24 osoby staną przed sądem za kradzieże na Allegro
16.06.2011
aktualizacja: 2011-06-16 16:04
Temida
Sprawa zorganizowanej grupy, która okradła ponad tysiąc użytkowników Allegro, trafiła do Sądu Okręgowego. Jest aż 24 oskarżonych i ponad tysiąc osób poszkodowanych. Zapowiada się jeden z największych w historii procesów, jakie toczyły się w Gdańsku
ZOBACZ TAKŻE
- Ruszył proces oszustów z Allegro. 23 oskarżonych (16-02-12, 15:11)
- Ponad 100 osób oszukanych na Allegro. Stracili 50 000 złotych (14-07-10, 11:19)
- Oszukał co najmniej 1000 osób na Allegro (09-04-10, 11:55)
- Żyli z oszustw na Allegro (13-11-08, 12:33)
Główni oskarżeni to 20-letni Sebastian H. z Gdańska, 26-letni Ireneusz L. z Lęborka i 23-letni Mariusz K. z Wejherowa. Według prokuratury stworzyli oni zorganizowaną grupę przestępczą, która przez rok - od grudnia 2008 do grudnia 2009 - wyłudziła pół miliona złotych od 1,1 tysiąca osób z całej Polski. Ich ofiary łączy jedno - kupowały różnego rodzaju przedmioty na portalu Allegro, ale pieniądze, zamiast na konta sprzedających, nieświadomie wpłacały złodziejom. Były to kwoty od 100 do ok. 2 tys. zł.
Schemat działania przestępców był zawsze taki sam: obserwowali "aukcje kończące się", a potem podawali za sprzedających i wysyłali kupującym e-mailem informacje, na jakie konto powinny zostać wysłane pieniądze za wylicytowane przedmioty.
- Wiadomość była tak spreparowana, że kupujący był przekonany o otrzymaniu maila wygenerowanego przez serwis Allegro - mówi Grażyna Wawryniuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, która przygotowała akt oskarżenia. Wyłudzone pieniądze trafiały na konta w różnych bankach. Zakładały je zwerbowane osoby, czyli tzw. "słupy". Przez rok wykorzystano do tego aż 87 rachunków bankowych.
Każdy miał rolę
Akt oskarżenia, który trafił niedawno do Sądu Okręgowego w Gdańsku, obejmuje 24 osoby. Śledczy przyznają, że sprawa była trudna do wykrycia, a grupa dobrze zorganizowana - jeden z liderów zajmował się wyłącznie wysyłaniem wiadomości e-mail do kupujących, drugi werbował "słupy", kolejny zakładał na ich nazwiska rachunki w bankach, a gdy wpłynęły pieniądze od oszukanych osób natychmiast wypłacał je i przekazywał na inny rachunek.
Prokurator Wawryniuk: - Przed podjęciem śledztwa przez Komendę Wojewódzką Policji w Gdańsku i naszą prokuraturę, wiele innych prokuratur w kraju umorzyło w sumie kilkaset postępowań wobec niewykrycia sprawców przestępstwa. W najlepszym wypadku stawiano zarzuty dokonania oszustwa internetowego, ale jedynie właścicielowi rachunku. W tym czasie faktyczny sprawca przestępstwa korzystał już z innego rachunku bankowego i oszukiwał kolejne osoby.
Jak śledczym z Gdańska udało się rozpracować tę sprawę pozostaje tajemnicą śledztwa, bo były to tzw. działania operacyjne. Pierwsi podejrzani zostali zatrzymani w grudniu 2009. Wśród zabezpieczonych dowodów są m.in. bilingi rozmów telefonicznych, komputery, telefony i skrzynki e-mailowe. Poza tym większość oskarżonych przyznaje się do winy, a niektórzy zadeklarowali chęć naprawienia wyrządzonych szkód, czyli zwrot skradzionych pieniędzy.
Proces gigant
Proces powinien ruszyć za kilka miesięcy, bo sędzia musi wcześniej zapoznać się z przekazanym mu przez prokuraturę materiałem, a ten jest wyjątkowo obszerny. O skali sprawy świadczy także lista ponad 1,7 tys. świadków. Na bezpośrednie przesłuchanie do sądu wezwanych zostanie tylko kilkadziesiąt osób, ale zeznania kolejnych - złożone podczas śledztwa na policji i w prokuraturze - będą odczytywane, a to również zajmie bardzo dużo czasu. Proces może więc ciągnąć się latami.
Kilku oskarżonych odbywa już kary więzienia za inne przestępstwa, więc będą dowożeni na rozprawy z aresztu. Pozostali mają odpowiadać z wolnej stopy (po wyjściu z aresztu dostali dozór policji i zakaz opuszczania kraju).
Sebastianowi H., Ireneuszowi L. i Mariuszowi K. grozi 12 lat więzienia, bo oprócz udziału zorganizowanej grupie przestępczej, prokurator zarzuca im traktowanie przestępstwa jako stałego źródła dochodu. Pozostałym oskarżonym (to również w większości mieszkańcy Pomorza) grożą kary do ośmiu lat więzienia.
Schemat działania przestępców był zawsze taki sam: obserwowali "aukcje kończące się", a potem podawali za sprzedających i wysyłali kupującym e-mailem informacje, na jakie konto powinny zostać wysłane pieniądze za wylicytowane przedmioty.
- Wiadomość była tak spreparowana, że kupujący był przekonany o otrzymaniu maila wygenerowanego przez serwis Allegro - mówi Grażyna Wawryniuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, która przygotowała akt oskarżenia. Wyłudzone pieniądze trafiały na konta w różnych bankach. Zakładały je zwerbowane osoby, czyli tzw. "słupy". Przez rok wykorzystano do tego aż 87 rachunków bankowych.
Każdy miał rolę
Akt oskarżenia, który trafił niedawno do Sądu Okręgowego w Gdańsku, obejmuje 24 osoby. Śledczy przyznają, że sprawa była trudna do wykrycia, a grupa dobrze zorganizowana - jeden z liderów zajmował się wyłącznie wysyłaniem wiadomości e-mail do kupujących, drugi werbował "słupy", kolejny zakładał na ich nazwiska rachunki w bankach, a gdy wpłynęły pieniądze od oszukanych osób natychmiast wypłacał je i przekazywał na inny rachunek.
Prokurator Wawryniuk: - Przed podjęciem śledztwa przez Komendę Wojewódzką Policji w Gdańsku i naszą prokuraturę, wiele innych prokuratur w kraju umorzyło w sumie kilkaset postępowań wobec niewykrycia sprawców przestępstwa. W najlepszym wypadku stawiano zarzuty dokonania oszustwa internetowego, ale jedynie właścicielowi rachunku. W tym czasie faktyczny sprawca przestępstwa korzystał już z innego rachunku bankowego i oszukiwał kolejne osoby.
Jak śledczym z Gdańska udało się rozpracować tę sprawę pozostaje tajemnicą śledztwa, bo były to tzw. działania operacyjne. Pierwsi podejrzani zostali zatrzymani w grudniu 2009. Wśród zabezpieczonych dowodów są m.in. bilingi rozmów telefonicznych, komputery, telefony i skrzynki e-mailowe. Poza tym większość oskarżonych przyznaje się do winy, a niektórzy zadeklarowali chęć naprawienia wyrządzonych szkód, czyli zwrot skradzionych pieniędzy.
Proces gigant
Proces powinien ruszyć za kilka miesięcy, bo sędzia musi wcześniej zapoznać się z przekazanym mu przez prokuraturę materiałem, a ten jest wyjątkowo obszerny. O skali sprawy świadczy także lista ponad 1,7 tys. świadków. Na bezpośrednie przesłuchanie do sądu wezwanych zostanie tylko kilkadziesiąt osób, ale zeznania kolejnych - złożone podczas śledztwa na policji i w prokuraturze - będą odczytywane, a to również zajmie bardzo dużo czasu. Proces może więc ciągnąć się latami.
Kilku oskarżonych odbywa już kary więzienia za inne przestępstwa, więc będą dowożeni na rozprawy z aresztu. Pozostali mają odpowiadać z wolnej stopy (po wyjściu z aresztu dostali dozór policji i zakaz opuszczania kraju).
Sebastianowi H., Ireneuszowi L. i Mariuszowi K. grozi 12 lat więzienia, bo oprócz udziału zorganizowanej grupie przestępczej, prokurator zarzuca im traktowanie przestępstwa jako stałego źródła dochodu. Pozostałym oskarżonym (to również w większości mieszkańcy Pomorza) grożą kary do ośmiu lat więzienia.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
13 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień




