Czy "S" wyjdzie z Europejskiego Centrum Solidarności?

Katarzyna Włodkowska
15.03.2011 aktualizacja: 2011-03-15 10:39
A A A Drukuj
2 marca, Gdańsk. Prezydent miasta Paweł Adamowicz i nowy szef ECS Basil Kerski. Obaj są atakowani prze PiS i Lecha Wałęsę Fot. Renata Dšbrowska / Agencja Gazeta
Sprawą konkursu na szefa Europejskiego Centrum Solidarności ma się zająć Komisja Krajowa NSZZ "Solidarność". - Możliwe jest opuszczenie przez związek Centrum - poseł Bogdan Lis
ZOBACZ TAKŻE
Bogdan Lis, dziś niezależny poseł, od początku krytykuje zorganizowany przez prezydenta Gdańska konkurs na szefa Centrum. Uważa, że został on ustawiony pod urodzonego w Gdańsku, a mieszkającego w Berlinie 42-letniego Basila Kerskiego, wieloletniego redaktora naczelnego polsko-niemieckiego pisma "Dialog". To zdaniem Lisa "osoba z zewnątrz", która nie zdoła wyciszyć sporów wokół instytucji, mimo że w konkursowej stawce nie znajdował się lepszy kandydat.

- Nie chciałbym niczego sugerować działaczom "S", wiedzą, co robią, ale spodziewać się można różnych scenariuszy - mówi Lis, który otwarcie aspirował do kierowania Centrum przed rozpoczynającymi się dziś w Łodzi dwudniowymi obradami Komisji Krajowej.

Zastrzeżenia do wyboru zgłaszali m.in. Lech Wałęsa i Jerzy Borowczak. Swoje dorzucili też radni PiS pomorskiego sejmiku, którzy ogłosili, że "Kerski, kierując polską instytucją kultury, jaką winno stać się ECS, będzie miał na względzie nie polską, a niemiecką rację stanu". Przypomnijmy - Kerski polskiego obywatelstwa zrzekł się z matką w 1986 r., w wieku 17 lat. Taki warunek postawiły Niemcy całej rodzinie, by obywatelstwo otrzymał ojciec Kerskiego - polityczny uciekinier z Iraku.

- Nie wyobrażam sobie wyjścia Komisji Krajowej z Centrum - komentuje Bogdan Biś, pierwszy wiceszef NSZZ "Solidarność", członek komisji konkursowej, która wybrała szefa ECS. - Nie rozumiem też zastrzeżeń dotyczących obywatelstwa pana Kerskiego. Jeśli komukolwiek to przeszkadzało, należało te wątpliwości rozstrzygnąć na etapie jego uczestnictwa w radzie ECS.

Ale komentarza samego Piotra Dudy, szefa związku, już nie uzyskaliśmy. Przewodniczący wypowie się dopiero po obradach komisji.

Wniosek, by Komisja Krajowa zajęła się konkursem na szefa ECS, złożył Jerzy Langer, członek Komisji Krajowej, przedstawiciel związku w radzie ECS-u.

- Uważam, że Paweł Adamowicz złamał statut Centrum - mówi Langer. - Jasno jest tam napisane, że dyrektora powołuje i odwołuje prezydent Gdańska, po uzgodnieniu z pozostałymi założycielami. Komisja konkursowa rekomendowała Basila Kerskiego, ale ostateczna decyzja powinna zostać podjęta wspólnie, a nie przez samego prezydenta.

Langer kwestionuje też samego Kerskiego: - Instytucja ma promować osiągnięcia Polski. Uważam, że mamy w kraju wiele osób, które mogłyby śmiało pokierować Centrum.

Prezydent Gdańska jest zaskoczony obrotem wydarzeń.

- Nie złamałem statutu, przecież wszyscy założyciele ECS-u - miasto, związek, Fundacja Centrum Solidarności, Ministerstwo Kultury i województwo pomorskie ECS-u - oddelegowali swoich przedstawicieli do komisji konkursowej - mówi Paweł Adamowicz (PO). - Nikt nie zgłosił votum separatum. Spór o obywatelstwo pokazuje wciąż obecne w naszym społeczeństwie nastroje ksenofobiczne.

Kerski : - Zarzut o brak obywatelstwa polskiego rani i pokazuje brak wrażliwości dla politycznych uciekinierów w podzielonej Europie. I nie ma nic wspólnego z duchem ECS-u.

Gdy we wrześniu ub.r. z kierowania ECS-em zrezygnował o. Maciej Zięba, prof. Andrzej Friszke, historyk i członek rady Centrum wypowiedział prorocze słowa: - Trudno będzie znaleźć naprawdę dobrego kandydata na dyrektora. Europejskie Centrum Solidarności może stać się przedmiotem konfliktu.

I miał rację.

- Wydarzenia ostatnich tygodni mówią wszystko o polskim życiu publicznym, zdominowanym przez agresję i nieufność - uważa prof. Friszke. - Dlatego też większość osób, które posiada kompetencje do zajmowania się sprawami historycznymi, nawet nie chce kandydować na takie stanowiska. Kapitałem Kerskiego, który okazał się najlepszym kandydatem, człowieka niezwykle kompetentnego, znającego się na historii Solidarności, jest pewien uporządkowany jej obraz, który funkcjonuje w Europie, a który w Polsce próbuje się zdekonstruować. Bo co dziś obserwuje zagranica? Awanturę wokół projektu, który jest naszą najlepszą wizytówką. Tymczasem to współpraca powinna być podstawowym jego atutem.

Czytaj też komentarz Anny Wolff-Powęskiej.

Podziel się

  • 29 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    16 głosów