- Kajakami z Baraniej Góry do Gdańska (26-08-09, 20:12)
- Kajakiem przez Gdańsk (30-06-09, 20:02)
SONDAŻ
Jedną z najbardziej popularnych w Gdańsku form korzystania z rzek i kanałów jest kajakarstwo. Przy ul. Żabi Kruk od kilkunastu lat działa pierwsza i najstarsza w mieście wypożyczalnia kajaków turystycznych. Znajduje się ona na końcu kanału Starej Motławy, które to miejsce wykorzystywane jest też przez kajakarzy z całej Polski do wodowania sprzętu.
- Mieliśmy tutaj idealne warunki, gdyż nabrzeże było w formie stopni prowadzących aż do lustra wody, dzięki czemu wodowanie kajaków, jak i innych małych jednostek, było bardzo wygodne. Lepszego w Gdańsku nie ma - mówi Przemysław Siudem, prezes Klubu Kajakowego "Żabi Kruk".
Klub organizuje m.in. wycieczki historyczno-krajoznawcze po wodach Gdańska i okolic. Niedawno niemal całe nabrzeże w okolicy klubu zostało rozkopane, gdyż rozpoczął się w tym miejscu kolejny etap Programu Ożywiania Dróg Wodnych. Jak można przeczytać na miejskich stronach internetowych, "zakłada on aktywizację dróg wodnych na terenie miasta Gdańska poprzez stworzenie infrastruktury w postaci pomostów cumowniczych tramwaju wodnego i trzech przystani, które mają przyczyniać się do rozwoju i aktywizacji gospodarczej w obszarze miasta Gdańska i regionu pomorskiego". Przy ul. Żabi Kruk powstanie przystanek tramwaju wodnego, budynek bosmanatu oraz przystań żeglarska. Wyremontowane zostanie też całe nabrzeże.
- I tutaj pojawia się problem. Bo jak się okazało, ktoś tak to wymyślił, że zamiast stopni prowadzących do wody, nabrzeże powstanie w formie ściany o wysokości około metra - opowiada Siudem. - Dla nas oznacza to brak możliwości wodowania kajaków. Dlaczego w ramach wartego ponad 30 mln zł projektu zamiast pomagać wodniakom, utrudnia się im życie?
Za realizację tego projektu odpowiada Dyrekcja Rozbudowy Miasta Gdańska. Zapytaliśmy, dlaczego w projekcie nie przewidziano nabrzeża schodkowego do samego lustra wody.
- Budowa nabrzeża dla przedmiotowego zadania jest realizowana zgodnie z otrzymaną dokumentacją projektową, dla której uzyskano niezbędne uzgodnienia - odpowiedział nam Włodzimierz Bartosiewicz, dyrektor DRMG.
To samo pytanie zadaliśmy wydziałowi programów rozwojowych Urzędu Miejskiego w Gdańsku, któremu podlega DRMG.
- Budowa przystani jest zgodna z opracowaną dokumentacją budowlaną i wykonawczą na podstawie uzyskanej decyzji o pozwoleniu na budowę oraz po uzyskaniu między innymi: decyzji Pomorskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków - napisała nam Dagna Czarnecka, główny specjalista w wydziale programów rozwojowych. - Ze względu na mające przybijać tam małe jednostki (kajaki, łódki, motorówki, inne), uwzględniono schodkowe zejście nabrzeża do wody.
- Owszem jest tutaj nabrzeże schodkowe, ale co z tego, skoro ostatni stopień jest 70 cm nad lustrem wody - denerwuje się Siudem.
Zarówno DRMG, jak i WPR mówią też, że w kwietniu projekt był konsultowany z przedstawicielami klubu kajakowego.
- Tak, był. Powiedziano nam, że będzie nabrzeże schodkowe i pokazano rysunki. Ale my nie jesteśmy specjalistami i nie zauważyliśmy, że ostatni stopień jest tak wysoko - wyjaśnia Siudem. - Zorientowaliśmy się, gdy robotnicy zaczęli wbijać ścianki Larsena. Wtedy zapytaliśmy się ich, jak ma wyglądać nowe nabrzeże. I to oni nam powiedzieli, że będzie się kończyć 70 cm nad lustrem wody i sami dodali, że nie widzą w tym sensu.
Obecnie trwają prace przy budowie bosmanatu i przystanku tramwaju wodnego, dlatego przed samym klubem kajakowym wciąż jest kilkumetrowej szerokości pas starego nabrzeża. Tutaj prace mają się rozpocząć w najbliższym czasie.
- Wystarczy, że zostawią nam ten kawałek. Inżynierowie prowadzący tę budowę powiedzieli, że nie ma żadnego problemu, żeby wykonali je w takiej postaci, jak jest teraz, jednak inwestor musiałby wprowadzić zmiany do projektu - dodaje Siudem.
Zapytaliśmy zarówno DRMG, jak i WPR, czy byłaby możliwość zmian w projekcie, jednak na to pytanie odpowiedzi od urzędników nie uzyskaliśmy.
Komentarz
Lata temu, kiedy po Motławie pływały głównie butelki po piwie, kajakarze z Żabiego Kruka zaczęli udowadniać, że Gdańsk nie jest obrócony tyłem do wody.
Uruchomili wypożyczalnię kajaków, organizowali wycieczki, a tym, którzy ich odwiedzali, z pasją opowiadali o tym, że w Gdańsku jest co robić nad wodą. Działali systematycznie, bez wielkiego hałasu, wpychania się przed kamery.
Między innymi dzięki takim ludziom, w gdańską wodę uwierzyli samorządowcy i urzędnicy. Ruszyły wielkie projekty. Paradoksalnie okazuje się, że jeden z tych "ożywczych" projektów (swoją drogą świetnie, że realizowany!) uderza w ludzi, którzy to "ożywianie" rozpoczęli.
Czy to urzędnicza głupota? Lenistwo? Personalne niechęci? Nie mam pojęcia. Pewne jest jedno: ten projekt trzeba zmienić, tak, żeby nabrzeże nadal było przydatne dla kajakarzy.
Mikołaj Chrzan
- Mieliśmy tutaj idealne warunki, gdyż nabrzeże było w formie stopni prowadzących aż do lustra wody, dzięki czemu wodowanie kajaków, jak i innych małych jednostek, było bardzo wygodne. Lepszego w Gdańsku nie ma - mówi Przemysław Siudem, prezes Klubu Kajakowego "Żabi Kruk".
Klub organizuje m.in. wycieczki historyczno-krajoznawcze po wodach Gdańska i okolic. Niedawno niemal całe nabrzeże w okolicy klubu zostało rozkopane, gdyż rozpoczął się w tym miejscu kolejny etap Programu Ożywiania Dróg Wodnych. Jak można przeczytać na miejskich stronach internetowych, "zakłada on aktywizację dróg wodnych na terenie miasta Gdańska poprzez stworzenie infrastruktury w postaci pomostów cumowniczych tramwaju wodnego i trzech przystani, które mają przyczyniać się do rozwoju i aktywizacji gospodarczej w obszarze miasta Gdańska i regionu pomorskiego". Przy ul. Żabi Kruk powstanie przystanek tramwaju wodnego, budynek bosmanatu oraz przystań żeglarska. Wyremontowane zostanie też całe nabrzeże.
- I tutaj pojawia się problem. Bo jak się okazało, ktoś tak to wymyślił, że zamiast stopni prowadzących do wody, nabrzeże powstanie w formie ściany o wysokości około metra - opowiada Siudem. - Dla nas oznacza to brak możliwości wodowania kajaków. Dlaczego w ramach wartego ponad 30 mln zł projektu zamiast pomagać wodniakom, utrudnia się im życie?
Za realizację tego projektu odpowiada Dyrekcja Rozbudowy Miasta Gdańska. Zapytaliśmy, dlaczego w projekcie nie przewidziano nabrzeża schodkowego do samego lustra wody.
- Budowa nabrzeża dla przedmiotowego zadania jest realizowana zgodnie z otrzymaną dokumentacją projektową, dla której uzyskano niezbędne uzgodnienia - odpowiedział nam Włodzimierz Bartosiewicz, dyrektor DRMG.
To samo pytanie zadaliśmy wydziałowi programów rozwojowych Urzędu Miejskiego w Gdańsku, któremu podlega DRMG.
- Budowa przystani jest zgodna z opracowaną dokumentacją budowlaną i wykonawczą na podstawie uzyskanej decyzji o pozwoleniu na budowę oraz po uzyskaniu między innymi: decyzji Pomorskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków - napisała nam Dagna Czarnecka, główny specjalista w wydziale programów rozwojowych. - Ze względu na mające przybijać tam małe jednostki (kajaki, łódki, motorówki, inne), uwzględniono schodkowe zejście nabrzeża do wody.
- Owszem jest tutaj nabrzeże schodkowe, ale co z tego, skoro ostatni stopień jest 70 cm nad lustrem wody - denerwuje się Siudem.
Zarówno DRMG, jak i WPR mówią też, że w kwietniu projekt był konsultowany z przedstawicielami klubu kajakowego.
- Tak, był. Powiedziano nam, że będzie nabrzeże schodkowe i pokazano rysunki. Ale my nie jesteśmy specjalistami i nie zauważyliśmy, że ostatni stopień jest tak wysoko - wyjaśnia Siudem. - Zorientowaliśmy się, gdy robotnicy zaczęli wbijać ścianki Larsena. Wtedy zapytaliśmy się ich, jak ma wyglądać nowe nabrzeże. I to oni nam powiedzieli, że będzie się kończyć 70 cm nad lustrem wody i sami dodali, że nie widzą w tym sensu.
Obecnie trwają prace przy budowie bosmanatu i przystanku tramwaju wodnego, dlatego przed samym klubem kajakowym wciąż jest kilkumetrowej szerokości pas starego nabrzeża. Tutaj prace mają się rozpocząć w najbliższym czasie.
- Wystarczy, że zostawią nam ten kawałek. Inżynierowie prowadzący tę budowę powiedzieli, że nie ma żadnego problemu, żeby wykonali je w takiej postaci, jak jest teraz, jednak inwestor musiałby wprowadzić zmiany do projektu - dodaje Siudem.
Zapytaliśmy zarówno DRMG, jak i WPR, czy byłaby możliwość zmian w projekcie, jednak na to pytanie odpowiedzi od urzędników nie uzyskaliśmy.
Komentarz
Lata temu, kiedy po Motławie pływały głównie butelki po piwie, kajakarze z Żabiego Kruka zaczęli udowadniać, że Gdańsk nie jest obrócony tyłem do wody.
Uruchomili wypożyczalnię kajaków, organizowali wycieczki, a tym, którzy ich odwiedzali, z pasją opowiadali o tym, że w Gdańsku jest co robić nad wodą. Działali systematycznie, bez wielkiego hałasu, wpychania się przed kamery.
Między innymi dzięki takim ludziom, w gdańską wodę uwierzyli samorządowcy i urzędnicy. Ruszyły wielkie projekty. Paradoksalnie okazuje się, że jeden z tych "ożywczych" projektów (swoją drogą świetnie, że realizowany!) uderza w ludzi, którzy to "ożywianie" rozpoczęli.
Czy to urzędnicza głupota? Lenistwo? Personalne niechęci? Nie mam pojęcia. Pewne jest jedno: ten projekt trzeba zmienić, tak, żeby nabrzeże nadal było przydatne dla kajakarzy.
Mikołaj Chrzan
- 17 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
15 głosów
-
Gdańsk "ożywia" drogi wodne: kajakarze bez nabr...
wierszokletk_a
04.07.11, 09:40
Mi zdażyło się korzystać z wypozyczalni i mam same dobre wrażenia. Przyjazne ceny i przyjazna obsługa. Nie są architektami i nie przeczytali dobrze projektu? Skandal! A może skandalem jest, »
-
Gdańsk "ożywia" drogi wodne: kajakarze bez nabr...
torwin7
04.07.11, 11:25
Mym skromnym zdaniem, schodki nie są najlepszym rozwiązaniem. Trochę pływam kajakiem, i przy wszelkich przenoszeniach na śluzach najlepiej sprawdza się pochylnia. I o taką wersję Klub »
-
Ku rozwadze użytkownikom, inwestorowi,projektantom
bronimir
04.07.11, 15:41
Na każdej budowie jest "Dziennik Budowy", to taka książeczka gdzie nanosi się zmiany do projektu. Zmianę musi "klepnąć inspektor nadzoru", projektant i architekt. Takie drobne zmiany »
Najczęściej czytane24 htydzień







