Gdańsk "ożywia" drogi wodne: kajakarze bez nabrzeża

Michał Jamroż
04.07.2011 aktualizacja: 2011-07-03 21:01
A A A Drukuj
Stanisław Sikora z Klubu Wodnego Żabi Kruk przy nabrzeżu, które - jeśli projekt nie zostanie zmieniony - przestanie nadawać się do wodowania kajaków
Fot. Rafał Malko / Agencja Gazeta
  • Stanisław Sikora z Klubu Wodnego Żabi Kruk przy nabrzeżu, które - jeśli projekt nie zostanie zmieniony - przestanie nadawać się do wodowania kajaków
  • Stanisław Sikora z Klubu Wodnego Żabi Kruk przy nabrzeżu, które - jeśli projekt nie zostanie zmieniony - przestanie nadawać się do wodowania kajaków
Gdańsk realizuje za 30 mln zł program, który ożywić ma rzeki i kanały. Zamiast jednak ożywiać, może doprowadzić do ich zamierania: wodniacy z Żabiego Kruka nie będą mieli jak wodować kajaków
SONDAŻ
Co powinni zrobić teraz urzędnicy?

Natychmiast zmienić projekt, żeby nabrzeże wciąż mogło służyć kajakarzom
Kontynuować budowę - kajakarze są sami sobie winni, że nie wychwycili tego wcześniej
Nie wiem

Jedną z najbardziej popularnych w Gdańsku form korzystania z rzek i kanałów jest kajakarstwo. Przy ul. Żabi Kruk od kilkunastu lat działa pierwsza i najstarsza w mieście wypożyczalnia kajaków turystycznych. Znajduje się ona na końcu kanału Starej Motławy, które to miejsce wykorzystywane jest też przez kajakarzy z całej Polski do wodowania sprzętu.

- Mieliśmy tutaj idealne warunki, gdyż nabrzeże było w formie stopni prowadzących aż do lustra wody, dzięki czemu wodowanie kajaków, jak i innych małych jednostek, było bardzo wygodne. Lepszego w Gdańsku nie ma - mówi Przemysław Siudem, prezes Klubu Kajakowego "Żabi Kruk".

Klub organizuje m.in. wycieczki historyczno-krajoznawcze po wodach Gdańska i okolic. Niedawno niemal całe nabrzeże w okolicy klubu zostało rozkopane, gdyż rozpoczął się w tym miejscu kolejny etap Programu Ożywiania Dróg Wodnych. Jak można przeczytać na miejskich stronach internetowych, "zakłada on aktywizację dróg wodnych na terenie miasta Gdańska poprzez stworzenie infrastruktury w postaci pomostów cumowniczych tramwaju wodnego i trzech przystani, które mają przyczyniać się do rozwoju i aktywizacji gospodarczej w obszarze miasta Gdańska i regionu pomorskiego". Przy ul. Żabi Kruk powstanie przystanek tramwaju wodnego, budynek bosmanatu oraz przystań żeglarska. Wyremontowane zostanie też całe nabrzeże.

- I tutaj pojawia się problem. Bo jak się okazało, ktoś tak to wymyślił, że zamiast stopni prowadzących do wody, nabrzeże powstanie w formie ściany o wysokości około metra - opowiada Siudem. - Dla nas oznacza to brak możliwości wodowania kajaków. Dlaczego w ramach wartego ponad 30 mln zł projektu zamiast pomagać wodniakom, utrudnia się im życie?

Za realizację tego projektu odpowiada Dyrekcja Rozbudowy Miasta Gdańska. Zapytaliśmy, dlaczego w projekcie nie przewidziano nabrzeża schodkowego do samego lustra wody.

- Budowa nabrzeża dla przedmiotowego zadania jest realizowana zgodnie z otrzymaną dokumentacją projektową, dla której uzyskano niezbędne uzgodnienia - odpowiedział nam Włodzimierz Bartosiewicz, dyrektor DRMG.

To samo pytanie zadaliśmy wydziałowi programów rozwojowych Urzędu Miejskiego w Gdańsku, któremu podlega DRMG.

- Budowa przystani jest zgodna z opracowaną dokumentacją budowlaną i wykonawczą na podstawie uzyskanej decyzji o pozwoleniu na budowę oraz po uzyskaniu między innymi: decyzji Pomorskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków - napisała nam Dagna Czarnecka, główny specjalista w wydziale programów rozwojowych. - Ze względu na mające przybijać tam małe jednostki (kajaki, łódki, motorówki, inne), uwzględniono schodkowe zejście nabrzeża do wody.

- Owszem jest tutaj nabrzeże schodkowe, ale co z tego, skoro ostatni stopień jest 70 cm nad lustrem wody - denerwuje się Siudem.

Zarówno DRMG, jak i WPR mówią też, że w kwietniu projekt był konsultowany z przedstawicielami klubu kajakowego.

- Tak, był. Powiedziano nam, że będzie nabrzeże schodkowe i pokazano rysunki. Ale my nie jesteśmy specjalistami i nie zauważyliśmy, że ostatni stopień jest tak wysoko - wyjaśnia Siudem. - Zorientowaliśmy się, gdy robotnicy zaczęli wbijać ścianki Larsena. Wtedy zapytaliśmy się ich, jak ma wyglądać nowe nabrzeże. I to oni nam powiedzieli, że będzie się kończyć 70 cm nad lustrem wody i sami dodali, że nie widzą w tym sensu.

Obecnie trwają prace przy budowie bosmanatu i przystanku tramwaju wodnego, dlatego przed samym klubem kajakowym wciąż jest kilkumetrowej szerokości pas starego nabrzeża. Tutaj prace mają się rozpocząć w najbliższym czasie.

- Wystarczy, że zostawią nam ten kawałek. Inżynierowie prowadzący tę budowę powiedzieli, że nie ma żadnego problemu, żeby wykonali je w takiej postaci, jak jest teraz, jednak inwestor musiałby wprowadzić zmiany do projektu - dodaje Siudem.

Zapytaliśmy zarówno DRMG, jak i WPR, czy byłaby możliwość zmian w projekcie, jednak na to pytanie odpowiedzi od urzędników nie uzyskaliśmy.



Komentarz

Lata temu, kiedy po Motławie pływały głównie butelki po piwie, kajakarze z Żabiego Kruka zaczęli udowadniać, że Gdańsk nie jest obrócony tyłem do wody.

Uruchomili wypożyczalnię kajaków, organizowali wycieczki, a tym, którzy ich odwiedzali, z pasją opowiadali o tym, że w Gdańsku jest co robić nad wodą. Działali systematycznie, bez wielkiego hałasu, wpychania się przed kamery.

Między innymi dzięki takim ludziom, w gdańską wodę uwierzyli samorządowcy i urzędnicy. Ruszyły wielkie projekty. Paradoksalnie okazuje się, że jeden z tych "ożywczych" projektów (swoją drogą świetnie, że realizowany!) uderza w ludzi, którzy to "ożywianie" rozpoczęli.

Czy to urzędnicza głupota? Lenistwo? Personalne niechęci? Nie mam pojęcia. Pewne jest jedno: ten projekt trzeba zmienić, tak, żeby nabrzeże nadal było przydatne dla kajakarzy.

Mikołaj Chrzan

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 17 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    15 głosów

  • Gdańsk "ożywia" drogi wodne: kajakarze bez nabr... wierszokletk_a 04.07.11, 09:40

    Mi zdażyło się korzystać z wypozyczalni i mam same dobre wrażenia. Przyjazne ceny i przyjazna obsługa. Nie są architektami i nie przeczytali dobrze projektu? Skandal! A może skandalem jest, »

  • Gdańsk "ożywia" drogi wodne: kajakarze bez nabr... torwin7 04.07.11, 11:25

    Mym skromnym zdaniem, schodki nie są najlepszym rozwiązaniem. Trochę pływam kajakiem, i przy wszelkich przenoszeniach na śluzach najlepiej sprawdza się pochylnia. I o taką wersję Klub »

  • Ku rozwadze użytkownikom, inwestorowi,projektantom bronimir 04.07.11, 15:41

    Na każdej budowie jest "Dziennik Budowy", to taka książeczka gdzie nanosi się zmiany do projektu. Zmianę musi "klepnąć inspektor nadzoru", projektant i architekt. Takie drobne zmiany »