Gdynia liczy na przejęcie tajemniczego spadku
08.06.2011
aktualizacja: 2011-06-08 22:51
fot. Dominik Sadowski / AG
Prezydent Wojciech Szczurek zawarł umowę upoważniającą pośrednika do poszukiwania majątku po dwóch zmarłych Szwajcarach i sprawdzenia, w jakich okolicznościach przypadł on rodzinie zmarłych
ZOBACZ TAKŻE
- Prezydent i senator w jednym. Szczurek: czemu nie? (27-01-12, 14:19)
Prezydent Wojciech Szczurek zdecydował w lutym, by urząd zawarł umowę-zlecenie z obywatelem Szwajcarii Manuelem Aicherem. Gmina zleciła mu prowadzenie poszukiwań spadku i dochodzenie do nich praw. Reprezentujący firmę wyszukującą spadkobierców Aicher sam zgłosił się do Urzędu Miasta Gdyni i poinformował, że gminie przypadają prawa spadkowe do majątku dwóch zmarłych osób. To obywatele Szwajcarii: Herman August Bohringer i Alfred Otto Klatt.
- Pan Aicher mówił o jakimś spadku należnym Gdyni, ale nie wiadomo, o co dokładnie chodzi - mówi Joanna Grajter, rzecznik prasowy Gdyni. - Ten pan otrzymał pełnomocnictwo od gminy, aby mógł podjąć działania przed szwajcarskim sądem w tej sprawie.
Prawo spadkowe obejmuje nie tylko zapisy w testamencie czy też przepisy mówiące o dziedziczeniu. Możliwe jest, że ze spadku powinny zostać uregulowane jakieś zobowiązania. Jak jest w tym przypadku, nie wiadomo.
W podpisanej przez prezydenta Gdyni umowie z Aicherem przedmiotem prac jest: prowadzenie dalszych poszukiwań i dochodzenie w celu korzystnego dla strony wyjaśnienie sprawy spadkowej, określenie i wyjaśnienie praw dziedzicznych członków rodzin, doprowadzenie do przeprowadzenia postępowania i procedur sprawdzających urzędowo prawa do dziedziczenia.
Co Herman August Bohringer i Alfred Otto Klatt mieli wspólnego z Gdynią?
- O żadnych związkach nie wiemy, nie natrafiliśmy na żadne ślady - mówi Joanna Grajter.
Wynagrodzeniem pośrednika będzie honorarium w wysokości 29 procent przypadającego Gdyni spadku (powiększone o należny podatek). Jeśli prawa spadkowe będą obciążone długami lub w ogóle nie uda się ich pozyskać, to Manuel Aicher otrzyma kwotę 500 euro. Na razie musi sam płacić za przygotowanie i gromadzenie dokumentów, samorząd zastrzegł, że żadnej zaliczki nie będzie.
Jeśli misja zleceniodawcy zakończy się powodzeniem, nie będzie to oznaczało, że gmina od razu otrzyma spadek. Potrzebne będzie jeszcze wynajęcie prawnika w Szwajcarii, ale Aicher już zobowiązał się, że poleci kogoś godnego zaufania.
Manuel Aicher zobowiązał się, że raz w miesiącu będzie składał sprawozdanie z przebiegu sprawy. Miał słać korespondencję po polsku.
- Dzwonił do nas ostatnio, aby powiedzieć, że pełnomocnictwo do niego nie dotarło, zapewne zaginęło na poczcie. W związku z brakiem dokumentu sprawa przed sądem szwajcarskim została odłożona - informuje rzecznik miasta.
- Pan Aicher mówił o jakimś spadku należnym Gdyni, ale nie wiadomo, o co dokładnie chodzi - mówi Joanna Grajter, rzecznik prasowy Gdyni. - Ten pan otrzymał pełnomocnictwo od gminy, aby mógł podjąć działania przed szwajcarskim sądem w tej sprawie.
Prawo spadkowe obejmuje nie tylko zapisy w testamencie czy też przepisy mówiące o dziedziczeniu. Możliwe jest, że ze spadku powinny zostać uregulowane jakieś zobowiązania. Jak jest w tym przypadku, nie wiadomo.
W podpisanej przez prezydenta Gdyni umowie z Aicherem przedmiotem prac jest: prowadzenie dalszych poszukiwań i dochodzenie w celu korzystnego dla strony wyjaśnienie sprawy spadkowej, określenie i wyjaśnienie praw dziedzicznych członków rodzin, doprowadzenie do przeprowadzenia postępowania i procedur sprawdzających urzędowo prawa do dziedziczenia.
Co Herman August Bohringer i Alfred Otto Klatt mieli wspólnego z Gdynią?
- O żadnych związkach nie wiemy, nie natrafiliśmy na żadne ślady - mówi Joanna Grajter.
Wynagrodzeniem pośrednika będzie honorarium w wysokości 29 procent przypadającego Gdyni spadku (powiększone o należny podatek). Jeśli prawa spadkowe będą obciążone długami lub w ogóle nie uda się ich pozyskać, to Manuel Aicher otrzyma kwotę 500 euro. Na razie musi sam płacić za przygotowanie i gromadzenie dokumentów, samorząd zastrzegł, że żadnej zaliczki nie będzie.
Jeśli misja zleceniodawcy zakończy się powodzeniem, nie będzie to oznaczało, że gmina od razu otrzyma spadek. Potrzebne będzie jeszcze wynajęcie prawnika w Szwajcarii, ale Aicher już zobowiązał się, że poleci kogoś godnego zaufania.
Manuel Aicher zobowiązał się, że raz w miesiącu będzie składał sprawozdanie z przebiegu sprawy. Miał słać korespondencję po polsku.
- Dzwonił do nas ostatnio, aby powiedzieć, że pełnomocnictwo do niego nie dotarło, zapewne zaginęło na poczcie. W związku z brakiem dokumentu sprawa przed sądem szwajcarskim została odłożona - informuje rzecznik miasta.
- 11 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
27 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień




