Gdański Obszar Metropolitalny: lider w podartych spodniach
- Nadchodzi metropolia. Bez Gdyni (27-06-11, 22:06)
- Jaka nazwa dla metropolii? Free city, a może Tricity (16-06-11, 06:00)
- Adamowicz kontra Szczurek - emocje na konferencji (10-06-11, 06:00)
- Gdański Obszar Metropolitalny - świetny pomysł, ale... (05-06-11, 16:00)
- Szczurek: Metropolia? Jasne że tak. Ale nie tak (22-05-11, 21:28)
- Metropolia. Gdynio, szkoda, że cię tu nie ma (11-05-11, 20:10)
- Metropolitalna misja Adamowicza. Hildebrandt wybrał rzemieślników (11-05-11, 10:35)
- Szczurek i Karnowski wśród liderów. Adamowicz nie (10-05-11, 10:06)
- Gdański Obszar Metropolitalny. Szczurek mówi nie (28-04-11, 21:12)
- Jak Gdańsk chce budować metropolię (27-04-11, 09:00)
Debata wyborcza zamiast spotkania przywódców
Mam przekonanie, że tak ostentacyjna krytyka gdańskiego pomysłu ze strony prezydenta Szczurka wynika z czegoś innego niż z jego wartości merytorycznej. Sama forma tej krytyki wzbudziła moje zażenowanie. Wyglądało to bardziej jak debata kandydatów, a nie spotkanie przywódców sąsiednich miast.
Czy możliwa jest współpraca w takim stylu? Wyobraźmy sobie, że prezydent Komorowski z prezydentem Miedwiediewem po zamkniętym spotkaniu siadają przy mikrofonach i zaczynają przerzucać się argumentami o beznadziejności wzajemnych propozycji. Niezależnie od ich słuszności, mielibyśmy skandal, oburzenie, zimną wojnę i... blokadę Cieśniny Piławskiej.
Po podobnym zdarzeniu na lokalnym podwórku nie odnotowałem reakcji oburzenia. Faktyczna zimna wojna między magistratami także przechodzi bez większego echa. Tymczasem urzędnicy z obu miast częściej wymieniają doświadczenia ze swoimi odpowiednikami na południu kraju niż z kolegami zza miedzy. Kuriozalność sytuacji wzmacnia fakt, że niektórzy dyrektorzy wydziałów dojeżdżają do pracy z "wrogiego" miasta.
Gdynia się boi: Gdańsk chce nas wziąć pod but
Wrócę do perspektywy mieszkańców Gdyni. Gdańsk chce nas wziąć pod swój but, na co nie możemy się zgodzić - słyszę od moich rozmówców. Znając wstępne założenia współpracy, zdaję sobie sprawę z absurdalności tej tezy. Czy jednak prezydent Adamowicz, świadom nastawienia Gdynian, nie powinien był skonstruować swojej propozycji w sposób bardziej dyplomatyczny? Może silne zaakcentowanie rotacyjnego przewodnictwa powiatów utrudniłoby formułowanie podobnych zarzutów?
Jak oni mają budować metropolię, skoro nie potrafią zadbać o własne podwórko? W tej argumentacji, bez satysfakcji, dostrzegam świadomość problemu, który FRAG porusza od dawna - fatalny wizerunek Gdańska. Najbardziej zapuszczone miasto aglomeracji rwie się do roli jej lidera.
Sama wielkość to nie wszystko, gdy przychodzi się do sąsiada w podartych spodniach. Nie chodzi o garderobę prezydenta Adamowicza, lecz o wrażenia, jakich dostarcza przejazd przez Trójmiasto. Wjazd do Gdyni, szczególnie od południa, buduje nam obraz miasta względnie uporządkowanego. Poza straszącą od lat ruiną biurowca u bram Redłowa, nasze oczy przykuwają eleganckie budynki biurowe, nowa mieszkaniówka, kompleks sportowy oraz las dźwigów na budowie PPNT i pobliskiego wieżowca. Nawet porażka estetyczna w postaci Węzła Wzgórze z perspektywy kierowcy czy pasażera broni się swoją nowością. Ulica Świętojańska, choć wciąż jedyna w mieście, uderza elegancją rozwiązań, które po 10 latach wciąż nie utraciły świeżości. Na szczęście w tamtym czasie podchodzono do tematu z większym wyczuciem, niż dziś bije z wypowiedzi rzeczniczki prezydenta Gdyni.
Gdańsk: lider w podartych spodniach
Czy jednak dwukrotnie większy Gdańsk ma choćby jedną dobrze umeblowaną ulicę? Wrażenia wjeżdżającego do miasta od południa Traktem św. Wojciecha lepiej przemilczeć. Kto nie urwie tam koła, może przypomni sobie kreację Kazachstanu z filmu "Borat". Gdynianin przyjeżdżający od północy podobnych obrazów nie zobaczy, ale na całej długości głównej arterii miasta względne wrażenie robi jedynie Wrzeszcz. Historyczna Wielka Aleja wraz z Traktem Konnym to wciąż obszar zaniedbany. Oglądany dziennie przez dziesiątki tysięcy mieszkańców metropolii mówi więcej o randze Gdańska niż jego niezłe statystyki. Kompromitujący obraz salonu miasta może tylko utwierdzić izolacjonistów w ich przekonaniach.
Choć urzędnicy i osoby żyjące polityką lokalną powinni koncentrować się na stronie merytorycznej projektu, to mieszkańcy mają prawo do takiej, powierzchownej percepcji. Jeśli nie można przekonać zakonserwowanych na swoim stanowisku polityków, to może warto zdobyć uznanie ich wyborców? Jest truizmem, że wizerunek to ważny atrybut w rozmowach, nie tylko biznesowych. Aspirując do roli lidera, nie można oszczędzać na dobrym krawcu, w tym przypadku wizerunku, swoistej marce miasta.
Powtórzę jednak, że podobne oceny są uprawnione wśród mieszkańców, nie polityków. Racją polityczną aglomeracji jest współpraca dla lepszego osiągania celów publicznych. Czy choćby wspomniana budowa atrakcyjnych przestrzeni miejskich nie byłaby skuteczniejsza dzięki metropolii?
Wykorzystując potencjał specjalistów od Wejherowa po Tczew, tworząc wspólne zespoły zadaniowe, moglibyśmy zbudować kompetencje i specjalizacje, których zazdroszczono by nam nie tylko we Wrocławiu.
Czy nie prościej, estetyczniej i taniej byłoby zamówić zintegrowany system informacji wizualnej, wspólnie wynegocjować eleganckie wiaty przystankowe, uregulować reklamę zewnętrzną? Gdy stoi za nami potencjał milionowego rynku, dysponujemy konkretną siłą negocjacyjną. Działając w pojedynkę, mimowolnie budujemy wspólnotę przeciętności.
Śródtytuły w tekście od redakcji
Jak powstaje GOM
W kwietniu prezydent Gdańska Paweł Adamowicz zaproponował powołanie Stowarzyszenia "Gdański Obszar Metropolitalny", które miałoby zrzeszać 47 gmin i powiatów - oprócz Gdańska, Gdyni i Sopotu wszystkie gminy w powiatach (oraz same powiaty) wejherowskim, puckim, kartuskim, gdańskim i nowodworskim oraz miasto Tczew. Stowarzyszenie byłoby odpowiedzią na nieudane sejmowe prace nad ustawą metropolitalną.
Jako pierwszego Adamowicz chciał przekonać prezydenta Gdyni Wojciecha Szczurka. - To ogólnikowy i słaby projekt. Nie ma w nim propozycji żadnych konkretnych działań, dlatego uważam, że tworzenie takiego stowarzyszenia jest bezcelowe - oceniał jednak Szczurek.
Adamowicz bronił pomysłu. - Ten projekt jest otwarty, możemy go zmieniać - mówił. Za metropolią opowiedziały się już m.in. samorządy powiatu gdańskiego i Sopot.
Na łamach "Gazety" prezydent Sopotu Jacek Karnowski pisał "Apeluję do Ciebie Wojtku, prezydencie wspaniałej Gdyni, czas na współpracę! Zamiast negować projekt metropolii, włącz się w jego przygotowanie".
Pomysł poparł też wczoraj na łamach "Gazety" marszałek województwa pomorskiego Mieczysław Struk. - To kolejna inicjatywa Pawła Adamowicza, którą odbieram przychylnie. Działania, które dążą do zacieśniania współpracy między gminami, są pozytywne - mówił Struk.
Polecamy - Obniżcie ceny biletów na otwarcie gdańskiego stadionu!
- 14 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
29 głosów




