Sprawa Iwony. Panie Rutkowski, pan kłamie - mówi matka

ms, rod
27.01.2011 aktualizacja: 2011-01-28 09:25
A A A Drukuj
Gdańscy ratownicy na jednej z akcji poszukiwawczych w Trójmieście Fot. Renata Dąbrowska / Agencja
Matka nieżyjącego studenta, który według Krzysztofa Rutkowskiego może mieć związek z zaginięciem Iwony Wieczorek oskarża detektywa o oszczerstwo. Zamierza złożyć przeciwko niemu pozew w sądzie
ZOBACZ TAKŻE


Sprawa zaginięcia Iwony ponownie trafiła na czołówki gazet w poniedziałek. Detektyw Krzysztof Rutkowski ogłosił wtedy, że wie kto stoi za zaginięciem dziewczyny. Miał to być Maciej S., pochodzący z Kujaw student Uniwersytetu Gdańskiego. Na początku stycznia w swoim mieszkaniu w Sopocie popełnił samobójstwo. Jego koledzy zgłosili się wtedy do detektywa.

- Powiedzieli, że pod koniec sierpnia miał im wyznać, że wie co się stało z "zaginioną dziewczyną, o której w Gdańsku jest teraz tak głośno" - opowiadał detektyw. - Miał pomóc dwóm poznanym przy alkoholu "krymuchom", kryminalistom, w porwaniu dziewczyny. Miała zostać zgwałcona w samochodzie, wywieziona poza Trójmiasto i, żywa, ukryta w przyczepie campingowej.

Krzysztof Rutkowski przekazał te informacje Prokuraturze Okręgowej w Gdańsku. Ile jest w nich prawdy? Rzecznik prokuratury, Grażyna Wawryniuk jest bardzo ostrożna: - Jeszcze nie mogę nic powiedzieć. Od poniedziałku weryfikujemy te informacje.

Od śledczych dowiedzieliśmy się więcej. - Na razie wszystko wskazuje na to, że jest to kolejny mylny trop. W czwartek przesłuchaliśmy matkę chłopaka. Ona twierdzi, że w lipcu, gdy Iwona zaginęła, nie było go nawet w Trójmieście - mówi nam nieoficjalnie jeden z nich. - Decydujące będą informacje od operatora komórkowego. Jeżeli jego telefon rzeczywiście logował się wtedy na Kujawach, to nie ma już o czym mówić. Będziemy to wiedzieć lada dzień.

Informacje od policjantów powtarza nam matka chłopaka. - Był wtedy w domu, pamiętam to doskonale. Są też inni świadkowie. Do Trójmiasto pojechał dopiero w sierpniu, kilka tygodni po zaginięciu tej dziewczyny - opowiada nam kobieta. Ciągle jest jeszcze w szoku po śmierci syna, trudno jest jej nawet mówić na ten temat: - Nie pozwolę jednak na brukanie jego pamięci. Rutkowski kłamie. Dla rozgłosu miesza w tę sprawę mojego syna. On nie może się już bronić. To okrutne i niemoralne. Złoże przeciwko niemu pozew w sądzie.

Rutkowski przyznaje, że nie rozmawiał z matką Macieja S. oraz, że nie weryfikował dokładnie tego wątku: - Uznałem, że skoro to już do mnie trafiło, muszę to przekazać prokuraturze - tłumaczy. - Tylko prokuratorzy mogą sprawdzić logowania jego telefonu, tylko oni mogą też przesłuchać świadków i wykluczyć lub potwierdzić tę wersję. Iwona Wieczorek w nocy z 16 na 17 lipca bawiła się w jednej z sopockich dyskotek. Na parkiecie między nią a znajomymi doszło do sprzeczki. Iwona wybiegła z dyskoteki, poszła Monciakiem w stronę mola. Następnie ruszyła pieszo bulwarem nadmorskim w kierunku Gdańska, do domu przy ul. Jelitkowski Dwór. Nie wzięła taksówki, bo była bez pieniędzy. Wysiadła jej też bateria w telefonie. Po raz ostatni uliczny monitoring zarejestrował ją na w Jelitkowie o godz. 4.12 nad ranem. Do domu miała niecały kilometr drogi przez tereny leśno-parkowe.

Polecamy - Śledczy blisko wyjaśnienia zaginięcia Iwony Wieczorek?



Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 28 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    17 głosów

  • Nie oskarza! fazi52 27.01.11, 19:25

    Nie polecial do gazet,tylko do prokuratury.Dobrze zrobil.Widac,ze chce wyjasnic te sprawe.Przeciez nie mowi,ze ten chlopak bral w tym udzial,tylko,ze wskazali na niego jego koledzy.»

  • Zostawcie Rutkowskiego w spokoju i szukajcie Iwony voiceinthedesert 23.02.12, 23:39

    Z tego co Rutkowski mówi, widać, że to on stara się uczciwie rozwiązać tę sprawę, podczas gdy cały świat mu to utrudnia. W tego typu sprawach czas jest kluczowy. Rutkowski ma rację. Ktoś »