Odszkodowania. Milionowe pokusy dla urzędników
07.02.2011
aktualizacja: 2011-02-06 20:58
Fot. Kamil Gozdan / Agencja Gazeta
Miliony złotych odszkodowań za wywłaszczone w PRL nieruchomości mogą być dla urzędników pokusą, dla której warto łamać przepisy - wynika z raportów NIK
ZOBACZ TAKŻE
- TK: właściciele wszystkich nieruchomości powinni mieć prawo do odszkodowań (13-06-11, 18:32)
- "PB": Metryczka wskaże złego urzędnika (13-05-11, 07:19)
- Urzędnicy muszą dostać nagrody, nie mniej niż 360 tys. zł rocznie (21-03-11, 02:00)
- Odszkodowania za mienie z PRL, czyli kac po komunizmie (14-03-11, 16:00)
- Rośnie armia urzędników. Mamy ich już prawie pół miliona (08-02-11, 20:48)
- Usterka warta miliony. Pełnomocnicy właścicieli zarabiają krocie (18-01-11, 11:00)
- Teksas w Polsce (01-10-10, 01:00)
- Zaginione skrzynie z majątkiem II RP (29-03-10, 12:03)
Opisaliśmy trzy tygodnie temu, jak Najwyższa Izba Kontroli i m.in. trójmiejscy samorządowcy domagają się zmiany art. 130 ust.1 ustawy o gospodarce nieruchomościami. Na jego podstawie można domagać się od skarbu państwa odszkodowania za wywłaszczoną w PRL nieruchomość. Od 2004 r. wysokość odszkodowania wycenia się według dzisiejszej wartości nieruchomości, są to często milionowe kwoty. Rekord padł w 2010 r. - blisko 18 mln zł dostali spadkobiercy za teren przy Centrum Handlowym Klif. NIK i samorządowcy twierdzą, że gigantyczna liczba wniosków o odszkodowanie zagraża finansom państwa, a zarabia na tym głównie zorganizowana sieć pełnomocników, a nie skrzywdzeni właściciele. Do sformułowania tak krytycznych wniosków o art. 130 doprowadziły NIK również kontrole w gdyńskim magistracie i Urzędzie Wojewódzkim w Gdańsku. Skończyło się na umorzeniu śledztwa prokuratorskiego i jedynie wnioskach pokontrolnych, ale warto się bliżej przyjrzeć kulisom starań o wysokie odszkodowania.
NIK w 2007 r. analizowała w gdyńskim magistracie kilka postępowań o wypłatę odszkodowania na podstawie art. 130 ust. 1. Kontrolerzy mieli wiele zastrzeżeń (piszemy o nich na s. 30 "Gazety Wyborczej"). Na szczególną uwagę zasługuje urzędnik Henryk W. Największy specjalista od odszkodowań w tym urzędzie. Zwolnił się jeszcze przed zakończeniem kontroli NIK. W grudniu 2007 r. prezydent Gdyni Wojciech Szczurek zawiadomił prokuraturę, że Henryk W. zwalniając się nie oddał części akt z prowadzonych przez siebie spraw wywłaszczeniowych. Prokuratura wszczyna śledztwo, a policja przeprowadza rewizję w domu byłego urzędnika. Śledczy w mieszkaniu Henryka W. znajdują coś w rodzaju prywatnego archiwum, w którym są m.in.: mapy geodezyjne, kartoteki gruntów, kopie map kastralnych, opisy i odpisy ksiąg wieczystych. Henryk W. zeznaje, że do rewizji policji nie miał świadomości, że posiadał niektóre dokumenty. Prokurator wierzy w zeznania Henryka W. i śledztwo zostaje umorzone.
Po kontroli w Gdyni NIK wchodzi też do Urzędu Wojewódzkiego w Gdańsku. Szczególnie dziwnie wygląda sprawa odszkodowania za budynek, który w 1950 r. wywłaszczono na rzecz skarbu państwa bez wypłaty odszkodowania, a w którym potem mieściło się kino Fala w Gdyni. Prezydent Gdyni po opinii rzeczoznawcy ustala wysokość odszkodowania za tę nieruchomość na około 15 tys. zł. Ważna jest tu sekwencja dat. Decyzja prezydenta pochodzi z maja 2004 r., czyli na cztery miesiące przed wrześniem 2004 i liczeniem wysokości odszkodowania na podstawie drugiego zdania art. 130 ust. 1 znowelizowanej ustawy. Niezadowoleni pełnomocnicy spadkobierców odwołują się od decyzji do wojewody pomorskiego w lipcu 2004 r. Do wejścia w życie nowych przepisów pozostają dwa miesiące. Nikt z urzędników nie rusza jednak tej sprawy, choć zgodnie z kodeksem postępowania administracyjnego powinno się ją załatwić w ciągu miesiąca od dnia otrzymania odwołania. Brak reakcji urzędników się "opłaca", bo wysokość odszkodowania z 15 tys. zł zmienia się na podstawie nowych przepisów na ponad 1,1 mln zł. Kontrolerzy NIK zarzucają służbom wojewody celowe przeciąganie sprawy i łamanie kodeksu postępowania administracyjnego. Jakby tego było mało, przed wyceną Fali na 1,1 mln zł przez "rzeczoznawcę wojewody" w czerwcu 2005 r., inny rzeczoznawca majątkowy w sierpniu 2004 wycenił to samo kino na około 160 tys. zł. Zleceniodawcą był sejmik województwa pomorskiego.
Fala z 35 kinami wchodziła w skład należącej do sejmiku spółki Neptun Film. Samorządowcy cały ten majątek sprzedali prywatnej firmie Capital Park sp. z o.o. i to na potrzeby tej sprzedaży rzeczoznawca wycenił Falę na 160 tys. zł. A więc wartość kina w ciągu roku wyceniono raz na 15 tys. zł, potem na 160 tys. zł, a w końcu na 1,1 mln zł. Do budżetu sejmiku, czyli do kasy publicznej, ze sprzedaży kina prywatnemu właścicielowi wpłynęło 160 tys. zł, a na odszkodowanie za wywłaszczenie tej samej nieruchomości z publicznej kasy wypłacono 1,1 mln zł.
Więcej - czytaj w poniedziałkowej Gazecie Wyborczej na s. 30
NIK w 2007 r. analizowała w gdyńskim magistracie kilka postępowań o wypłatę odszkodowania na podstawie art. 130 ust. 1. Kontrolerzy mieli wiele zastrzeżeń (piszemy o nich na s. 30 "Gazety Wyborczej"). Na szczególną uwagę zasługuje urzędnik Henryk W. Największy specjalista od odszkodowań w tym urzędzie. Zwolnił się jeszcze przed zakończeniem kontroli NIK. W grudniu 2007 r. prezydent Gdyni Wojciech Szczurek zawiadomił prokuraturę, że Henryk W. zwalniając się nie oddał części akt z prowadzonych przez siebie spraw wywłaszczeniowych. Prokuratura wszczyna śledztwo, a policja przeprowadza rewizję w domu byłego urzędnika. Śledczy w mieszkaniu Henryka W. znajdują coś w rodzaju prywatnego archiwum, w którym są m.in.: mapy geodezyjne, kartoteki gruntów, kopie map kastralnych, opisy i odpisy ksiąg wieczystych. Henryk W. zeznaje, że do rewizji policji nie miał świadomości, że posiadał niektóre dokumenty. Prokurator wierzy w zeznania Henryka W. i śledztwo zostaje umorzone.
Po kontroli w Gdyni NIK wchodzi też do Urzędu Wojewódzkiego w Gdańsku. Szczególnie dziwnie wygląda sprawa odszkodowania za budynek, który w 1950 r. wywłaszczono na rzecz skarbu państwa bez wypłaty odszkodowania, a w którym potem mieściło się kino Fala w Gdyni. Prezydent Gdyni po opinii rzeczoznawcy ustala wysokość odszkodowania za tę nieruchomość na około 15 tys. zł. Ważna jest tu sekwencja dat. Decyzja prezydenta pochodzi z maja 2004 r., czyli na cztery miesiące przed wrześniem 2004 i liczeniem wysokości odszkodowania na podstawie drugiego zdania art. 130 ust. 1 znowelizowanej ustawy. Niezadowoleni pełnomocnicy spadkobierców odwołują się od decyzji do wojewody pomorskiego w lipcu 2004 r. Do wejścia w życie nowych przepisów pozostają dwa miesiące. Nikt z urzędników nie rusza jednak tej sprawy, choć zgodnie z kodeksem postępowania administracyjnego powinno się ją załatwić w ciągu miesiąca od dnia otrzymania odwołania. Brak reakcji urzędników się "opłaca", bo wysokość odszkodowania z 15 tys. zł zmienia się na podstawie nowych przepisów na ponad 1,1 mln zł. Kontrolerzy NIK zarzucają służbom wojewody celowe przeciąganie sprawy i łamanie kodeksu postępowania administracyjnego. Jakby tego było mało, przed wyceną Fali na 1,1 mln zł przez "rzeczoznawcę wojewody" w czerwcu 2005 r., inny rzeczoznawca majątkowy w sierpniu 2004 wycenił to samo kino na około 160 tys. zł. Zleceniodawcą był sejmik województwa pomorskiego.
Fala z 35 kinami wchodziła w skład należącej do sejmiku spółki Neptun Film. Samorządowcy cały ten majątek sprzedali prywatnej firmie Capital Park sp. z o.o. i to na potrzeby tej sprzedaży rzeczoznawca wycenił Falę na 160 tys. zł. A więc wartość kina w ciągu roku wyceniono raz na 15 tys. zł, potem na 160 tys. zł, a w końcu na 1,1 mln zł. Do budżetu sejmiku, czyli do kasy publicznej, ze sprzedaży kina prywatnemu właścicielowi wpłynęło 160 tys. zł, a na odszkodowanie za wywłaszczenie tej samej nieruchomości z publicznej kasy wypłacono 1,1 mln zł.
Więcej - czytaj w poniedziałkowej Gazecie Wyborczej na s. 30
- 9 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
10 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień




