Gdynia i Sopot szczepią przeciw HPV. Czemu nie Gdańsk?

Alicja Katarzyńska
2010-01-07 aktualizacja: 2010-01-06 21:24
A A A Drukuj
Iwona Fabisiak szczepi na wirua HPV dziewczynki z klasy piątek B ze Szkoły Podstawowej nr 1 w Sopocie Fot. Damian Kramski / Agencja Ga
Nastoletnie gdańszczanki nie dostaną szczepionki przeciw wirusowi HPV, ponieważ władze wątpią w skuteczność tej metody. Ale Gdynia, Sopot, a nawet Pruszcz, Hel i Rumia wydają na szczepionki miliony i przekonują, że chronią przed nowotworem.
SERWISY
SONDAŻ
Czy Gdańsk powinien płacić za szczepionki na HPV?

tak
nie mam zdania
nie

Polskie Towarzystwo Ginekologiczne szacuje, że szczepienia nastolatek przeciw wirusowi HPV zmniejszą zachorowania na raka szyjki macicy od ponad 70 do 96 proc. Efekt jest widoczny po 15-20 latach. To skuteczność, jakiej w profilaktyce nowotworów nie można osiągnąć innymi sposobami.

Kiedy zagraniczni eksperci ogłosili wyniki badań klinicznych, większość krajów Unii Europejskiej, Australia, Stany Zjednoczone zaoferowały dziewczętom ten specyfik za darmo. Polski resort zdrowia zaleca zaś jego stosowanie. Na zakup szczepionek zdecydowało się kilkanaście samorządów w kraju - m.in. Łódź, Koszalin, z czego wiele na Pomorzu: Gdynia, Sopot, Pruszcz Gdański, Hel, Rumia. To spory wydatek, bo trzy dawki podawane co pół roku kosztują w sumie około 1500 zł.

Gdynia szczepienia rozpoczęła niespełna dwa lata temu. Pod koniec 2008 r. w badaniu przeprowadzonym przez Millward Brown SMG/KRC dla "Gazety" 76 proc. gdynian wyraziło zadowolenie, że taki program jest prowadzony. Pytanie, czy jest też skuteczny?

- Nie mamy wątpliwości, że to konieczna profilaktyka - mówi Ewa Łowkiel, wiceprezydent Gdyni. - W roku ubiegłym zaszczepiliśmy 1200 dziewczynek, w tym o sto mniej. Będziemy kontynuować to przez najbliższe lata. Rocznie płacimy około milion złotych. Dane epidemiologiczne dotyczące zachorowalności, umieralności na ten rodzaj raka w Polsce są porażające, nieskorzystanie ze szczepionki wydaje nam się zbrodniczym zaniechaniem.

Urzędnicy z Sopotu przyznają, że mieli wątpliwości, czy warto płacić za specyfik. - Nie byliśmy jednomyślni - przyznaje Iwona Plewako kierownik referatu zdrowia Urzędu Miasta w Sopocie. - Ale przekonały nas opinie lekarzy. A kiedy rozpoczęliśmy program, rodzice sopocianek masowo dzwonili pytając, kiedy będą mogli skorzystać z usługi. W ubiegłym roku zaszczepiliśmy 95 dziewcząt, w tym podobnie. Wydaliśmy ok.103 tys. zł. Tylko dwoje rodziców nie zgodziło się na ten rodzaj profilaktyki.

Jak działa szczepionka? - W organizmie człowieka po podaniu białek obecnych w otoczce wirusa wytwarzają się przeciwciała - tłumaczy Mirosław Dudziak, wojewódzki konsultant w zakresie ginekologii onkologicznej na Pomorzu. - Ich poziom jest znacznie wyższy niż po przechorowaniu wirusa, dzięki temu pacjentka jest uodporniona na lata. To bezpieczna szczepionka, bo nie zawiera materiału genetycznego wirusa, tylko przeciwciała obecne w jego otoczce. No i znacznie obniża ryzyko zachorowania.

- My też nie mamy wątpliwości, że to dobrze wydane pieniądze - zapewnia Ryszard Świlski, wiceburmistrz Pruszcza Gdańskiego. Jego miasto przez 3 lata wyda na ochronę przeciwko HPV 360 tys. zł.

W Gdańsku w ubiegłym roku urzędnicy wyliczyli, że na szczepionki dla 1,8 tys. dziewcząt trzeba zarezerwować 2,5 mln zł. Takiej kwoty nie udało się znaleźć w budżecie. Tegoroczne wydatki są jeszcze bardziej napięte, a aktualnej kwoty na program już nawet nie liczono.

- W tym roku to nie jest już kwestia pieniędzy - przekonuje Ewa Kamińska wiceprezydent Gdańska. - Uznaliśmy, że za dużo jest kontrowersji wokół tej szczepionki. Czy jest skuteczna i rzeczywiście zmniejsza ryzyko zachorowania na raka, przekonamy się za 20-30 lat, kiedy dorosną zaszczepione dziewczęta.

Dr Dudziak nie zgadza się z taką argumentacją: - Rozsądni ludzie już nie dyskutują o skuteczności takiej profiliktyki. Problemem są pieniądze, bo to nie jest tania szczepionka. Jeśli tych pieniędzy nie mają rodzice, czy samorządy, to nie jest dla nich ujmą i nie świadczy o zaniedbaniu. W takich realiach żyjemy.

Wiceprezydent Kamińska tłumaczy jednak: - Poświęcać ponad dwa miliony rocznie na niepewną nadzieję, to dla nas zbyt ryzykowny krok. Chcemy postawić za to na badania cytologiczne.

Podziel się

  • 27 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy