Gaz łupkowy. Na Pomorzu protesty przeciwko odwiertom

Rozmawiał Marek Wąs
22.03.2011 aktualizacja: 2011-03-23 11:36
A A A Drukuj
Markowola. Miejsce w którym mogą występować złoża gazu łupkowego Fot. Rafał Michałowski / Agencja Gazeta
- Nie zgadzamy się na odwierty. Ludzie boją się hałasu i tego, co stanie się z glebą, bo wwiercili się ponad trzy kilometry pod ziemię - o poszukiwaniu gazu łupkowego mówi Bogdan Żabiński, sołtys Niestkowa pod Ustką
KONCESJE_DLA_GAZU_LUPKOWEGO
KONCESJE_DLA_GAZU_LUPKOWEGO
SONDAŻ
Przy poszukiwaniach gazu łupkowego:

Najważniejsze jest bezpieczeństwo energetyczne Polski
Najważniejsza jest ochrona środowiska
Trzeba pogodzić wszystkie racje

Poniedziałek 21 marca

Marek Wąs: Będą odwierty w Niestkowie?

Bogdan Żabiński: Nie wiem, słyszałem, że tak. Na razie szukali. Pięćset metrów od wsi stanęły platformy i słupy wysokie na 45 metrów. Coś znaleźli, gaz uwięziony w łupkach, więc wszyscy mówią, że będą wydobywać. Ale szczegółów nikt nie zna, ani tu, ani w Słupsku, bo to są sprawy centralne.

Trzeba domagać się informacji.

- I tak robimy. Jakiś czas temu na zebraniu w sołectwie ludzie zaczęli domagać się informacji o tym gazie. Porozumiałem się z wójtem w Ustce, z powiatem w Słupsku, no i dziś wieczorem w świetlicy w Niestkowie ma się odbyć spotkanie z tymi firmami. Z firmą gazowniczą z Piły i ich wykonawcami od odwiertów, czyli z Amerykanami i Niemcami. Mam nadzieję, że uspokoją ludzi.

Czego obawiają się mieszkańcy?

- My jesteśmy turystyczną oazą. Rolników zostało już tylko kilku, ale jest morze, jest przepiękna, rybna dolina rzeki Słupi, lasy. Żyjemy z letników, wędkarzy, grzybiarzy. Sam prowadzę agroturystykę. Więc mieszkańcy najbardziej obawiają się negatywnego wpływu tych odwiertów na środowisko.

Ale konkretnie czego?

- Niektóre rzeczy mogliśmy zaobserwować już wtedy, jak szukali gazu. Platformy wiertnicze stanęły bardzo blisko wsi, no i był hałas. Przy nastawieniu na turystykę hałas jest niedopuszczalny. A oni przecież tylko robili odwierty, gdyby zdecydowali się wydobywać gaz, będą pompować pod ziemię tysiące litrów wody, żeby za jej pomocą uwolnić gaz z łupków, więc hałas może być jeszcze większy. No i druga sprawa, co będzie z glebą? Czy nie będzie ruchów górotwórczych jak na Górnym Śląsku? Jak ta cała operacja na te sprawy wpłynie, bo to jest potężna operacja, już teraz firmy pod Niestkowem wywierciły dziury na głębokość 3580 metrów!

Przed rozpoczęciem wydobycia gazu taka firma musi przecież spełnić różne wymagania środowiskowe.

- Tak, wiem o tym. Jak wchodzą komuś na pole, muszą np. wybudować własną utwardzoną drogę dla ciężkiego sprzętu. A po zakończeniu prac przywrócić wszystko do pierwotnego stanu. Tylko że taka jest teoria, a wie pan, jak to w Polsce wygląda w praktyce. No i nie zapominajmy, że technologia wydobywania gazu z łupków jest eksperymentalna. Nikt przez dłuższy czas tego jeszcze nie robił, więc co się tam naprawdę stanie pod ziemią, to wciąż w dużym stopniu teoria.

Wtorek 22 marca, dzień po spotkaniu z firmami gazowniczymi

Coś się wyjaśniło?

- Nic. Nie przekonali nas. Przyszło prawie 40 mieszkańców wsi, na koniec zrobiliśmy głosowanie i wszyscy, jednomyślnie, zajęli stanowisko, że w takiej odległości od Niestkowa nie zgadzamy się na odwierty.

Co mówili przedstawiciele górników?

- Że wszystko jest superbezpieczne. Tylko że nie mają na to żadnych dowodów. Przyznają, że hałas będzie, chcieliby zacząć wydobycie w ciągu roku, i będą potrzebne nowe odwierty. Twierdzą, że to można ograniczyć ekranami. Obiecują, że nie będą hałasować nocami, ale kto ich tam wie. A jak będą pompować wodę z piaskiem, to ponoć ma być szum podobny do tego, jak leci woda w kranie. Ktoś zapytał, jak daleko od domów mogą stać wieże wiertnicze. Okazało się, że według obecnych przepisów do stu metrów. To był szok dla ludzi. I to przesądziło o wyniku głosowania.

Jest szansa porozumienia?

- Szansa jest zawsze. Skoro to takie opłacalne, to rozumiem, że firmy wydobywcze mogłyby wybudować w gminie drogę, boisko, wyremontować chodniki. Ale to muszą zaakceptować mieszkańcy. Jeśli naprawdę chcą wydobywać u nas gaz, będą potrzebne kolejne spotkania, nie damy się zrobić w konia.

Niedawno władze Francji wstrzymały w swoim kraju wszystkie prace nad wydobyciem gazu łupkowego do czasu pełnych badań na temat jego wpływu na środowisko.

- I ja mam nadzieję, że nasz rząd też będzie na tę sprawę chuchał i dmuchał. Nie żeby zabraniać poszukiwań, ale przed podjęciem decyzji o wydobyciu muszą powstać już solidne raporty o oddziaływaniu na naturę. W dużo drobniejszych sprawach takich raportów się wymaga, a to jest przecież poważna rzecz. I nie powinniśmy opierać się wyłącznie na badaniach firm zainteresowanych wydobyciem gazu, mogą być nierzetelne. To państwo powinno pilnować jakości raportów. Tymczasem teraz do przeprowadzenia próbnych wierceń nie jest potrzebna żadna opinia środowiskowa, firma ma zezwolenie z Warszawy i tylko informuje gminę, że coś takiego zaczyna. Moim zdaniem nie tak powinno być. Rząd i wojewodowie mają obowiązek informować ludzi, jakie zagrożenia niesie wydobywanie gazu z łupków.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 11 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów