Mężczyzna przyswaja role kobiece
14.05.2011
aktualizacja: 2011-05-13 22:12
Klub Wysokich Obcasów: Jeżeli mężczyzna wchodzi w rolę stereotypowo kobiecą - gotuje, organizuje przyjęcia czy zajmuje się dziećmi, jest szanowany znacznie mniej, niż gdyby pracował zawodowo
ZOBACZ TAKŻE
- Rezerwat śmierdzi jak szalet. Podejrzana jest gorzelnia (14-05-11, 11:00)
- Wszystko, co chcielibyście dowiedzieć się o dziecku, ale baliście się zapytać (13-05-11, 11:58)
- "Gościnny" Gdańsk: hostel na barce odpływa do Gdyni (14-05-11, 09:00)
- Czterech kolejnych oskarżonych o pobicie "Zachara" (14-05-11, 04:00)
- Kibice: za drogie bilety - bojkot na otwarcie PGE Areny (13-05-11, 21:22)
- Ojciec nieznany (18-05-11, 16:00)
- Klub Wysokich Obcasów (20-05-11, 17:57)
- Starego psa się nie wyrzuca (27-06-09, 01:00)
GALERIA ZDJĘĆ
- Męska rzecz - na tacierzyńskim (08-03-09, 01:00)
- Tata rodzi (23-12-05, 12:00)
SERWISY
Rozmowa z Anetą Chybicką*
Bożena Aksamit: Podobno, jak kobiety za coś się biorą, to przestaje to być intratne.
Aneta Chybicka: Jeśli kobiety zaczynają dominować w jakimś zawodzie, to stopniowo spada jego prestiż. Niższym szacunkiem cieszy się pediatra niż chirurg, bo tam ciągle przewagę mają mężczyźni. Obecnie to zjawisko ulega ograniczeniu, kobiety coraz liczniej napływają do zawodów i branż prestiżowych społecznie. Także tych zarezerwowanych do niedawna wyłącznie dla mężczyzn. Wynika to z tego, że na rynku pracy jest więcej kobiet z wyższym i specjalistycznym wykształceniem niż mężczyzn.
Kobiety, które robią karierę, zaczynają powoli budzić uznanie.
- Badania pokazują, że dziś najbardziej szanujemy te kobiety, które odnoszą sukcesy w pracy, ale jednocześnie zajmują się domem i dziećmi. Klasyczne panie domu, które zrezygnowały albo zawiesiły karierę zawodową, są dziś oceniane już trochę gorzej. Najmniej sympatii budzą jednak te kobiety, które zrezygnowały ze stereotypowo kobiecej roli i wybrały karierę oraz sukcesy osobiste. Chociaż cieszą się stosunkowo dużym szacunkiem, to darzone są mniejszą sympatią.
Dlaczego tak się dzieje?
- Bo w stereotypie kobiecości jednym z ważniejszych czynników jest opiekuńczość. Za to jesteśmy lubiane i doceniane. Kobiety, które wybrały karierę i rozwój osobisty, zrezygnowały ze stałego partnera oraz posiadania dzieci, wyszły kompletnie ze stereotypu.
Zamiast życia w kuchni mamy kuchnię plus etat poza domem.
- Z drugiej strony kobiety wypracowały sobie jednak możliwość, której panowie nie mają. Możemy funkcjonować zarówno w roli stereotypowo kobiecej, jak i męskiej. Oni mają zdecydowanie mniejszą "klateczkę". Jeżeli on wchodzi w rolę stereotypowo kobiecą: gotuje, organizuje przyjęcia, zajmuje się dziećmi, jest szanowany znacznie mniej, niż gdyby pracował zawodowo. Praca, a właściwie zarabianie pieniędzy, jest bardzo ważna dla oceny i samooceny mężczyzn.
Kobieta poprzez przyjęcie stereotypowo męskich ról zyskuje prestiż, a mężczyzna traci, gdy zajmuje się domem?
- Co więcej, dzięki procesom, które zachodzą w postrzeganiu płci, cechy uznawane jako stereotypowo kobiece zyskują na znaczeniu. Empatia, która była przez lata kojarzona jako "babska wrażliwość", dziś jest ogólnie poszukiwaną ludzką zaletą. Wiele wcześniej stereotypowo kobiecych cech jest w tej chwili uznawana jako pozytywne właściwości obu płci.
Powoli wychodzimy z dołka.
- Tak. Z drugiej strony rola męska, o czym część kobiet zdaje się zapominać, nie jest wcale taka łatwa. Ich stereotypowy świat to zdobywanie pieniędzy, utrzymywanie rodziny, pięcie się w hierarchii zawodowej, osiąganie większych sukcesów niż inni.
Ale te procesy społeczne już się nie cofną, stało się.
- Mam wrażenie, że idą raczej w kierunku nabywania cech męskich przez kobiety, które się szybko maskulinizują. Mężczyźni w znacznie mniejszym stopniu przyswajają role i cechy kobiece. Głównie opieka nad dziećmi przestała być wyłączną domeną kobiet. Mniejsze zmiany obserwuje się w zakresie takich stereotypowo kobiecych czynności jak prasowanie, gotowanie czy sprzątanie. Wiele osób wciąż wierzy, że kobiety są do tego stworzone, a mężczyznom z natury wychodzi to gorzej. To jest właśnie podstawowy mechanizm stereotypu, mylimy to, co przedstawiciele danej płci częściej robią z ich wrodzonymi predyspozycjami. Gdyby panowie gotowali czy sprzątali równie często jak kobiety, robiliby to równie sprawnie jak one. Ciekawe, czy uważalibyśmy, że są do tego stworzeni.
Pani pracuje i ma trójkę synów, najmłodszy z nich ma rok. Udaje się...
- Bo mam fantastycznego partnera, który uczestniczy w opiece nad dziećmi i pomaga w domu. Wystarczy.
* Dr Aneta Chybicka
Adiunkt w Instytucie Psychologii Uniwersytetu Gdańskiego. Trener i konsultant biznesu. Autorka książek i artykułów naukowych z zakresu psychologii relacji intymnych i płci. Prowadzi badania w Polsce, Niemczech, Egipcie i Indiach.
Bożena Aksamit: Podobno, jak kobiety za coś się biorą, to przestaje to być intratne.
Aneta Chybicka: Jeśli kobiety zaczynają dominować w jakimś zawodzie, to stopniowo spada jego prestiż. Niższym szacunkiem cieszy się pediatra niż chirurg, bo tam ciągle przewagę mają mężczyźni. Obecnie to zjawisko ulega ograniczeniu, kobiety coraz liczniej napływają do zawodów i branż prestiżowych społecznie. Także tych zarezerwowanych do niedawna wyłącznie dla mężczyzn. Wynika to z tego, że na rynku pracy jest więcej kobiet z wyższym i specjalistycznym wykształceniem niż mężczyzn.
Kobiety, które robią karierę, zaczynają powoli budzić uznanie.
- Badania pokazują, że dziś najbardziej szanujemy te kobiety, które odnoszą sukcesy w pracy, ale jednocześnie zajmują się domem i dziećmi. Klasyczne panie domu, które zrezygnowały albo zawiesiły karierę zawodową, są dziś oceniane już trochę gorzej. Najmniej sympatii budzą jednak te kobiety, które zrezygnowały ze stereotypowo kobiecej roli i wybrały karierę oraz sukcesy osobiste. Chociaż cieszą się stosunkowo dużym szacunkiem, to darzone są mniejszą sympatią.
Dlaczego tak się dzieje?
- Bo w stereotypie kobiecości jednym z ważniejszych czynników jest opiekuńczość. Za to jesteśmy lubiane i doceniane. Kobiety, które wybrały karierę i rozwój osobisty, zrezygnowały ze stałego partnera oraz posiadania dzieci, wyszły kompletnie ze stereotypu.
Zamiast życia w kuchni mamy kuchnię plus etat poza domem.
- Z drugiej strony kobiety wypracowały sobie jednak możliwość, której panowie nie mają. Możemy funkcjonować zarówno w roli stereotypowo kobiecej, jak i męskiej. Oni mają zdecydowanie mniejszą "klateczkę". Jeżeli on wchodzi w rolę stereotypowo kobiecą: gotuje, organizuje przyjęcia, zajmuje się dziećmi, jest szanowany znacznie mniej, niż gdyby pracował zawodowo. Praca, a właściwie zarabianie pieniędzy, jest bardzo ważna dla oceny i samooceny mężczyzn.
Kobieta poprzez przyjęcie stereotypowo męskich ról zyskuje prestiż, a mężczyzna traci, gdy zajmuje się domem?
- Co więcej, dzięki procesom, które zachodzą w postrzeganiu płci, cechy uznawane jako stereotypowo kobiece zyskują na znaczeniu. Empatia, która była przez lata kojarzona jako "babska wrażliwość", dziś jest ogólnie poszukiwaną ludzką zaletą. Wiele wcześniej stereotypowo kobiecych cech jest w tej chwili uznawana jako pozytywne właściwości obu płci.
Powoli wychodzimy z dołka.
- Tak. Z drugiej strony rola męska, o czym część kobiet zdaje się zapominać, nie jest wcale taka łatwa. Ich stereotypowy świat to zdobywanie pieniędzy, utrzymywanie rodziny, pięcie się w hierarchii zawodowej, osiąganie większych sukcesów niż inni.
Ale te procesy społeczne już się nie cofną, stało się.
- Mam wrażenie, że idą raczej w kierunku nabywania cech męskich przez kobiety, które się szybko maskulinizują. Mężczyźni w znacznie mniejszym stopniu przyswajają role i cechy kobiece. Głównie opieka nad dziećmi przestała być wyłączną domeną kobiet. Mniejsze zmiany obserwuje się w zakresie takich stereotypowo kobiecych czynności jak prasowanie, gotowanie czy sprzątanie. Wiele osób wciąż wierzy, że kobiety są do tego stworzone, a mężczyznom z natury wychodzi to gorzej. To jest właśnie podstawowy mechanizm stereotypu, mylimy to, co przedstawiciele danej płci częściej robią z ich wrodzonymi predyspozycjami. Gdyby panowie gotowali czy sprzątali równie często jak kobiety, robiliby to równie sprawnie jak one. Ciekawe, czy uważalibyśmy, że są do tego stworzeni.
Pani pracuje i ma trójkę synów, najmłodszy z nich ma rok. Udaje się...
- Bo mam fantastycznego partnera, który uczestniczy w opiece nad dziećmi i pomaga w domu. Wystarczy.
* Dr Aneta Chybicka
Adiunkt w Instytucie Psychologii Uniwersytetu Gdańskiego. Trener i konsultant biznesu. Autorka książek i artykułów naukowych z zakresu psychologii relacji intymnych i płci. Prowadzi badania w Polsce, Niemczech, Egipcie i Indiach.
- 2 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
Najczęściej czytane24 htydzień







