Czy film o Westerplatte powstanie? Na razie kapitulacja
26.05.2011
aktualizacja: 2011-05-25 21:19
Fot. mat. prasowe
- Wciąż mamy nadzieję, że ten obraz trafi do kin - mówią w Polskim Instytucie Sztuki Filmowej, który wyłożył prawie 2 mln zł. Ale choć do nakręcenie zostało tylko 20 minut, spora część ekipy w ten film już nie wierzy. Wielu nie dostało za pracę ani grosza
ZOBACZ TAKŻE
- Zmarł jeden z ostatnich obrońców Westerplatte (11-07-11, 18:44)
- Zdaniem Daszczyńskiego: Biała flaga filmowców (26-05-11, 09:00)
- Przenoszą Westerplatte (03-03-09, 22:08)
- Kontrowersje wokół filmu o Westerplatte (25-08-08, 21:40)
- Powstaje nowy film o Westerplatte (26-06-08, 20:51)
SONDAŻ
Film miał kosztować najpierw 14 mln zł, potem 11 milionów. Wiadomo tylko, że producent Jacek Lipski zebrał za mało. Teraz ma na głowie wierzycieli: firma, która wynajęła kamery wciąż czeka na 250 tys. zł, realizator dźwięku Adam Wilk nie dostał ponad 50 tys. zł.
- Lista tych, którym nie zapłacono jest spora - potwierdza aktor Mirosław Baka, który zagrał kaprala Eugeniusza Grabowskiego, dowódcę obsługi działa. - Wielu aktorów nie otrzymało ani grosza, mnie przynajmniej wypłacono połowę gaży. Minęło już trochę czasu, uważam, że trudno będzie dokończyć ten film i jestem zaskoczony, że ktoś w ogóle o tym myśli.
O "Tajemnicy Westerplatte" było głośno jeszcze zanim przystąpiono do jej kręcenia. Pochodzący z Elbląga autor scenariusza i reżyser Paweł Chochlew postanowił zrealizować obraz, który demitologizuje jednowymiarową, spiżową wersję obrony gdańskiej placówki na początku września 1939 r. Jego bohaterowie są ludźmi z krwi i kości: ze strachem, słabościami, chwiejnością. Projekt uzyskał wysokie oceny w Polskim Instytucie Sztuki Filmowej i państwowe dofinansowanie w wysokości 3,5 mln zł. Doszło do awantury, gdy scenariusz przeczytali politycy i znawca dziejów Westerplatte - gdański historyk Andrzej Drzycimski. Oburzenie wywołały m.in. sceny picia alkoholu, przypadki dezercji o których historykom nic nie wiadomo, kąpiel nagich żołnierzy w wodach Zatoki Gdańskiej pod ogniem nieprzyjaciela. - Miałem nasikać na portret naczelnego wodza, marszałka Rydza-Śmigłego - opowiada Baka. - Z powodu tej politycznej awantury nasikałem już tylko na jakiś plakat propagandowy z epoki sławiący siłę polskiej armii. Jednak według Tadeusza Paradowicza, właściciela firmy "n art", która zorganizowała kamery, to nie przyczyny polityczne doprowadziły do fiaska prac nad filmem: - Producent zapewniał, że ma pieniądze, choć nie miał. Tego nie wolno robić. Agnieszka Holland kręciła "Janosika" przez ponad cztery lata, bo gdy kończyły się finanse, przerywano zdjęcia i wszystko było jasne. W 2009 roku, po kilku dniach zdjęciowych na Helu, licząca ponad sto osób ekipa "Tajemnicy Westerplatte" pojechała na poligon pod Wilno, bo kręcenie filmów na Litwie jest tańsze. Ale i to nie pomogło. Dźwiękowiec Adam Wilk wkrótce zaczął wywieszać na antenie swojego samochodu białą flagę - znak dla pozostałych: "dziś nie pracuję, znowu nie zapłacono mi tygodniówki". - Chodziliśmy z Piotrem Adamczykiem, filmowym kapitanem Mieczysławem Słabym, całymi dniami po Wilnie, w oczekiwaniu na jakieś decyzje - mówi Mirosław Baka. Film miał być gotowy do jesieni 2009. PISF z obiecanej dotacji 3,5 mln zł zdążył wypłacić połowę. Teraz bada, czy "Tajemnica Westerplatte" po kilkunastu miesiącach przerwy może być dokończona. - Prowadzone są dwa audyty: księgowy i zrealizowanego materiału audiowizualnego - mówi Rafał Jankowski, rzecznik prasowy PISF. - Jeśli wszystko pójdzie dobrze, nowym producentem może być Jacek Samojłowicz. W interesie nie tylko Instytutu, ale i widzów, jest by ten film powstał. - Gotowe jest sto minut filmu, wszystkie kosztowne sceny batalistyczne - podkreśla Paweł Chochlew. - Nieprawdą jest, że z majora Sucharskiego robimy tchórza, przeciwnie. Do nagrania zostało dwadzieścia minut dialogów między aktorami. Ta cała praca nie powinna się zmarnować.
- Lista tych, którym nie zapłacono jest spora - potwierdza aktor Mirosław Baka, który zagrał kaprala Eugeniusza Grabowskiego, dowódcę obsługi działa. - Wielu aktorów nie otrzymało ani grosza, mnie przynajmniej wypłacono połowę gaży. Minęło już trochę czasu, uważam, że trudno będzie dokończyć ten film i jestem zaskoczony, że ktoś w ogóle o tym myśli.
O "Tajemnicy Westerplatte" było głośno jeszcze zanim przystąpiono do jej kręcenia. Pochodzący z Elbląga autor scenariusza i reżyser Paweł Chochlew postanowił zrealizować obraz, który demitologizuje jednowymiarową, spiżową wersję obrony gdańskiej placówki na początku września 1939 r. Jego bohaterowie są ludźmi z krwi i kości: ze strachem, słabościami, chwiejnością. Projekt uzyskał wysokie oceny w Polskim Instytucie Sztuki Filmowej i państwowe dofinansowanie w wysokości 3,5 mln zł. Doszło do awantury, gdy scenariusz przeczytali politycy i znawca dziejów Westerplatte - gdański historyk Andrzej Drzycimski. Oburzenie wywołały m.in. sceny picia alkoholu, przypadki dezercji o których historykom nic nie wiadomo, kąpiel nagich żołnierzy w wodach Zatoki Gdańskiej pod ogniem nieprzyjaciela. - Miałem nasikać na portret naczelnego wodza, marszałka Rydza-Śmigłego - opowiada Baka. - Z powodu tej politycznej awantury nasikałem już tylko na jakiś plakat propagandowy z epoki sławiący siłę polskiej armii. Jednak według Tadeusza Paradowicza, właściciela firmy "n art", która zorganizowała kamery, to nie przyczyny polityczne doprowadziły do fiaska prac nad filmem: - Producent zapewniał, że ma pieniądze, choć nie miał. Tego nie wolno robić. Agnieszka Holland kręciła "Janosika" przez ponad cztery lata, bo gdy kończyły się finanse, przerywano zdjęcia i wszystko było jasne. W 2009 roku, po kilku dniach zdjęciowych na Helu, licząca ponad sto osób ekipa "Tajemnicy Westerplatte" pojechała na poligon pod Wilno, bo kręcenie filmów na Litwie jest tańsze. Ale i to nie pomogło. Dźwiękowiec Adam Wilk wkrótce zaczął wywieszać na antenie swojego samochodu białą flagę - znak dla pozostałych: "dziś nie pracuję, znowu nie zapłacono mi tygodniówki". - Chodziliśmy z Piotrem Adamczykiem, filmowym kapitanem Mieczysławem Słabym, całymi dniami po Wilnie, w oczekiwaniu na jakieś decyzje - mówi Mirosław Baka. Film miał być gotowy do jesieni 2009. PISF z obiecanej dotacji 3,5 mln zł zdążył wypłacić połowę. Teraz bada, czy "Tajemnica Westerplatte" po kilkunastu miesiącach przerwy może być dokończona. - Prowadzone są dwa audyty: księgowy i zrealizowanego materiału audiowizualnego - mówi Rafał Jankowski, rzecznik prasowy PISF. - Jeśli wszystko pójdzie dobrze, nowym producentem może być Jacek Samojłowicz. W interesie nie tylko Instytutu, ale i widzów, jest by ten film powstał. - Gotowe jest sto minut filmu, wszystkie kosztowne sceny batalistyczne - podkreśla Paweł Chochlew. - Nieprawdą jest, że z majora Sucharskiego robimy tchórza, przeciwnie. Do nagrania zostało dwadzieścia minut dialogów między aktorami. Ta cała praca nie powinna się zmarnować.
- 7 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
8 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień




