Spacerują po morzu. Nie ma paragrafu na głupotę
24.02.2011
aktualizacja: 2011-02-25 09:36
Rekordziści wchodzą ponad pół kilometra w głąb Bałtyku. I to całe rodziny z małymi dziećmi. - To bardzo niebezpieczne, lód może się załamać, niestety nie możemy wystawiać mandatów za lekkomyślność - mówi policja i straż miejska.
ZOBACZ TAKŻE
- O krok od tragedii w Sopocie: załamał się lód (02-03-11, 19:34)
- Chodzili po lodzie. Zapłacą grzywny (28-02-11, 15:44)
- Spacer po lodzie. Wojewoda apeluje o rozsądek (25-02-11, 13:15)
- Strażacy uratowali mężczyznę, który dryfował na krze (06-03-11, 11:39)
- Ratownicy alarmują: Nie wchodzić na zamarzniętą Zatokę Gdańską (26-02-11, 17:40)
- Zima się trzyma. Wiosno, kiedy w końcu wrócisz? (18-02-11, 07:00)
- Zima jest zła dla dzikich zwierząt (08-01-11, 01:00)
- Ciężka zima. Jak poradzić sobie z poślizgiem? (23-12-10, 12:10)
- Gdynia. Zima zmienia trasy miejskich autobusów (10-12-10, 14:32)
- Zima niegroźna drogowcom. Trwa budowa trasy W-Z (28-12-10, 12:59)
SONDAŻ
Od czterech dni wody Zatoki Gdańskiej pokrywają gigantyczne kry. Zamarznięta tafla przyciąga tłumy żądnych wrażeń spacerowiczów.
- I to bardzo daleko wchodzą - byliśmy z żoną na spacerze na molo, jak stanęliśmy na samym końcu to ludzie hen przed nami na lodzie majaczyli - pan Mirosław przyjechał na ferie do Sopotu spod Opola. - To niesamowite jak ludzie mają odwagę, jeszcze dzieci biorą. Chociaż - przyznaje po chwili Ślązak. - Jak widziałem takie tłumy też miałem ochotę się przejść - w końcu to atrakcja po Bałtyku chodzić - ale potem usłyszałem, że lód może się skruszyć i od razu mi przeszło.
Ludzie mówią, że są i śmiałkowie, którzy traktują spacer po Bałtyku jako nowy sport ekstremalny. I ścigają się kto najdalej dojdzie.
- Na płytkim, np. po Zatoce Puckiej to sam bym poszedł - mówi Paweł Patrykus, student z Gdyni (przed chwilą pstrykał zdjęcia niemal 100 metrów od brzegu).
- Są tacy, którzy idą 500, podobno nawet i 700 metrów - przyznaje Kazimierz Zelewski. - Niektórzy narty biegówki zakładają byle jak najdalej się dostać. Nie zdają sobie sprawy, że to woda morska i tak łatwo nie zamarza, pod spodem zostaje przestrzeń. To, że przy brzegu jest skuta lodem, nie oznacza, że w głębi będzie tak samo. Zatoka pokryta jest krą, tej kry zbiera się coraz więcej, bo min. spływa do morza Wisłą. Ale to tylko wygląda na jedną całość - tym bardziej teraz, kiedy przysypane jest śniegiem - w rzeczywistości to nie jest jedna duża tafla. Może pękać.
Woda w Bałtyku ma temperaturę 0 st.C. Dorosły człowiek jest w stanie przeżyć w takich warunkach od 3 do 5 minut. Dziecko - kilkakrotnie krócej.
- A ludzie idą całymi rodzinami, biorą nawet niemowlaki. Wychodzą daleko, żeby zrobić ładne zdjęcie do rodzinnego albumu, nie myślą co będzie jak lód się załamie. Tak samo jest na całej Zatoce. Mamy kontakt m.in. z Gdynią - tam chodzą po marinie - mówi Zelewski.
Dlatego od kilku dni śmiałków z kry przeganiają patrole Straży Miejskiej i Policji.
- Mamy komunikaty, że lód się może załamać - mówi zdyszana strażniczka miejska (przed chwilą namawiała do zejścia na piasek grupkę nastolatków, karmiących łabędzie, teraz musi przegonić spod molo rodzinę z aparatami fotograficznymi).
- Bez przesady. Straż powinna zrobić odwiert i zobaczyć, że tu przy brzegu warstwa lodu jest gruba. Myślę, że niebezpiecznie jest może jakieś trzy kilometry od brzegu, na redzie, gdzie stoją statki - wtrąca Łukasz Rarok z Gdańska.
Niestety na wchodzenie na lód nie ma paragrafu.
- Nie możemy wystawiać mandatów za lekkomyślność - mówi Mirosław Mudlaff, komendant Straży Miejskiej w Sopocie. - Dlatego tylko ludzi przestrzegamy, że zbytnia brawura może się skończyć zagrożeniem dla ich życia. Częściej też wysyłamy patrole. Współpracujemy z ratownikami, policją i strażą pożarną. Jak - nie daj Boże - dojdzie do jakiegoś nieszczęścia możemy wezwać posiłki w ciągu kilku minut.
- Dostajemy sygnały od ludzi. Dzwonią do nas spacerowicze i mówią, że widzieli, że ktoś się wypuścił niebezpiecznie daleko od brzegu i, żebyśmy jakoś zareagowali - opowiada Karina Kamińska, rzecznik sopockiej Policji.
Dlatego codziennie wybrzeże patrolowane jest przez ekipy ratowników. - Dysponujemy sprzętem: sanie, kołowrotki z liną, etc. - wymienia Zelewski. - Ale każdy z nas może pomóc: jeśli zobaczymy, że ktoś wpadł do wody, można rzucić choćby szalik. I natychmiast zadzwonić pod nr 112 lub 601 100 100 - to numer ratunkowy nad wodą.
Ostatnio Bałtyk zamarzł cztery lata temu. Synoptycy zapowiadają, że tegoroczna kra zacznie się topić już w sobotę.
- I to bardzo daleko wchodzą - byliśmy z żoną na spacerze na molo, jak stanęliśmy na samym końcu to ludzie hen przed nami na lodzie majaczyli - pan Mirosław przyjechał na ferie do Sopotu spod Opola. - To niesamowite jak ludzie mają odwagę, jeszcze dzieci biorą. Chociaż - przyznaje po chwili Ślązak. - Jak widziałem takie tłumy też miałem ochotę się przejść - w końcu to atrakcja po Bałtyku chodzić - ale potem usłyszałem, że lód może się skruszyć i od razu mi przeszło.
Ludzie mówią, że są i śmiałkowie, którzy traktują spacer po Bałtyku jako nowy sport ekstremalny. I ścigają się kto najdalej dojdzie.
- Na płytkim, np. po Zatoce Puckiej to sam bym poszedł - mówi Paweł Patrykus, student z Gdyni (przed chwilą pstrykał zdjęcia niemal 100 metrów od brzegu).
- Są tacy, którzy idą 500, podobno nawet i 700 metrów - przyznaje Kazimierz Zelewski. - Niektórzy narty biegówki zakładają byle jak najdalej się dostać. Nie zdają sobie sprawy, że to woda morska i tak łatwo nie zamarza, pod spodem zostaje przestrzeń. To, że przy brzegu jest skuta lodem, nie oznacza, że w głębi będzie tak samo. Zatoka pokryta jest krą, tej kry zbiera się coraz więcej, bo min. spływa do morza Wisłą. Ale to tylko wygląda na jedną całość - tym bardziej teraz, kiedy przysypane jest śniegiem - w rzeczywistości to nie jest jedna duża tafla. Może pękać.
Woda w Bałtyku ma temperaturę 0 st.C. Dorosły człowiek jest w stanie przeżyć w takich warunkach od 3 do 5 minut. Dziecko - kilkakrotnie krócej.
- A ludzie idą całymi rodzinami, biorą nawet niemowlaki. Wychodzą daleko, żeby zrobić ładne zdjęcie do rodzinnego albumu, nie myślą co będzie jak lód się załamie. Tak samo jest na całej Zatoce. Mamy kontakt m.in. z Gdynią - tam chodzą po marinie - mówi Zelewski.
Dlatego od kilku dni śmiałków z kry przeganiają patrole Straży Miejskiej i Policji.
- Mamy komunikaty, że lód się może załamać - mówi zdyszana strażniczka miejska (przed chwilą namawiała do zejścia na piasek grupkę nastolatków, karmiących łabędzie, teraz musi przegonić spod molo rodzinę z aparatami fotograficznymi).
- Bez przesady. Straż powinna zrobić odwiert i zobaczyć, że tu przy brzegu warstwa lodu jest gruba. Myślę, że niebezpiecznie jest może jakieś trzy kilometry od brzegu, na redzie, gdzie stoją statki - wtrąca Łukasz Rarok z Gdańska.
Niestety na wchodzenie na lód nie ma paragrafu.
- Nie możemy wystawiać mandatów za lekkomyślność - mówi Mirosław Mudlaff, komendant Straży Miejskiej w Sopocie. - Dlatego tylko ludzi przestrzegamy, że zbytnia brawura może się skończyć zagrożeniem dla ich życia. Częściej też wysyłamy patrole. Współpracujemy z ratownikami, policją i strażą pożarną. Jak - nie daj Boże - dojdzie do jakiegoś nieszczęścia możemy wezwać posiłki w ciągu kilku minut.
- Dostajemy sygnały od ludzi. Dzwonią do nas spacerowicze i mówią, że widzieli, że ktoś się wypuścił niebezpiecznie daleko od brzegu i, żebyśmy jakoś zareagowali - opowiada Karina Kamińska, rzecznik sopockiej Policji.
Dlatego codziennie wybrzeże patrolowane jest przez ekipy ratowników. - Dysponujemy sprzętem: sanie, kołowrotki z liną, etc. - wymienia Zelewski. - Ale każdy z nas może pomóc: jeśli zobaczymy, że ktoś wpadł do wody, można rzucić choćby szalik. I natychmiast zadzwonić pod nr 112 lub 601 100 100 - to numer ratunkowy nad wodą.
Ostatnio Bałtyk zamarzł cztery lata temu. Synoptycy zapowiadają, że tegoroczna kra zacznie się topić już w sobotę.
Polecamy - Sposób na pracę na mrozie? Kalesony i trzy pary skarpet
- 27 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
51 głosów
-
Spacerują po morzu. Nie ma paragrafu na głupotę
vbn53
24.02.11, 20:09
Ja jutro się też wybiorę z aparatem i będę czekać aż ktoś wpadnie pod lód. A jakie piękne fotki głupiego zamarzniętego trupa ;-) World Press Photo będzie moje »
-
Spacerują po morzu. Nie ma paragrafu na głupotę
wapeso
25.02.11, 00:53
Czy widzial ktos z sznownych czytelnikow, jadaca ciezarowke przez Missisipi krolowa rzek amerykanskich.A czy wedkowal ktos z czytelnikow z zaparkowanego na lodzie tej rzeki samochodzie »
-
Rodowód nagrody Darwina sięga Inflantów?
dar61
25.02.11, 13:43
Prócz czasu wdrożenia obowiązku opłacania się służbom ratowniczym za interwencje przy zachowaniach ryzykownych - brakuje mi jeszcze informacj prawdziwszej, o zamarzaniu Bałtyku.Informacje »
Najczęściej czytane24 htydzień









