Czy Fułek i Karnowski podstawiają sobie nogi?

Rozmawiała Katarzyna Włodkowska
05.04.2011 aktualizacja: 2011-04-05 21:01
A A A Drukuj
13 grudnia 2010. Jacek Karnowski podczas zaprzysiężenia na prezydenta. Przysłuchują się wiceprzewodniczący rady miasta Cezary Jakubowski, szef rady Wojciech Fułek i drugi wiceprzewodniczący Piotr Meler Fot. Kamil Gozdan / Agencja Gazeta GWL GDAN KG
- Nie mam ambicji, by przeszkadzać panu prezydentowi. Chcę tylko, by rada pracowała w normalnych warunkach - mówi Wojciech Fułek. Jacek Karnowski nie ma wątpliwości: - Pan Fułek stał się zakładnikiem PiS-u
SONDAŻ
Kto w tym sporze ma rację?

prezydent
szef rady
trudno powiedzieć

Katarzyna Włodkowska: Prezydent Jacek Karnowski powiedział po poniedziałkowej sesji, że ma pan "gębę pełną frazesów". Bo najpierw mówi pan "o popieraniu sportu, kultury, żeglarstwa, a na sesji to uwala". A deklarowaliście współpracę dla dobra miasta.

Wojciech Fułek, przewodniczący rady miasta, jego klub Kocham Sopot razem z PiS mają większość: - To niewybredne stwierdzenia pana prezydenta, nie widzę powodu, dla którego to robi. Jacek Karnowski zawnioskował o sesję, która zgodnie z ustawą musiała być zwołana w ciągu siedmiu dni. I się odbyła. Ale siedem dni to za mało na merytoryczną pracę, radni nie zgodzili się w takim trybie pracować. To wszystko.

Czyli współpracować nie będziecie.

- Od razu usłyszałem, że to walka. Nic podobnego. Gdyby tak było, żadna uchwała przedstawiona dotąd przez pana prezydenta nie zostałaby przegłosowana. Ale radni nie chcą być maszynkami, chcą podejmować świadome decyzje, podparte informacjami urzędników, a tu zabrakło czasu. Przecież brak pełnej wiedzy na temat uchwał zgłaszali też radni, których trudno posądzić o negatywny stosunek do pana prezydenta - Grzegorz Wendykowski i Piotr Bagiński z PO oraz Wieczesław Augustyniak z Samorządności.

Na zapoznanie się z drukami mieliście tydzień, odbyły się komisje. To nie wystarczy?

- Z tego co radni mówili na sesji, otrzymali za mało danych.

Jakich informacji zabrakło? Bo odrzuciliście poprawki uchwały budżetowej i wyszło, że Sopot nie chce aktywizować bezrobotnych ani rehabilitować niepełnosprawnych nie wyposażycie w multimedia PGS, gdzie mają się obywać spotkania związane z prezydencją w UE odrzucacie dotację ministerstwa kultury do wyposażenia Teatru na Plaży oraz Sfinksa blokujecie zakończenie budowy przystani jachtowej nie dajecie pieniędzy na promocję turnieju tenisowego, którego powrót do Sopotu był jednym z elementów pana kampanii.

- Na przykład budowa mariny miała się zakończyć pod koniec kwietnia, a my dowiadujemy się teraz, że projektant nie uwzględnił w harmonogramie prac pali pomostowych i trzeba dołożyć prawie 2 mln zł. Nie ma o czym rozmawiać?

Jest, ale zapłacić i tak trzeba, a potem można dochodzić swoich praw, co może zająć lata.

- Jeśli projektant się pomylił, to niech on te konsekwencje ponosi. Mówimy o pieniądzach nieprzewidzianych w projekcie. Nie wolno takich uchwał zgłaszać siedem dni przed sesją. Tym bardziej, że 8 kwietnia odbędą się comiesięczne obrady.

Dlaczego nie wolno? Ustawa mówi, że prezydent składa uchwały najpóźniej siedem dni przed sesją. Dopiero, gdy termin zostanie przekroczony, rada musi się zgodzić na jego wejście do porządku obrad.

- Sesja odbyła się na wniosek prezydenta. Obrady zwoływane w takim trybie nazywa się nadzwyczajnymi, bo z reguły odbywają się z powodów okolicznościowych. Tym razem chodziło o odsłonięcie tablicy dla Lecha Kaczyńskiego. Ale ostatecznie doszły inne sprawy, z którymi radni musieli zapoznać się w siedem dni. To wykorzystywanie kruczka prawnego, by radni nie mieli czasu na dokładne sprawdzenie uchwał.

Prezydent już w marcu poprosił pana o zwołanie sesji przed 8 kwietnia. Nie zwołał pan, więc sam zawnioskował o obrady.

- Bo uzyskałem informację, że radni nie zdążą przed 8 spotkać się na komisjach. To był powód.

DLA GAZETY

Mówi Jacek Karnowski, prezydent Sopotu

- Przewodniczący rady ma organizować jej prace tymczasem pan Wojciech Fułek zachowuje się jakby był organem wykonawczym. Składanie uchwał na tydzień przed sesją jest normalnym trybem. Radni za zmieszczenie się w tych siedmiu dniach z wykonaniem swojej pracy otrzymują diety. Już w marcu prosiłem o zwołanie obrad przed 8 kwietnia, ale nie spotkało się to ze zrozumieniem, więc zawnioskowałem o obrady 4 kwietnia. Zgłosiłem 18 projektów. Wtedy zwrócił się do mnie wiceprzewodniczący rady Cezary Jakubowski, by większość przełożyć na najbliższy piątek, kiedy - jak mnie poinformował - odbywa się kolejna sesja. Zdjąłem 14 punktów, zostawiłem cztery, w tym dwa budżetowe, bo firmy budowlane chcą działać, Polski Związek Tenisowy nie może czekać, niepełnosprawni chcą planować turnusy. Podkreślam, że gdy składałem te uchwały, nie wiedziałem jeszcze, że kolejne obrady zostaną zwołane 8 kwietnia. To smutne, ale inaczej pan Fułek się zachowywał, gdy był wiceprezydentem. Teraz działa, jakby był zakładnikiem PiS i wychodzi naprzeciw ich oczekiwaniom, żeby utrzymać większość w radzie. Przecież to PiS był od początku przeciwnikiem mariny jachtowej czy Państwowej Galerii Sztuki. Mam nadzieję, że wygra dobro miasta, a nie spory proceduralne.

Podziel się

  • 17 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów